Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Yatta.pl

Opowiadanie

Ariel's Diary 3 - New Life

New Life 15 - Cosplay

Autor:Ariel-chan
Dodany:2005-08-17 22:24:20
Aktualizowany:2005-08-17 22:24:20


Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

FANFIK: "ARIEL'S DIARY"

Część Trzecia: New Life

Rozdział piętnasty: Cosplay


- "Kei-san!"

Arisa zamurowało. Jedyne co mu przyszło do głowy, to... W NOGI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

- Co jest, Ari-kun, czemu nie wchodzisz ? - spytał Ryuichi, na szczęście dla Arisa, nie wymawiając zbyt głośno jego imienia.

- He? Ryuichi-kun ? - Kei zaczął już obracać głowę.

- E... Muszę... iść do łazienki! - Aris wystrzelił jak z rakiety i zanim Kei zdążył się obejrzeć, już go nie było.

- Co mu się stało, Ryu-kun ? - Shu-chan zrobił zdziwioną minę.

- E... Chyba ma "rzadką" chorobę, no da! o^-^o (<= uśmiech + rumieńce Ryu-chana, jakby ktoś nie wiedział!)

- A...cha... Rozumiem... ><0

- O co chodzi ?_? <=zdziwiony Kei.

- O nic! - machnął Shuichi.

- Ktoś był z tobą, Ryu-kun ? Z kimś rozmawiałeś!

- Tak, na no da! - Ryu-chan podskoczył, a wraz z nim, różowy królik na jego głowie. - To mój przyjaciel, przyjaciel!

- Chciałeś chyba powiedzieć... NASZ przyjaciel! - poprawił go Shu-chan . - A tak seryjnie... Znamy się od jakiegoś tygodnia...

- Tydzień? Jak chcesz wiedzieć, Shindo-kun... Tydzień... to dla Ryuichiego dużo! Zresztą, tak łatwo się zaprzyjaźnia, że czasem aż strach do niego podchodzić!

- Dla... Dlaczego mówisz takie rzeczy, Kei-san ??? <_> - Ryu-chan zrobił tą swoją niewinną minkę, gotowy zaraz się rozpłakać. (Normalnie, gorzej niż z Shuichim! ><0)

- Mylisz się, Kei... - powiedział niespodziewanie Shuichi. - Może Sakuma-kun rzeczywiście bardzo łatwo się zaprzyjaźnia... ale to wcale nie znaczy, że źle wybiera sobie przyjaciół... I, że mu na nich nie zależy... Prawda ?

- Taa...- Ryu uśmiechnął się tymi swoimi ślicznymi błękitnymi oczkami o^-^o - Polubiłem

go od naszego pierwszego spotkania... Zresztą, tak samo jak i ciebie, Shuichi!

- Wiem, wiem, Sakuma-kun! I wiem, że tym razem nie żartujesz!

Key, zdziwiony (O.O0), patrzył to na Shuichiego, to na Ryuichiego. Rzadko się zdarzało, aby jego były "podopieczny" (w końcu Kei był menadżerem Ryu-chana!) zachowywał się tak nad wyraz... poważnie. W końcu to aż "nienormalne", by Ryu-chan zachowywał się... "normalnie"! (<= Ee, Shu-chan wcale nie jest gorszy... ale jednak, zakręconego pana Sakumy, lat 31, nikt nie pobije! ^.^)

- Tylko... ciekawe czemu ten chłopak uciekł ? - wypalił nagle Kei, psując w ten sposób tą, jakże poważną, scenę.

Ryu i Shu popatrzyli na siebie i uśmiechnęli się.

Oj, Aris, Aris, na razie masz szczęście ! Shuichi stwierdził tylko, że "ich przyjaciel" jest nieśmiały i na tym skończyła się dyskusja. Kei nawet nie fatygował zapytać o jego imię. Jak na mój gust, myślami jeszcze był przy wydarzeniach w laboratorium Alexa-san. Szkoda (w sensie: dla niego), że nie wiedział, iż "główny bohater tych wydarzeń" JEST taaaaaak blisko... bo za ścianą. Aris dopiero po paru minutach, gdy minął szok, pomyślał, że chyba lepiej będzie jak rzeczywiście... schowa się w kiblu.

Siedząc na klozecie <^-^> i skubiąc papier ... toaletowy, oczywiście (dobrze, że nie zrobił z nim to samo, co kiedyś zdepresowany Shu-chan <^.^> ), rozmyślał, (a coście myśleli ???) w co to on się w ogóle wpakował...

- "Skąd... Skąd tutaj się wziął Kei-san? Czyżby... ? Jaki ze mnie idiota... Mogłem się domyśleć, że Kei jest z TEGO wymiaru! Taa... tylko jak...?"

Wystarczyło pokojarzyć fakty, Aris-chan! ^.^

- " Taa... Przecież... Shuichi-kun wspominał coś o... menadżerze, co to ma zamiłowanie do broni wszelkiej maści... I, że go gdzieś wcięło... (Musiał mnie szukać, nie ma innego wytłumaczenia...) A do tego...Tak, pan Kei powiedział coś, że może sprowadzić "kolegów z zespołu", ale tego nie zrobił, bo... Ariel-san bała się konkurencji ><0 Jasne, Kei-san miał na myśli Ryuichiego i Shuichiego... Co gorsza... oni wspominali imię Shuichiego. Wiedziałem, że gdzieś już je słyszałem... Poza tym... te oczy..."

Aris przypomniał sobie wzrok Keia.

- "Taaa... Te oczy idealnie tu pasują... Ta kreska... Mogłem się skapnąć, że on jest z TEGO anime... Ale z drugiej strony, niby jak? Takich "oczu" i takich "rysunków" może być tysiące na świecie... ( A raczej w Japonii... Kurde, skąd ja to wszystko wiem...???)"

Najgorsze jednak było, co on ma teraz zrobić. Nie ma szans, żeby uniknął spotkania z Keiem. Shuichi albo Ryuichi na pewno prędzej czy później się wygadają, Kei skojarzy fakty i po sprawie... A może już to zrobili ? Może już powinien uciekać ? Ale tak naprawdę... nie chciał tego. Dopiero co poznał prawdziwego przyjaciela, nie mógł tak po prostu uciec. Więc musiał coś zrobić... Musiał stawić czoło wyzwaniu. TAK, DLA RYUICHIEGO. Dla niego wszystko. (Jak to brzmi... Nie kojarzyć opatrznie, tu chodzi o najzwyklejszą "przyjaźń"! ^^ Znacie Ryu-chana, czyż nie ? [JAK TO:NIE?!?!?!?!?!?!] Ten to zarazi swoją "przyjaźnią"... [i głupotą ^^0] każdego, a Shuichi mu jeszcze w tym pomoże... [zwłaszcza w tym drugim ^^0]).

Aris wstał wreszcie z klozetu i... zaraz stracił całą pewność siebie... (Czyżby to "moc" kibla ??? [O czym ty pierdolisz, wariatko ??? - dop. Nuriko] Sam jesteś wariat! >_< )

Może lepiej po prostu poprosić chłopaków, pod jakimś głupim pretekstem, aby o nim nie wspominali ? Ale oni zawsze tyle pytań zadają... a gdy nie odpowiesz, to Ryu-chan jeszcze gotowy jest się obrazić...

- Trudny orzech do zgryzienia... - powiedział do siebie, wychodząc z kabiny.

- Jaki orzech? Włoski ?

Aris o mało nie wpadł do klozetu... Ryuichi wyrósł przed nim jak spod ziemi.

- Ee... Ryu... Ryu-chan... - zdziwko.

- Jesteś głodny, Aris-kun ?

- Ee... - jeszcze większe zdziwko. - To taka metafora, Ryu-kun... Metafora to jest...

- Wiem, co to jest metafora, Ari-kun... Nie musisz mi tłumaczyć... Ale może mi powiesz, co się stało ? Rzadkiej choroby chyba nie masz...

- HEEE ?

- Bo nie słyszałem spuszczania wody! o^_^o

>GLEBA W MYŚLACH>

- Taa, Ryu-chan... <>0

- To o co chodzi ?

- "Może... po prostu powiem mu prawdę... Bez szczegółów, ale jednak prawdę..."

- Nooooo ? Kumagoro się niecierpliwi! - zaczął wywijać pluszakiem jak samolotem. - Chyba nie chodzi o Keia...? W końcu go nie znasz...

- Znam...

- O???O

- I właśnie dlatego wolałbym się z nim nie spotykać...

- Ale... skąd ? I dlaczego ?

- Z mojego wymiaru i nieważne dlaczego!

- Czy Kei był dla ciebie niemiły ? Jeśli cię straszył tymi swoimi "zabawkami" to się nie martw, on tak wszystkich!

- Nie, nie o to chodzi... Ale naprawdę... Nie mam ochoty TERAZ się z nim spotykać... Jeszcze za mało wody upłynęło... Naprawdę przepraszam, Ryu-chan... Nie mogę nic powiedzieć...

Aris przez chwilę obawiał się reakcji Ryuichiego, ale odetchnął, gdy zobaczył na jego twarzy uśmiech, taki sami, jakim wcześniej obdarzył Shuichiego.

- Więc to musi być coś poważnego... - stwierdził Ryu . - Spoko... Nasza przyjaźń też jest poważna, więc... za Chiny Ludowe cię nie zdradzę, Aris-kun! Nawet przed własnym, "byłym" menadżerem!

- Ryu... kun... Dziękuję... - w jego oczach widać było wdzięczność.

- W taki razie... Gdzie cię schowamy, Aris-kun ?!?!?!? - wrzasnął Ryu, wracając do swojego "normalnego" (czyli nienormalnego ^^0) "JA". - Nie możesz w końcu cały czas ukrywać się w kiblu !

<ZAŁAMKA TOTALNA... w myślach> <,>0

- Może schowasz się w mojej szafie??? Tam jest DUUUŻO miejsca! A może na żyrandolu?! Nie??? To może pod kanapą ??? A może w schowku na instrumenty ???

<PODWÓJNA, TOTALNA ZAŁAMKA>

- A może... WIEM ! Przebierzesz się za coś ??? Shu-kun ma bardzo dużo kostiumów, więc może coś znajdziemy!

<TOTALNA... Ee... nawet nie!>

- Ty... nawet dobry pomysł!

- Chcesz być... bananem... baterią, czy psiakiem??? Strój a'la Sailor Moon też się znajdzie! o^_^o

>GLEBKA<

Tym razem na serio.

- A... Aris-kun ??? Daijoubuuuu ??? Ja wcale nie żartuję! A może chcesz mój strój??? Mam jeden taki różowy!

- Eee... A w którym nie będę wzbudzał podejrzeń ? - Aris podniósł się z gleby.

- W którym ? - zastanowił się. - W żadnym! Chociaż... tutaj, przy Shuichim, niczym już nie zwrócisz swoją uwagę. Pomyślą, że trochę za dużo z nim przebywałeś i tyle!

- Aaa...cha... ><0 To może być ten... Ee... Banan nie... Różowy też mi nie za bardzo... Bateria to chyba nie za ciekawe... To może być ten psiak ! (Raaaany boskie, co ja robię ??? Ta głupota jest zaraźliwa! ^^) (<= A coś myślał ?! - dop. Ariel).

- A z noskiem jak Renifer Rudolf czy bez ? Ee, Aris-kun, co ci jest ??? Co robisz znowu na podłodze ???

- Ćwiczę "GLEBY", wiesz ?

- Ja jakoś nie muszę! o^-^o

- Bo to ty zawsze wszystkich rozbrajasz!

- Nikogo nie rozbrajam, raz próbowałem Keia, ale mi się nie dał!

- Właśnie O TYM mówię! (Kuuuuźwa, już się powinienem do tego przyzwyczaić, a jednak ciągle zaliczam gleby! ><') (<= Trudno NIE zaliczać! o^^o - Ariel). Acha, tylko przed Shuichim też się nie wygadaj !

- Spoko, na no daaaaa !!!

- No to szybko, na jednej nodze!

- Nie ma sprawy!

Ryu: <ZAJĄCZEK>

Alice: <GLEBA>

- Shu-kun!!!!!

Shuichi, Kei, Hiro oraz Suguru (ci dwaj ostatni wrócili z małą przekąską) zobaczyli jak Ryuichi skacze do nich... na jednej nodze ^.^

- A ty czemu... ? - zaczął Shu, ale Ryu nie dał mu skończyć.

- Potrzebuję twojego stroju psiaka!

- Heeeee ??? Na co ci ???

- ZARA CI PEM! - ryknął Ryu i pociągnął za sobą kolegę, który nie zdążył nawet zapytać, po jakiemu to było.

Arisa zastał nietypowy widok... Ryu, skacząc na jednej nodze, ciągnął za sobą Shuichiego, który... też skakał jak królik na jednej nodze.

- Ee... A wy co, małpy czy szympansy ? - zapytał. ^^0

- Ja... ? Zajączek! - odparł bez namysłu Ryuichi, robiąc sobie uszka nad głową. - A Shuichi...

- Dobra, o nic już nie pytam!

- To o co chodzi z tym strojem, może mi ktoś powiedzieć ???

- Bo ja... - zaczął Aris.

- Aris uwielbia cos-play'e! - wypalił Ryu. - Kiedy mu powiedziałem, ile masz tych stroi, zaraz stwierdził, że musi sobie w jakimś pochodzić!

Aris zdziwiony, ale i też z wielką wdzięcznością, spojrzał na przyjaciela.

- Serio ? - spytał Shu.

- Aa... Tak, Shuichi, właśnie tak! - odparł Alice, zmieszany, że znowu musi kłamać. - A najbardziej chciałbym ten twój strój pieska!

- Jasne, nie ma sprawy! Tylko, że... musielibyśmy iść do mnie, albo poczekacie, to Wam je przyniosę!

- Nie, to możemy iść do ciebie! - krzyknął Aris. - Ee... To znaczy... chcę je zobaczyć jak najszybciej... Już teraz... jeśli można, oczywiście!

- Spoko, możemy iść! Nie wiem, co na to Yuki, ale... co mnie to ?!

- Yuki ?

- Tak, to u niego mieszkam! Ma taką zajebistą chałpę!

- Aa... Yuki... to ten twój chłopak ?

- Tak, i od razu ci mówię...

- "On jest mój", tak ? - Aris wyprzedził Shuichiego z pytaniem, którego ten wcale nie miał zamiaru zadawać.

- Ee... To też, ale chciałem powiedzieć, że... Yuki nie jest za bardzo miły... Ale za to jest przystojny! - gwiazdki w oczach Shuichiego. * - *

- Acha, kapuję... - zgodził się Aris, ale przez myśl mu przeszło, że na pewno nie jest ładniejszy od... niego. ^^ (Oj, tu się mylisz, Ari-kun! "Zobaczycie" [<= w cudzysłowiu] jego reakcję ^.^ - dop. Ariel, oczywista!).

Bez zbędnych ceregieli, czyli szybko i przyjemnie, jak to w "Grawitacji" bywa, przenieśmy się od razu do "chałpy" Shuichiego i Yukiego.

- Yuki, Yuki, Yuki !!! - Shuichi wparował do domu jak tornado, a zaraz za nim weszli, onieśmielony z leksza Aris oraz uśmiechnięty od ucha do ucha Ryuichi.

Yuki nawet nie spuścił wzroku z klawiatury, kiedy wpakowali się do jego pokoju. Przyzwyczaił się już do tego. Ryuichiego też już bardzo dobrze znał i na spokojnie powiedział tylko "Cześć", gdy usłyszał jego głos.

- Wybacz Yuki, przyszliśmy tylko po moje stroje! - Shuichi zaczął przeszukiwać szafy (czytaj: wszystko zaczęło z nich "fruwać"! ^^) . - Tylko gdzie one są ?! - wyleciał do innego pokoju.

Nagle... Yuki podniósł wzrok, bo coś mu nie pasiło. Ktoś jeszcze...? W tym momencie stanął oko w oko z Arisem. (Ach, uczta, uwierzcie, uczta dla wzroku, widzieć TĘ dwójkę naraz, w jednym miejscu! ^^)

Aris zdębiał. Patrzyły na niego najbardziej przeszywające oczy na świecie... Zimne, wyrafinowane... jakby chciały cię zabić, ale jednocześnie takie piękne i smutne, złote niczym promienie słońca.

- "Rany boskie... - pomyślał . - On... On jest jeszcze ładniejszy ode mnie ! I, kuźwa... nawet od ojca Darka !"

Ale nie tylko Alice był w szoku.

- " Co to za chłopak ? Nowy kolega ? - pomyślał Yuki. - Nawet ładny... Ma niesamowicie złote oczy... (Jak moje...)"

- Aa... - Aris spuścił wzrok. Nie mógł wytrzymać jego złotych oczu, ale Yuki też nie chciał się zatracać w oczach Ariska.

- No co, Aris-kun ?! - Ryu poklepał... to znaczy walnął go w plecy. - Coś taki wmurowany ? To Yuki Eiri, ukochany Shuichiego! Aa... YUKI-kun ! - krzyknął do niego. - To jest Aris-kun, nasz nowy przyjaciel!

- Yoroshiku...* - powiedział grzecznie Yuki, nie odrywając się od pracy. (*Coś w rodzaju naszego: "Miło mi", jakby jakiś nie poliglota się znalazł...[A jak już, nie daj Boże, ktoś nie wie, kto to poliglota, to se proszę to 'kiegoś słownika zajrzeć, ja tu nie jestem od uświadamiania nie wierzących... tfu! nie wiedzących!])

- Ee... Wzajemnie... - bąknął Aris.

- Mam, ZNAFAZŁEM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - Shu-chan wparował do pokoju ze stertą kostiumów w rękach... ze skarpetką i majtkami na głowie... oraz krawatem (Yukiego ^^) w gębie. - He, Aris-kun, co ci je ? Aa, zatkało... tak ? Ładnego mam faceta, prawda ? Niejedna by zazdrościła...

- Ee... (No, moja znajoma NA PEWNO!) - wiadomo, kogo ma chłopak na myśli. ^-^

- Ale... nie patrz tak na niego, Yuki jest MÓÓÓJ, i tylko MÓÓÓJ !!!!! Prawda, Yuki, skarbie ??????????????????

- Taa... - przytaknął Yuki, w ogóle nie zwracając na nic uwagi.

- Spoko, Shu-kun... - odparł Aris, nabierając trochę odwagi, bo Yuki przestał się gapić. - Przeca... nie jestem pedał! (Ja myślę... ><0)

- Ach, Aris-kun za to cię lubię ! Nic nie mówisz, ale jak już coś powiesz to... jesteś szczerszy od Ryuichiego!

Yuki zerknął ukradkiem na nich, co zauważył tylko Aris.

- "Ee, żeby tylko te OCZY nie były zazdrosne... - pomyślał z leksza wystrachany. - Oj... gdyby tu była Ariel... nawet nie chcę se wyobrażać, co by to się działo... Chyba by wariacji dostała na widok tych oczu... Rozpłynęłaby się na miejscu... (Zresztą, Nuriko-san pewnie nie byłby gorszy... ><0)

Ach, masz rację, Aris, masz rację... Ja JUŻ dawno wariacji dostałam, a rozpływałam się... sorry, Nuri-chan, rozpływaliśmy się tysiące razy... Któżby się nie rozpłynął na widok tych przecudnych oczu??? Tylko Darkuś mu dorównuje, chociaż... Yuki-chanek ma wzroczek najzajebistszy... Ale za to Darkuś jest, jakby to pedzieć, "przyjemniejszy", w sensie: "milszy"... Ale i tak Yuki ma najpiękniejsze oczęta... Ale... Ee tam, tak by można "Ale-ować" bez końca... Tej dwójki panów NIKT nie przebije... (Chociaż chyba jednak Yuki jest najśliczniejszy...^.^) (Zdecyduj się, kobito! - Nuriko) (Dobra, decyduję się... Yuki-chan jest... najprzystojniejszym bishounenkiem świata!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ^.^ ^-^ ^_^ ... Seryjnie... Cuuuuuuudo, a nie człowiek... Mniam, mniam, normalnie schrupać... Sami zobaczcie... ^_-')

- Ale... Cha, cha, cha ! - śmiał się Shuichi. - To wcale nie znaczy... że nie możesz być, Arisku... biseksem!

Aris spodziewał się już wszystkiego... tylko nie TEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

>GLE... Albo nie...

- W zasadzie to... czemu my tak ciągle te "GLEBY" zaliczamy?

- HE ??? - zdębiał Shuichi.

- No bo tak ciągle lądujemy na tej podłodze, a jakoś nie mam pojęcia dlaczego... I jakim cudem nigdy nic nam nie jest...

Chmm, dobre pytanie, Arisu, punkt dla ciebie!

Aris, mimo swojego wieku, zarówno fizycznego jak i umysłowego, dopiero co się urodził, więc i tak dziw, że wie o wymiarach (prawie) wszystko. Wampir pomyślał, że "Mangowcy" chyba mają te "GLEBY" we krwi i nie ma co się nad tym zastanawiać.

Zresztą, sam czuje, że musi tak robić i nic na to nie poradzi, poza tym... trudno nie gibnąć, kiedy się słyszy TAKIE (czy inne) teksty !!!

Alex...Tak, Alex na pewno by mu to wyjaśnił... Ale Aleca tu nie ma... Tylko...dlaczego on o nim myśli ?

- "Głupi, jeśli tak bardzo ci go brakuje, to proszę bardzo, droga wolna! Wystarczy podejść do Keia i powiedzieć: "Tu jestem, schwytaj mnie i oddaj mojemu stwórcy...

Nie, Arisu, nie możesz tego zrobić... Jesteś wampirem i nie możesz narażać swoich bliskich... Tylko w takim razie, co z Ryuichim i resztą ? Jeśli kiedyś cię najdzie ochota i zrobisz coś, czego będziesz później żałować ?"

Aris spojrzał na Ryuichiego i Shu, którzy zdziwieni, gapili się na niego.

- "Na razie nic mi nie dolega... ale co będzie później ?"

Znowu wzrok na przyjaciół.

- "Nie, nigdy im nic nie zrobię ... Przysięgam... to moi przyjaciele... Jeśli dojdzie co do czego i nie będę już mógł wytrzymać, po prostu ucieknę. Tak, ucieknę, to będzie bolesne, ale nie będę miał wyjścia. Jednak, póki co... Nie dam się tak łatwo im złapać... Dopóki mogę, chcę być z Ryuichim... Fatirką i resztą... Jeżeli muszę się przebrać, aby mnie Kei nie rozpoznał, to nie ma problemu!"

- A... Aris-kun, nad czy tak rozmyślasz ? - zapytał zniecierpliwiony już Ryu.

- Nad... tymi "GLEBAMI" ?

- I co wymyśliłeś ? - Shu, ze świecącymi oczami. *o*

- Ee... Nic ??? - odparł pytaniem, a ci rąbnęli o podłogę.

- I jaki z tego morał ? - spytał Shu, podnosząc się z ziemi.

- ??? - słowem: licho wie!

- Że nie ma się co nad takimi głupimi rzeczami zastanawiać! Cha, cha, cha, cha! - i wybuchnął śmiechem.- Prawda, Yuki, prawda ??? Ty to pewnie baaaaardzo rzadko zaliczasz gleby, co nie ?

- Taa, "gleby" to tak.... Ale baaaaardzo często zaliczam...twoją łepetynę... - spojrzał na niego spod szkiełek.

- A...cha, rozumiem... ^^0 Yuki chciał powiedzieć, że mamy się zamknąć i mu nie przeszkadzać! Prawda ?!

- Mądry chłopiec...

- To my... chodźmy do drugiego pokoju! - zadecydował Shuichi . - Poprzymierzamy te kostiumiki!

W drugim pokoju.

- To mówisz, Aris, że chciałeś tego pieska ?

- Tak, tak... - zaczął entuzjastycznie Aris, ale zaraz mina mu zrzedła... A kiedy przymierzył strój i zobaczył się w lustrze... jeszcze bardziej zbaraniał.

- I jak? I jak ? - Shuichi skakał wokół niego w czarnym stroju ślicznego kociaka. ^^

- Su...Super, super...<>0 - skłamał Aris z miną, jak... srający kot...w tym wypadku: pies na pustyni. - "Jezus Maria, to ja chyba wolę iść do Keia..."

Aris miał psie uszka, psie łapki, psi ogonek i nawet czerwony, świecący, psi nosek.

- To, co bierzesz go ? Ale, oczywiście, musisz kiedyś oddać! - ^^ Shu.

- Taa, biorę... - odrzekł, zupełnie bez przekonania. - "Chyba całkiem tutaj przez nich zgłupieję.... Ale w sumie... fajnie tak czasem pobawić się w idiotę... ^^0 - uśmiechnął się do siebie. - A wy, co też się przebieracie ? - spytał zobaczywszy, że Ryu dorwał się do różowego stroju króliczka.

- Oczywista, nie będziesz sam, no da! - odparł Ryu, mrugając do niego ukradkiem.

- W sumie to... ja też mogę tak zostać... Ale na jak długo ? Bo na koncertach, to raczej nie wypada wyglądać jak kotek!

- Nie na długo... I na koncertach nie musicie tak chodzić! Ale bardzo bym prosił...

("Przynajmniej nie będę sam jeden wyglądał jak debil...")

- Jasne, na no da! o^^o

- Spox, ja lubię "kospleje"!

- Dzi... Dzięki... - Arisa aż zatkało. Kochani są... Pomagają mu, chociaż nawet nie wiedzą, o co chodzi. To się nazywa przyjaźń ^^

- Joł!

- Jeżeli chciałeś mnie, idioto, wystraszyć, zjawiając się tuż przed moją twarzą, to... UDAŁO CI SIĘ!!!!!

<ŁUP!>

- He, co znowu ??? - Ariel weszła do pokoju, w którym Nuriko otrzepywał se rączki po udanym ciosie, a Xell masował se nos. - Och, Xell, tyle razy ci mówiłam, żebyś go nie straszył!

- Zwłaszcza, że to ja jestem duchem!

- Ech... Myślałem, że już dawno się przyzwyczaił... Auć... Przy takiej Babie Jadze...

- Zgadzam się... - pokiwał Nuri. - Taiitsu-kun jest straszniejsza... Ale to wcale nie znaczy, że ty jesteś ładniejszy!

- Acha... - kiwnął Xell, a po chwili... - Co proszęęęęę?!?!?!??!?!?!? Twierdzisz, że jestem brzydszy od tej starej wiedźmy ?!??!!?!?!?!!?!?!?

- Oi... - Ariel zauważyła, że ZNOWU zaczynają.

- Twierdzę... że z TWOJĄ gębą, potrafisz wystraszyć wcale nie gorzej!

- Powiedziałam: "Oi..." - ^^0

- Aż... Aż taki jestem straszny ?!

- Ano... - ><0

- Jasne, jeszcze z otwartymi oczami!

- Och, wybacz, Nuriko-kun, ale ... jestem przecież... MA-ZO-KIEM!!!!!

- To cię nie usprawiedliwia!

- Noż, jak ja ci zaraz dam "straszną" minę...

- Ee... - wdech. - BO JAK JA WAM ZARAZ POKAŻĘ <STRASZNĄ> MINĘ,TO PRZEZ TYDZIEŃ SPOD STOŁU NIE WYJDZIECIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No...

Nuriko leżał plackiem na ścianie... Xell trzymał się żyrandola.

- ...Poskutkowało...Jak już się, do jasnej ciasnej, kłócicie, to chociaż o coś poważnego, a nie o TAKIE pierdoły!

- E... Ale Ariel my się lubimy... - zaczął Xell, zeskakując na ziemię.

- Kłócić... - dokończył Nuri, ześlizgując się ze ściany.

- A no... Przeca wiem... ^^0 Tylko... bez przesady!

Prawda, absolutna prawda... Może nie uwierzycie, ale ta dwójka potrafi się żreć ze sobą gorzej niż ja z jednym czy z drugim. Są naprawdę najlepszymi przyjaciółmi. Wśród różnych wymiarów chyba nie znajdziecie większej przyjaźni.

(Uwaga! Wtedy jeszcze nie wiedziałam o Arisie i Ryuichim...No i zresztą... kto by się spodziewał czegoś takiego ? Ech...Poczekamy, zobaczymy... <_>)

- UAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

- Jezus Maria/O, na Shabranigdo, co jest ?!?!? - Xell i Ariel podskoczyli jak oparzeni, a w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą był Nuriko... stała wampirza księżniczka.

- Nuriko ??? - Ariel spojrzała w dół. Miyu wylądowała na jego plecach.

- O, przepraszam najmocniej! - powiedziała Miyu, zeskakując z niego, ale nawet nie pofatygowała się, gdy wyciągnął do niej rękę. - Wybacz, Ariel, ale mamy kłopot...

- "Co za gburowata wampirzyca..." - pomyślał Nuri, wstając z ziemi.

- Co się stało ???

- Nie mamy czasu... Musicie jak najszybciej pójść ze mną...

- Ale o co chodzi ?

- O Alice'a... - spuściła wzrok. - On... zwariował...

- ŻE CO !?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?! - ryknęła cała trójka.

- Co się stało ???

- Chodźcie do mojego wymiaru, a zobaczycie... - odparła wampirzyca i zniknęła w portalu.

- Co się mogło stać, Xellosu ? - spytała Ariel.

- Nie mam pojęcia... Ale na pewno nic dobrego...

- Nie znalazłeś go do tej pory ?

- Nie ma po nim nawet śladu...

- A dobrześ szukał ?

- No... Ja myślę...

- Och, Arisu... - westchnęła. - "Co się mogło stać ? - pomyślała, wskakując do dziury.

- Ufam ci, naprawdę, Arisu, więc proszę, nie zawiedź mnie..."

Co takiego mogło się stać ? I dlaczego Miyu obwinia o to Arisa, skoro nic nie wskazywałoby na to, aby ruszał się on, choć na krok, z Grawitacji !!!!!

Koniec rozdziału piętnastego,

części trzeciej

Ciąg Dalszy Nastąpi

Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Pokaż komentarze do całego cyklu

Brak komentarzy.