Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

Day by day

Chapter 4

Autor:Pleiades
Korekta:IKa
Serie:Final Fantasy
Gatunki:Przygodowe
Dodany:2007-04-11 22:17:10
Aktualizowany:2008-02-26 21:20:39


Poprzedni rozdział

Opowiadanie ze zbiorów Inner World of Final Fantasy

umieszczone za zgodą autora.


---

*Chapter 4*

---

Kompresja czasu

Stoczyliśmy bardzo ciężką walkę z dziesiątkami przebrzydłych czarownic z przyszłości... Niektóre były tak ohydne, że aż nam się żołądki poprzekręcały...

A tak w ogóle to świat po kompresji całkowicie wariuje.. Nie ma tu nawet praw fizyki. Grawitacja, światło i czas szaleją wokół nas....

Nieco się boję.... Musimy się stąd wydostać..

---

Rok: nieznany

Pora roku: nieznana

Dzień: nieznany

Cape of Good Hope

Przedostaliśmy się przez kompresję. Wylądowaliśmy w sierocińcu - tak, jak niegdyś obiecaliśmy sobie z Rinoą, że tu się odnajdziemy.

Jest tu teraz wręcz upiornie. Tuż przy brzegu lewituje w powietrzu olbrzymi zamek, do którego można się tylko dostać po chwiejnych olbrzymich ogniwach łańcucha.

Podobno w tym zamku mieszka Ultimecja...

Przy plaży znaleźliśmy kilka ciał.. Po uniformach sądzę, że są to przyszli Biali SeeD. Dotknąłem jednego z nich.. Był zimny i sztywny; z pewnością nie żył...

Będą mi się chyba przez to śnić koszmary do końca życia....


Zamek Ultimecji

Przepiękna budowla...

Biegaliśmy po wszystkich komnatach, podziwiając gotyckie wnętrza, cały ich przepych i niesamowitość. Jest tu fajna galeria obrazów - świetne tytuły: Viator, Interviligum, Vividarium.. To chyba w języku starożytnej Centry?

Selphie zwinęła jakiś srebrny świecznik... Ja sobie przywłaszczyłem kryształową karafkę.. W końcu musimy mieć stąd jakieś pamiątki, bo inaczej nikt nam nie uwierzy, że tu byliśmy, no nie?

W zamku, niestety, mieszka mnóstwo potworów. Część z nich została na nas specjalnie napuszczona. Walczyliśmy dzielnie. Dzięki temu mogliśmy odblokować nasze liczne umiejętności. Od Tiamata ( taki fajny smok, szkoda, że nie dał się osiodłać.. Zawsze chciałem zostać jeźdźcem smoków... ) ukradłem Edena. Później skierowaliśmy się w stronę wieży zegarowej, a następnie przeskoczyliśmy na gzyms, skąd już udaliśmy się zewnętrznym murem wprost pod komnatę Ultimecji.

Teraz stoimy i ciągniemy zapałki, ustalając, kto pierwszy będzie z nią walczyć....

Wyszło na to, że ja, Selphie i Irvy :((

---

Miejsce nieznane

Ultimecja pokonana!!

Poszło nam naprawdę doskonale. Najpierw jednak musielismy wysłuchać jej długiej i rzewnej przemowy.. Jeszcze nigdy nie słyszałem tak nudnych wywodów na temat SeeD.. W końcu jednak rozprawiliśmy się z tą idiotką i już nic nam więcej nie zagraża...

Ale było ciężko.. Ten czerwony dziwak z czterema mieczami zdemolował komnatę czarownicy; ta nieźle się więc wściekła. Miała potężnego GFa, do którego później się dołączyła. Ta mutantka mocno nadwerężyła siły mojej drużyny. Jeszcze gorzej było, jak pokazała wreszcie swą ostateczną formę. Poległy wszystkie nasze GFy. Waliliśmy w nią ile wlezie Ultimą i Apocalypse. Mdleliśmy niemal z wyczerpania...

Ale się udało...

Niemal zagubiłem się w czasoprzestrzeni.. Nie mogąc odnaleźć drogi do domu, trafiłem w przeszłość... Spotkałem samego siebie, jako czteroletniego chłopca... Nie byłem zbyt piękny, to trzeba przyznać; miałem tez fatalną fryzurę...

Była też Matron, widziałem, jak Ultimecja ją opanowuje.. Nie mogłem nic uczynić, ale wygadałem się na temat SeeD i Ogrodu.. O ja, przeklęty...

Później pozostała jedynie pustka. Zapomniałem niemal o obietnicy danej Rinoi...

Ale ona mnie tu znalazła.. Teraz siedzimy na pogodnej łące, otulonej ciepłem słonecznych promieni i czekamy.. Jesteśmy już niemal w domu....

---

EPILOG

Koniec lipca 4260 r.

Sobota, Balamb Garden

Dziś świętujemy nasze wielkie zwycięstwo!

Ogród leci do domu, a my wraz z nim.

Siedzę na tarasie i patrzę w gwiazdy. Trochę mnie zmęczyło hałaśliwe towarzystwo wewnątrz.. Więc szukam tu samotności.

Nida przyniósł kamerę video, do której wnet dorwał się Irvy i Selphie. Oboje mieli niezłą zabawę, zwłaszcza podczas filmowania obżerającego się Zella.

Potem Angelo ukradł ze stołu kurczaka i wszyscy go gonili po sali, usiłując odzyskać zdobycz.. Biedny pies.. Nawet najeść mu się nie pozwolili... Z nudów więc zaczął gonić Fukkatsu. Biedna kocica wskoczyła na żyrandol i nie zeszła już statąd aż do końca imprezy, mimo żarliwych próśb Quistis.

Do ogrodu powrócił Cid z Edeą. Matron wyglądała dziś pięknie. Wszyscy cieszą się, że jednak nie zrezygnowali z dowództwa nad ogrodem. W końcu to ich szkoła, ich dom...

Dzwonił Seifer.. ( hę? Skad miał numer telefonu? Nawet ja go nie znam.. ) Chce powrócić do nas wraz z Komisją Dyscyplinarną.. Muszę przyznać, że się ucieszyłem.. Brakuje go w naszej ferajnie.. A przecież też należy do rodziny... Edea go przyjmie z otwartymi ramionami. Wszyscy jesteśmy szczęśliwi.

Co jeszcze...

W tajemnicy wyznam, że planujemy z Rinoą ślub. Data już jest niemal ustalona. O tym szczęśliwym fakcie poinformujemy wszystkich w następnym tygodniu.

Wreszcie mamy zasłużone wakacje!

Przyszła wypłata za zaległe miesiące :> Moje konto w banku ma się dobrze. Już mnie nie ścigają z powodu salda.

Kupiłem sobie szampon.

--KONIEC--


Parę słów na zakończenie:

O rety, nigdy się nie spodziewałam, że wyjdzie mi z tego tak dziwaczny text. Cóż, wyobraźnia pracuje...

Jeszcze parę słów wyjaśnień. Wymienione przeze mnie postacie o nazwiskach O'Brien i Smith to pewna aluzja do "Roku 1984" Orwella. Kto czytał, ten wie o co chodzi :)

Kotka o imieniu Fukkatsu tak naprawdę należy do Uncreativity i jej znakomitego fica pod tytułem: "Fated circle". Nie mam jednak pojęcia, czy ten kot jest naprawdę rudy, czy nie...

Strefa czasowa Rem w Deling - chodzi tu o czas odpowiadający południkowi przechodzącemu przez Archipelag Rem, leżący na zachód od stolicy Galbadii. Nawiasem mówiąc, do Archipelagu Rem należy wyspa Island Closest to Hell.

Pomysł z parowozem natomiast przyszedł mi do głowy po grze w Train Simulator ;)

That's all folks...

Sorceress Pleiades, 26-27.07.2002

Poprzedni rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Pokaż komentarze do całego cyklu
  • shizonek : 2011-04-27 12:39:47
    Mało Squalla w Squallu, ale OK

    Miło się czytało; ciekawy pomysł, żeby opisać wydarzenia z gry opatrzone komentarzem głównego bohatera. Które to przemyślenia oczywiście w grze i tak są, ale wybiórczo. Plus za wytrwałość, żeby zmieścić tu całą fabułę.

    A teraz minusy (sprawy techniczne mnie nie obchodzą). Nie wydaje mi się, by Squall np. przejmował się faktem, że nie ma z kim pogadać w Galbadii, czy też uważał sny z Laguną za urocze. Przecież w grze uważa gościa za kretyna;) I coś podejrzanie za dużo w nim entuzjazmu, emocji i pozytywnego podejścia do świata. Pleiades, gdzieżeś mi zgubiła tego ponurego i powściągliwego pesymistę? :o

    Ogólnie jest fajnie, choć przy założeniu, że to raczej alternatywna wersja Squalla, bo z growym to nie ma zbyt wiele wspólnego.

    P.S. No dobra, pewnie za dużo zrzędzę. Squall jest moim ulubionym bohaterem ze świata FF, więc może i nie jestem obiektywna. I się czepiam. Whatever...

  • Rinoa1 : 2009-06-27 17:36:12
    Uwaga i gratulacje

    Hejka, jeszcze nie opisałaś tej niekończączej się pustyni i tego proroczego snu o Artemizji i Rinoi. Fajny tekst. Gratuluję pomysłu.

  • Skomentuj
  • Pokaż komentarze do całego cyklu