Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Otaku.pl

Opowiadanie

In the End

Nie uciekaj od problemów...

Autor:Saluchna
Serie:Slayers
Gatunki:Fantasy
Dodany:2005-09-14 21:55:29
Aktualizowany:2005-09-14 21:55:29


Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

In the end, część 4

Nie uciekaj od problemów...


Po porannej rozmowie nikomu nie chciało się ruszać z karczmy. Wspólnie postanowili zostać tam jeszcze jeden dzień i wyruszyć z samego rana. Cały dzień spędzili na szukaniu sposobu na zabicie Phibrizo (Lina), myśleniu o jedzeniu (Gourry), myśleniu o miejscu pobytu Zela (Amelia), myśleniu o wszystkim (Filia). Wieczorem udali się do swoich pokoi i poszli spać.

***

Bezksiężycowa, cicha noc nad miejscem po Tarian była straszna. Zwykle głośne w nocy miasto zniknęło, jego miejsce zajęły cztery wielkie kratery. Nad jednym z nich stała niska postać w pelerynie.

Postać cicho weszła na sam środek krateru, nie zwracając niczyjej uwagi. Nawet nocne ptaki i zwierzęta ignorowały ją jakby była częścią cienia.

Po kilku minutach sylwetka stojąca dokładnie na środku byłego miasta wyjęła coś zza

peleryny. Podłużny przedmiot pulsował nikłym światłem, które nikło w ogarniającej ją ciemności. Przedmiot powędrował ku górze.

W mroku nocy rozległa się piękna, pełna smutku melodia. Niewiele ludzi było na tyle blisko, by móc ją usłyszeć, ale ci, którzy słyszeli, wiedzieli, że to najpiękniejsza muzyka, jaką mogą sobie wyobrazić. Nic nie śmiało przeszkodzić postaci grającej wśród nocy.

Po kilku minutach melodia urwała się. Dusze zmarłych mieszkańców Tarian zgromadzone wokół cienia w środku krateru odeszły spokojnie z tego świata.

***

Ranek nie przyniósł nikomu nadziei. Nikt nie wiedział gdzie lub i kogo można szukać zaklęcia zdolnego zabić potężnego Mazoku. Przy śniadaniu panowała grobowa atmosfera. Nawet Lina i Gourry niewiele zjedli. Amelia i Filia nie tknęły niczego.

Po posiłku wyszli przed budynek. Spojrzeli na to, co przedwczoraj było małym, niezbyt ładnym miastem. Co jeszcze dwa dni temu było pełne żywych mieszkańców, nie spodziewających się niczego. I to ona jest temu winna. Ona. Lina Inverse. Nie. Nie.. Nie! Tak.. Ja jestem winna. Ja. Tylko ja. Pochyliła się. Wbiła wzrok w ziemię. Czy gdyby się nie urodziła...to oni by żyli? Czy ktoś zająłby moje miejsce? Spojrzała na cztery otaczające ją postacie. Cztery? Xellos. No tak, on idzie z nami. Czy to kolejna gra? Sposób na wykorzystanie nas? Ale jego pani nie żyje...A może żyje?

Może nas okłamał...ale po co? Spojrzała na kapłana. Był odwrócony do niej plecami. Nie. Tym razem mówi prawdę. Wtedy dało się od niego wyczuć kłamstwo. Teraz czuć tylko smutek.

***

Stała przed karczmą razem z Liną, Gourrym i Amelią. Jeszcze przedwczoraj tak za tym tęskniła, chciała znów mieć jakiś cel. Ale teraz...czy musiało zginąć miasto? Czy żądam tyle w zamian za kilka tygodni odpoczynku od monotonni życia? Aż tyle?

Poczuła lekki powiew wiatru po swojej prawej stronie. Nie odwracała się. Wiedziała kto pojawił się obok. Czy on naprawdę chce nam pomóc? Czy to kolejna zabawa mająca na celu manipulowanie nami na jego sposób? Chciałabym wiedzieć o co mu chodzi...Dlaczego uratował mi życie? Przecież zawsze chciał, żebym zginęła. Nienawidzi mnie. "Przecież wiesz". Co wiem? Nic nie wiem. Nic. Teraz już zupełnie nic.

***

Pojawił się przed karczmą żeby do nich dołączyć. Nie zwrócili na niego uwagi, tylko dalej patrzyli na kratery po wybuchach. Cztery. Tyle razy zaatakował. Dom Filii, jej sklep, najlepsza restauracja i biblioteka. Phibrizo wiedział gdzie mogą być. Ale się pomylił. Specjalnie? Nie wiem. Gdybym wtedy nie pojawił się w siedzibie Zellas...Byłoby inaczej? Zauważyli mnie. Myśleli, że będę chciał was ostrzec. Nie musiałem, po prostu spowodowałem deszcz, który zmusił was do wejścia do tej taniej, podrzędnej karczmy. Rozejrzał się. Jego wzrok zatrzymał się na stojącym obok smoku. Filia. Nie myśleli, że będę chciał cię uratować. Ale to zrobiłem. Zapytałaś dlaczego... Jak mógłbym ci odpowiedzieć? Przecież ty mnie nienawidzisz.

Drgnęła, kiedy poczuła jego wzrok. Natychmiast zamknął oczy i pochylił głowę.

Nie chcę żebyś wiedziała. Bolałoby jeszcze bardziej.

***

Drobna postać podeszła do nich od tyłu. Nikt jej nie zauważył. Poruszała się bardzo cicho, prawie bezgłośnie. Lina Inverse, Gourry Gabriev, Amelia z Seyruun, smoczyca Filia i kapłan Beastmaster Xellos. On zaskoczył ją najbardziej. Uratował smoka kiedy miasto ginęło. Kiedy Phibrizo się o tym dowie na pewno nie pozwoli mu żyć, w końcu Filia też miała zginąć. Po chwili postać odezwała się cicho.

- Witam.

Wszyscy odwrócili się w stronę głosu. Kiedy zobaczyli postać stojącą za nimi ich miny wyrażały ogromne zdziwienie.

***

Dziewczyna, która stała za nimi wyglądała jak Xellos.

Miała identyczną fryzurę, oczy i kolor włosów . Ubrana była w czarny top kończący się kilka centymetrów pod biustem, z bardzo długimi szerokimi rękawami, zakończonymi srebrnym haftem przypominającym pnącze oplatające jej ręce. Jej czarne spodnie były bardzo szerokie i zakończone takim samym haftem jak rękawy bluzki. Czarna peleryna była przyczepiona do bluzki w podobny sposób jak u Xella, ale bez żadnych zapinek. W ręce trzymała prostą, około dwumetrową laskę z czegoś, co przypominało diament. Oprócz tego miała srebrny pasek, rękawiczki w tym samym kolorze i srebrny amulet z diamentem w kształcie półksiężyca na szyi.

Jej twarz była bardzo poważna. I wyjątkowo piękna.

***

Xellos i dziewczyna.

Filia przyglądał się im z coraz większym zdziwieniem. Oboje tego samego wzrostu, podobnie ubrani. Włosy, oczy, twarz. Prawie identyczni. On patrzy na nią ze zdziwieniem, ona na niego z rozbawieniem. Znają się? Ona wygląda jak jego siostra...albo córka.

***

Podchodząc do nich spodziewała się takiej reakcji. Wiedziała, że wygląda prawie jak Xellos. Tak przecież miało być.

- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam? - spytała.

Nie doczekała się odpowiedzi.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

No i napisałam część czwartą mojego pierwszego fika #^^#

Jeżeli ktoś to czyta, to pewnie poprzednie nie są aż tak nudne, jak myślałam ^^

Dzięęęki!

Sal

salanna@wp.pl

Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Pokaż komentarze do całego cyklu

Brak komentarzy.