Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

Złoty Smok

Złoty Smok

Autor:filia
Korekta:IKa, Teukros
Serie:Slayers
Gatunki:Dramat
Uwagi:Utwór niedokończony, Alternatywna rzeczywistość
Dodany:2006-10-23 10:54:58
Aktualizowany:2008-08-17 16:19:58



Złotowłosa dziewczyna wpatrywała się w dopiero co oceniony sprawdzian. Nie wierzyła własnym oczom. Cała kartka pokreślona była czerwonym długopisem... Przesunęła wzrok trochę do góry. Ujrzała to, czego nigdy w życiu nie chciała zobaczyć na swojej pracy - wielgachną jedynkę. Jedynkę!!!! Ta jedna ocena mogła zaważyć negatywnie na jej karierze. Chwilę jeszcze wbijała wzrok w jedynkę, jakby wierzyła że ta jest tylko wytworem jej wyobraźni. Ocena nie chciała zniknąć. Filia zmięła papier i schowała do torby, postanawiając kiedy indziej przeanalizować błędy. Podniosła głowę i...

- Czy coś się stało Fi - chan? - ten głos... ta osoba stojąca przed nią...

- Xellos!! Co tu robisz...? Ty... NAMAGOMI!!!!! Zostaw to!! - krzyknęła, podczas gdy Xellos schwycił jej torbę i wyciągnął z niej pechowy sprawdzian. - Oddawaj, natychmiast!!

- Czemu nie chcesz mi pokazać, jak napisałaś?... - Xellos odbiegł kawałek i spojrzał na kartkę. Podniósł wzrok i spojrzał na zrozpaczoną, wściekłą i smutną zarazem Filię. - Ojojoj... - oddał jej sprawdzian. Ze złością wyszarpnęła mu go z ręki i wybiegła z klasy.

Cały czas biegła. Nie chciała jeszcze wracać do domu, nie miała ochoty rozmawiać z rodzicami (?). Zatrzymała się przed herbaciarnią, pogrzebała w kieszeni dżinsów i wyciągnęła parę monet. Wchodząc do środka pomyślała - "Nie ma to jak filiżanka miętowej albo zielonej herbatki ^ ^".(święta prawda ^__^ dop.autorka) Zamówiła stolik pod oknem, usiadła i zaczęła wpatrywać się w ulicę po której od czasu do czasu ktoś przechodził. Uwielbiała przyglądać się przechodniom, z ich oczu można było wyczytać smutną przeszłość, zobaczyć co ich gnębi, a co cieszy, przeżywać to razem z nimi... Przeważnie bardzo lubiła ludzi, chyba że zbyt się narzucali, tak jak ten namagomi, chociaż on właściwie nie był człowiekiem. Był Mazoku, nieczułym demonem i jej wrogiem, wrogiem całej rasy Ryuzoku, Złotych Smoków. Ale jakim prawem on uczy się w tej samej szkole co ona? Ten namagomi ma pewnie jakieś obleśne plany, w przeciwieństwie do niej. Po skończeniu szkoły chciała zdać bardzo trudny egzamin, dostać się do świątyni i zostać kapłanką, choć z takimi ocenami jakich przykład dała dzisiaj, pewnie od razu by ją stamtąd wyrzucili...

W tym momencie jej rozmyślania przerwała kelnerka przyjmując zamówienie. Po chwili Filia dostała swoją ulubioną herbatkę: zieloną z dodatkiem mięty i cytryny. Piła szybko, co było do niej niepodobne, bo zawsze delektowała się aż do ostatniej kropelki. Musiała szybko wracać do domu. Chociaż... mogłaby jeszcze chwilkę zostać i zamówić sobie jeszcze jedną herbatę... później mogłaby pójść do biblioteki i poślęczeć trochę nad księgami poświęconymi starożytnej magii. Tego typu książki zawsze ją interesowały. Jej rasa dawno temu bardzo często posługiwała się magią, lecz teraz gdy pojawiły się różne urządzenia ułatwiające życie praktykowana była tylko w świątyni Złotych Smoków, dlatego Filia tak bardzo chciała się tam dostać...


Po wypiciu trzeciej herbaty wreszcie wstała i spojrzała na zegarek. Była za piętnaście ósma!! Nie zauważyła że zrobiło się tak późno, ponieważ była zbyt zajęta swoimi rozmyślaniami!! Szybko zapłaciła i wybiegła z herbaciarni. Rodzice mi tego nie przepuszczą, pomyślała. Już była w połowie ulicy, gdy zza rogu wyjechał autobus. Filia zrobiła jeszcze parę kroków, obróciła się i stanęła sparaliżowana. Naprzeciwko niej pojazd próbował zahamować. Zamknęła oczy, pewna że zaraz pożegna się z tym światem, słyszała pisk opon i krzyki ludzi naokoło, lecz to do niej nie docierało. Może to nawet dobrze - pomyślała - rodzice będą mieli mnie w końcu z głowy. I tak ciągle powtarzają że powinni byli mnie oddać do domu dziecka zaraz po urodzeniu... - to była jej ostatnia myśl, bo po chwili wszystko osunęło się w ciemność...


Czuła się, jakby dopiero co ocknęła się ze złego snu. Leżała na czymś miękkim i ciepłym. Spróbowała poruszyć palcami u rąk, zabolało. Powoli otworzyła oczy i zobaczyła nad sobą brązowy, drewniany sufit pokryty srebrnymi wzorami w kształcie smoków. Obróciła się do ściany, pokrytej drewnianymi panelami, tym razem bez wzorów. Znała ten pokój.

- Gdzie ja jestem? Która godzina? Co się ze mną stało? - zadała kolejno pytania ścianie. W tym momencie podskoczyła, co spowodowało ból we wszystkich mięśniach i kościach.

- Znajduje się panienka w mieście Seyluun, w posiadłości państwa Ul Copt, w swoim pokoju, we własnym łóżku. Jest dwadzieścia trzy po dwunastej, gdyby to panienkę interesowało. - odezwał się głos gdzieś spod okna. Filia odwróciła się, co zaowocowało następnym bólem w całym ciele i w siedzącej na rzeźbionym krześle kobiecie poznała... swoją nianię.

- A... a.. aha. - odpowiedziała bardzo inteligentnie.


Gdy po paru minutach schodziła po schodach do hallu usłyszała, że na dole ktoś szepcze. O niej! Zatrzymała się i zaczęła nasłuchiwać..

- Trzeba z tym skończyć! Ta dziewczyna do niczego się nie nadaje, ciągle włóczy się gdzieś po ulicach, wraca nie wiadomo o której godzinie, a w dodatku teraz ten wypadek! - to zdecydowanie był głos jej matki. - I podobno łazi do biblioteki i pochłania te ohydne tomiska w których wypisują całe steki bzdur i kłamstw o bogach, kapłanach i magii oraz kto wie o czym jeszcze. Nie możemy pozwolić na to, aby zaciągnęła się do tej świątyni, tam to dopiero zrobią z niej dziwadło! Musimy wybić jej to z głowy póki jeszcze nie dorosła. Ma jeszcze czternaście lat, nie wie dokładnie czego chce... - dalszej części Filia nie chciała słuchać. To jej wystarczyło. Na tyle żeby zrozumieć, że matka nie da jej wyboru i zmusi ją do jakiejś bezsensownej pracy... Szybko przemknęła po schodach najciszej jak potrafiła i gdy była już poza zasięgiem wyczulonych na najlżejszy szelest uszu matki puściła się biegiem do łazienki. Tam usiadła na rogu wielkiego basenu i ukryła twarz w dłoniach. Wiedziała że musi uciekać. Ale jeszcze nie teraz... najpierw musi skończyć szkołę. Może uda jej się uniknąć kłopotów. Choć ciągle miała nadzieję że to tylko sen... wciąż łudziła się, że ma kochających rodziców, którzy szanują jej decyzje...

Po chwili wstała i usiadła na wielkim fotelu który znalazł się w łazience (taka malutka łazieneczka wielkości małej sali gimnastycznej ^^), gdy jej mama odkryła, że nie może się rozstać ze swoimi ulubionymi telenowelami nawet, gdy wychodziła do łazienki, więc w końcu umieściła tam telewizor. Filia skuliła się w kłębek i zamknęła oczy. Postanowiła przemyśleć wszystkie sprawy jakie do tej pory się wydarzyły.

"Mogłam jednak wpaść pod ten autobus - pomyślała. - gdyby nie ten ktoś kto mnie uratował...." I nagle uświadomiła sobie jedną ważną rzecz "Zaraz, przecież ja nawet nie wiem kto to zrobił!!!" Szybko zerwała się z fotela i ruszyła ku wyjściu, zatrzasnęła za sobą drzwi i pobiegła korytarzem w dół. Mijała wiele drewnianych drzwi prowadzących do zapewne dawno nie używanych pokoi. Przebiegła pod kamiennym posągiem na którego widok zawsze się wzdrygała. Przedstawiał on stworzenie z wyglądu podobne do anioła, ze smukłymi skrzydłami, lecz jego twarz wcale nie kojarzyła się z anielską. Była dumnie uniesiona do góry, a usta wykrzywiał paskudny grymas. W tym momencie Filia dostrzegła rąbek znajomej, niebieskiej sukni znikający za drzwiami jednej z komnat do których matka zakazała jej chodzić. Krzyknęła głośno:

- Proszę cię, zaczekaj!! Nie odchodź jeszcze!! - Głowa niani wyjrzała zza drzwi - Ach, to panienka! Tylko czemu w samej piżamie? Ale proszę tak nie krzyczeć, bo pani zakazała być głoś... - przerwała, ponieważ Filia rzuciła jej się w ramiona ze łzami w oczach. Że też zapomniała o niani, która była ostatnią w tym domu osobą której mogła zaufać... Szybko jednak się opamiętała i wypuściła zdumioną kobietę z objęć.

- Och, nianiu, tak się cieszę, że cię widzę! - zaczęła wycierając łzy w rękaw. - Otóż bardzo bym chciała wiedzieć, kto przyczynił się do tego, że wyszłam cało z tego wypadku z autobusem. Straciłam przytomność, nic nie pamiętam!

- A tak, to ten chłopiec z fioletowymi włosami na którego panienka tak narzeka..

Cisza.

- COOOOO??????? Ten obrzydliwy, ohydny, śmierdzący, nieznośny, wkurzający... NAMAGOMI??????

- Panienko Filio, proszę się tak nie wyrażać, to niegrzeczne...


Nie, jej życie było po prostu beznadziejne, pozbawione sensu. Matka knująca jakieś tajemnicze plany wobec niej i ten, ten, ten... Spokojnie, tylko spokojnie! Uratował ją, więc teraz musi mu podziękować, to wszystko. Kopnęła kamyk leżący na drodze. "Muszę to zrobić!!" - pomyślała. Nagle stanęła. - Uuuups, czy mi się tylko wydaje, czy ja naprawdę nie znam jego adresu?? - zapytała sama siebie.(Nie za dużo tak tego gadania do siebie i do ścian?? Podobno to pierwsze z objawów choroby umysłowej... T___T dop.Fi - chan) Nie, nie wydaje się... Postanowiła usiąść i pozbierać myśli. Dlaczego to zawsze jej trafiają się tego rodzaju wypadki?. No cóż. Trzeba dalej żyć. W końcu ma jeszcze ważniejsze rzeczy na głowie niż uganianie się za jakimś demonem z którym w ogóle nie powinna mieć nic wspólnego. Musiała szybko iść do domu i uczyć się do następnego sprawdzianu z tak niedorzecznego przedmiotu jakim była matematyka. Wszystko w tym świecie wydawało jej się dziwne i obce... Niby była jakimś magicznym stworzeniem, ale z samą magią nie miała nigdy nic wspólnego. Była Złotym Smokiem. Niestety dawno już zatraciła umiejętność przemieniania się w to stworzenie. Każde wspomnienie tych lat było dla niej bolesne. Wiedziała, że te czasy już nigdy nie wrócą. Czuła się, jakby bezpowrotnie utraciła coś cennego... Ale w końcu musi się skupić na tym, co rzeczywiste, na przykład na tym obrzydliwym namagomi. Gdyby tylko niania dowiedziała się, że Xellos jest Mazoku, natychmiast zmieniłaby swoje zdanie o nim...

Po chwili podniosła głowę, bo jej uwagę przykuła jakaś postać opierająca się o ścianę stojącego opodal budynku. "O wilku mowa" - pomyślała. "O nie... na pewno zaraz tu przyleci i zacznie sobie ze mnie żartować w ten swój głupkowaty sposób...". Szybko odwróciła głowę, mając nadzieję że Xellos nie zwróci na nią uwagi, zupełnie zbędnie, ponieważ on już na nią patrzył. Siedziała i czekała na jakąś głupią uwagę z jego strony... cokolwiek. Nic. Obróciła się z powrotem i w tym momencie, na ławce, tuż obok niej, zmaterializował się...Xellos.

- Czyżbyś mnie szukała, Fi - chan? - uśmiechnął się w ten swój głupkowato - kpiący sposób. I w dodatku otworzył oczy!

Filia przez chwilę patrzyła w nie jak zaczarowana, dopiero po chwili dotarło do niej, że ich właściciel cały czas na nią patrzy. Zaczerwieniła się wściekle i żeby to ukryć wstała z ławki próbując obmyślić jakąś opryskliwą odpowiedź. Jakoś nic nie przychodziło jej do głowy. Miała w niej pustkę!!!

- Mam nadzieję, że czujesz się lepiej Fi. - Spojrzała w jego kierunku. Patrzył na nią poważnie tymi swoimi ślepiami...

- Właściwie to masz rację... Szukałam cię... Chciałam ci podziękować... gdyby nie ty... pewnie by mnie tu już nie było. - wycedziła przez zaciśnięte zęby. Popatrzyła na niego przelotnie. Te oczy... "Przestań - powiedziała w duchu - przestań, bo zwariuję!" Rzeczywiście, zamknął oczy, ale zaczął robić coś innego. Chwycił jeden z jej długich, złocistych kosmyków i zaczął się nim bawić.

- Gdy zobaczyłem cię tam, na ulicy, a na przeciwko ciebie jechał rozpędzony autobus, to przestraszyłem się, że mogłoby ci się coś stać... - mówił śmiertelnie poważnie. Po chwili podniósł głowę. W jego oczach Filia zobaczyła jakieś dziwne iskierki - Co się z tobą dzieje Fi????? Myślałem, że będziesz się na mnie wściekać, a tu takie coś!!! Nigdy nie zrozumiem Ryuzoku... - to mówiąc zdematerializował się.

Filia stała osłupiała. On to wykorzystał, żeby się z niej ponabijać.. Jak mogła być taka głupia???? Przecież mu nie można wierzyć... i... ufać... Zrobił z niej idiotkę. Po jej policzkach popłynęły łzy złości.

A może nie tylko złości?


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • IKa : 2006-10-24 10:44:06

    Ja natomiast do tych zachwytów dorzucę łyżkę dziegciu.

    Droga Autorko.

    Nadużywasz ! i ? - rozumiem, iż miało to na celu wyeksponowanie uczuć, ale wierz mi, w żadnej książce tego nie spotkasz. Wystarcza wstawienie jednego wykrzyknika lub pytajnika.

    Nie ma w języku polskim czegoś takiego, jak wielokropek składający się z więcej niż trzech znaków. Nie ma pięcio-, sześcio-, czy dziesięciokropków. Co więcej, należy po nich także używać spacji, w celu oddzielenia ich od następnego zdania.

    Komentarze "odautorskie" i "uśmieszki". Nie używa się uśmieszków w tekście - a w żadnym wypadku nie używa sie ich w tekstach przeznaczonych do publikacji. To nie blog lub forum. Wybacz, ale zaśmieca to jedynie tekst i utrudnia jego odbiór.

    "Przydarzyło się" także temu tekstowi kilka literówek. Przed wysłaniem gdziekolwiek jakiegokolwiek tekstu, radzę, by go wkleić do Worda/OpenOffice'a i sprawdzić, czy nie podkreśla czegoś na czerwono lub zielono. Przeczytać kilka razy, lub dać innej osobie do przeczytania. To się naprawdę przydaje.

    Na Czytelni zawsze można użyć opcji "Edycja utworu" w profilu, by poprawić zauważone błędy.

    Sam utwór zapowiada się ciekawie, para Xellos/Filia ma nadal wielu swoich zwolenników. Mam nadzieję, że kiedyś zostanie dokończony.

    Pozdrawiam,

    IKa

  • ellagil : 2006-10-23 18:59:44
    bravissimo

    swietne opowiadanko :)) naprawde super;)

  • Selena : 2006-10-23 18:08:24
    Szkoda

    Szkoda tylko że to dramat, lubie dobre zakończenia. :)

  • Selena : 2006-10-23 17:21:34
    Bardzo mi się podoba

    Ładnie się zapowiada, lubie tematyke magii itp. a zwłaszcza opowieści o miłości, mam nadzieje że taka jest. :)

  • Skomentuj