Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

Runiczne Opowieści

Ingwaz

Autor:Tamaya
Serie:Twórczość własna
Gatunki:Fantasy
Dodany:2005-08-17 21:48:45
Aktualizowany:2005-08-17 21:48:45


Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ciotka Miranda


Trzeba czasu, żeby ziarno wykiełkowało,

Ale trzeba wiedzieć, kiedy zebrać plon

Nim przejrzeje i straci swą wartość.


Ellone, jak co dzień udała się na skaliste wybrzeże Szmaragdowej Wyspy w pobliże latarni morskiej, aby zobaczyć czy nie nadpływa "Błękitny Łabędź" z jej ukochanym Krisem na pokładzie. Była młodą dziewczyną o dużych zielonych oczach i kasztanowych włosach do ramion. Odkąd zmarli jej rodzice mieszkała samotnie w małym miasteczku w głębi wyspy, gdzie się wychowała. Nie powodziło jej się źle. W banku została zdeponowana całkiem spora fortuna odziedziczona po rodzicach, której ojciec dorobił się na górnictwie. Jako jedynaczka była niegdyś jego oczkiem w głowie i to on właśnie nazwał ją pieszczotliwie Ellone. Oficjalnie jej imiona brzmiały, bowiem Maria Eleonora. Ellone była z natury marzycielką i nie przepadała za wielkomiejskim hałaśliwym trybem życia oraz hucznymi zabawami, w jakich uczestniczyli jej bogaci krewni, a ostatnimi czasy zaczęli i ją usilnie nakłaniać. Dziewczynę męczyli także łowcy posagów, którzy po tym jak dowiedzieli się o pokaźnym majątku tej całkiem urodziwej panny wciąż zabiegali o jej względy. Szczególnie wytrwali byli dwaj z nich: Ferdynand i Josef, których Ellone wręcz nie znosiła. Również jej rodzina nie pozostawał bezczynna i postanowili zeswatać ją z dalekim krewnym Fryderykiem. Co prawda starał się on być miły, ale jego natura lekkoducha nie pasowała do charakteru dziewczyny i na dłuższą metę uznała go za nudnego. Jedynym mężczyzną, jakiego Ellone darzyła głębokim uczuciem był Kris, pracujący na statku swoich bogatszych krewnych. Przyjaźnili się ze sobą jeszcze, kiedy żyli jej rodzice, ale żadnemu nie starczyło odwagi by wyznać sobie te uczucia. Z czasem Ellone zaczęła domyślać się, że Kris pragnie najpierw sam zgromadzić jakiś majątek, żeby nikt nie zarzucił mu, że ożenił się z nią dla pieniędzy. Widziała, jakim dumnym by człowiekiem i starała się rozumieć jego postawę, chociaż chwilami czuła się zniecierpliwiona ciągłym wyczekiwaniem.

***

Ellone stała teraz pogrążona w myślach, gdy nagle na horyzoncie dostrzegła biały żagiel. Przeczucie podpowiedziało jej, że to na pewno "Błękitny Łabędź" i w jej sercu zagościła radość. Udała się pospiesznie w stronę portu. Jak zwykle panował tam ruch. Przejeżdżały konne powozy, a ludzie pokrzykiwali na siebie. Ellone znalazła dogodne miejsce i wyczekiwała, aż statek wpłynie do portu i ujrzy znajomą postać. Wreszcie to nastąpiło.

- Kris! - zawołała Ellone machając do niego. Kiedy do niej podszedł na twarzy chłopaka odmalowała się radość.

- Witaj, Ellone! - powiedział - Cieszę się, że cię widzę. Kiedy żeglowaliśmy wciąż myślałem o tobie.

- Ja również, Kris - odpowiedziała Ellone - Ostatnio to nawet wychodziłam na brzeg wyglądać czy już nie powracasz.

- Tak wiele czasu minęło. - westchnął Kris. Przez kilka następnych godzin prowadzili wesołą rozmowę, jednak Ellone czuła, że chłopaka coś trapi. Ponieważ nic nie wspomniał na ten temat nie chciała na niego napierać i poczekać aż jej sam powie. Tak mijały kolejne dni, aż pewnego razu dziewczyna otrzymała miłą wiadomość z Norwegii. Mieszkająca w Bergen jej ulubiona ciotka Miranda postanowiła przyjechać z wizytą. Bardzo ucieszyła Ellone ta wiadomość. Ciotka Miranda była bardzo wesołą i pomysłową kobietą. To od niej Ellone dostała kiedyś stojącą w domu piękną statuetkę przedstawiającą złocistą runę Ingwaz. Dziewczyna miała teraz nadzieję zwierzyć się jej z dręczących ją problemów.

***

Ciotka Miranda wysłuchała dziewczyny uważnie.

- Hmm, Chętnie poznałabym twojego Krisa. Może zaprosiłabyś go dziś na kolację. - zaproponowała, kiedy Ellone skończyła opowiadać.

- No, nie wiem. - zawahała się dziewczyna - Mogę spróbować.

Okazało się to jednak całkiem łatwym zadaniem. Kris zgodził się szybko i nie trzeba go było długo namawiać. Ellone i ciotka Miranda przygotowały wykwintny posiłek. Kiedy nadeszła umówiona pora wszyscy troje zasiedli do stołu.

- I jak ci smakuje, Kris? - zapytała nagle ciotka Miranda w trakcie jedzenia.

- Jest naprawdę dobre. - odpowiedział chłopak - Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie.

- To Ellone przyrządziła cały posiłek. - oznajmiła swobodnie ciotka Miranda - Ja tylko trochę pomagałam. Szczęściarz, kto dostanie taką żonę. - dodała z uśmiechem. - No właśnie, Ellone. Kiedy zamierzasz wyjść za mąż? Czyżby wokoło brakowało wspaniałych chłopców?

- Ciociu.... - mruknęła nieco zakłopotana Ellone. Ciotka Miranda wstała od stołu i ruszyła do kuchni.

- Muszę coś przynieść - oznajmiła i dodała ciszej stając w drzwiach - Tak sobie myślę, że byłaby z was wspaniała para.

Kris spojrzał na Ellone i ich oczy się spotkały.

- Najwyraźniej twoja ciotka próbuje nam coś zasugerować. - zauważył - Ale czy nie jesteś już zaręczona z tym swoim krewnym Fryderykiem?

- Fryderyk? - zdziwiła się Ellone - Nie wiem skąd ci to przyszło do głowy. Co prawda spotkałam się z nim kilka razy w publicznych miejscach, ale nigdy nie było między nami nic głębszego poza przyjaźnią.

- Ach, tak. - powiedział Kris - Wiesz, Ellone zawsze byłaś mi szczególnie bliska, tylko jesteś teraz bogata i..... nie chciałem, żeby ktoś pomyślał, że kierują mną pragnienia zdobycia twoich pieniędzy. Tyle ostatnio koło ciebie adoratorów. Ellone spojrzała na niego wciąż jeszcze onieśmielona.

- Czy to mają być..... oświadczyny? - zapytała. Nagle w kuchennych drzwiach stanęła ciotka Miranda z butelką wina.

- Czy już nadeszła pora na wznoszenie toastu? - zapytała. Oboje spojrzeli na nią, a potem na siebie i wybuchli serdecznym śmiechem. Kiedy się trochę uspokoiło Kris znów zabrał głos:

- Ellone, muszę ci coś powiedzieć, z czym już długo zwlekałem.

Spojrzała na niego zaciekawiona.

- Nie wiem czy ci wspomniałem o moim wuju Johnie, który ma ogromne rancho w Kentucky, ale nie posiada dzieci. - ciągnął opowieść - To piękna chociaż nieco odludna okolica w porównaniu z tym do czego tutaj przywykliśmy. Właśnie wuj zaoferował mi przejęcie rancza na własność. Zdecydowałem się, więc porzucić pracę na statku i tam się przenieść. Chciałem cię zapytać czy udałabyś się tam ze mną, ale pomyślałem, że być może wolisz tutejsze życie, a do tego doszły po powrocie te plotki o Fryderyku. I jaka jest teraz twoja decyzja?

- Ależ, Kris to wspaniale! - wykrzyknęła Ellone - Naprawdę nie ma problemu ze spieniężeniem pozostałości mojego majątku. Większość tak i znajduje się w banku i jeśli ty tego chcesz chętnie pojadę z tobą do Kentucky czy gdziekolwiek. Spojrzała następnie na krewną.

- Ciociu, jestem twoją dłużniczką za pomoc w naszym dogadaniu się. Jak się nam urodzi córka nazwę ją Miranda na twoją cześć. - obiecała.

Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.