Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

Sailor Sun

część dwudziesta siódma "Saijitsu"

Autor:Aurorka
Serie:Sailor Moon
Gatunki:Przygodowe
Uwagi:Self Insertion
Dodany:2009-09-15 10:04:10
Aktualizowany:2009-09-15 10:04:10


Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Królowa Klymena nerwowa stukała paznokciami w poręcz fotela. Eos spóźniała się. Wzrokiem odnalazła męża. Helios jak zwykle był duszą towarzystwa. Nie potrafił usiedzieć na tronie dłużej niż pięć minut. Dyskutował właśnie żywo z Aurorą, pewnie na temat uroczystości, która zacznie się, gdy tylko pojawi się Eos.

- Co tak długo... - powiedziała do siebie.

Gwar ucichał. Wszyscy skierowali wzrok na otwierające się drzwi. Klymena wstała. Nad głowami zebranych dojrzała wchodzących Eos z Featonem pod ramię. Królowa zbladła i uchwyciła się kurczowo poręczy. Król Helios nie dostrzegł kto przyszedł, ale domyślał się, że to jego córka, skierował się więc do drzwi, aby ją powitać. Na widok Featona zatrzymał się raptownie.

W sali panowała cisza. Tylko nieliczni z zebranych domyślali się kim może być młodzieniec o długich szarych włosach w purpurowej szacie. Featon rozglądał się w poszukiwaniu matki. Dostrzegł ją przy tronie. Mijając ojca bez słowa powiódł Eos ku tronowi. Królowa opadła na siedzenie i wyciągnęła drżącą rękę. Featon pochylił się by ucałować jej dłoń.

Aurelia stanęła u progu schodów.

- Saturn, z czego zrobiona jest twoja broń? - zapytała nie odwracając się.

Wszystkie Czarodziejki obróciły się w stronę Saturna, który stał niezdecydowany, uważnie przypatrując się swojej kosie.

- Nie wiem.

- Mogę pożyczyć? - Aurelia wyciągnęła rękę za siebie.

Saturn wahając się podał jej broń. Aurelia przez chwilę ważyła ją w dłoni po czym uniosła jak oszczep.

- Raz kozie śmierć - wyszeptała do siebie. Wzięła zamach i kosa poszybowała w stronę mgły.

- A po co miałby ktoś zamrażać słońce? - Titonos wziął kolejne jabłko.

- Co wiesz o słońcu? - Mag usiadł i też wziął jabłko.

- O słońcu? - Tito podrapał się po głowie. - Ognista kula świecąca na niebie. Dzięki niej przebiega proces fotosyntezy. Wokół niej krąży Ziemia i kilka innych planet...

- Osiem.

- ...masa: 333000 mas Ziemii, średnica: 109 średnic Ziemii. Ze słońca na Ziemię światło biegnie 499 sekund. Panuje na niej tak wysoka temperatura, że w jej pobliżu nic nie przeżyje...

- Dobra wystarczy - Mag powstrzymał potok słów Titonosa. - A słyszałeś o suszy jaka zapanowała kilkadziesiąt lat temu?

- Suszy?

- Zginęło wówczas z głodu i niedoboru wody tysiące ludzi...

- Aaaa rzeczywiście. Coś tam kiedyś słyszałem - Tito wyrzucił kolejny ogryzek przez okno.

Mag tym razem też nie zareagował.

- Zaczęła i skończyła się równie gwałtownie - tym razem sięgnął po gruszkę.

Mag kiwnął głową.

- Zgadza się, a wiesz co ją spowodowało?

- Plamy na słońcu? - zaryzykował pytanie Tito.

- Nie - Mag przez chwilę przyglądał się ogryzkowi, który trzymał w dłoni, po czym także wyrzucił go przez okno.

- Brawo Staruszku!

- Nie nazywaj mnie tak.

- Dobra, dobra.

- Wiesz ile mam lat? - zapytał znienacka.

Titonos przyglądał się Magowi jakby widział go po raz pierwszy.

- Czy ja wiem...? - podrapał się po głowie. - Trzysta?

Mag, który zdążył ugryźć kolejne jabłko, o mało co się nie zadławił.

- Wyglądam na trzysta? - zapytał ocierając łzy.

- Prawdę mówiąc, to wyglądasz na czterysta...

Mag opuścił rękę z jabłkiem ciesząc się, że nie zdążył ponownie je ugryźć.

- Czterysta?

- A Twoja broda wygląda na pięćset - kolejny ogryzek wylądował za oknem.

- Broda? - przyglądał się swojej brodzie z zainteresowaniem. Była bardzo długa i cała siwa, ale czy wyglądała na aż taką starą? "Może powinienem ją farbować?"

Titonos zachichotał.

- Zastanawiasz się na jaki kolor ją zafarbować?

Mag zaczerwienił się.

- Nie. A wracając do mojego pytania, to mam 127 lat.

- Aż tyle? - zdziwił się Titonos.

- Przecież przed chwilą mówiłeś, że wyglądam na czterysta.

- No wyglądasz, ale niekoniecznie tyle musiałeś mieć - na jego twarzy pokazał się szeroki uśmiech. - Dziarski z Ciebie staruszek.

Mag zignorował nazwanie go staruszkiem.

- Miałem 42 lata, gdy To się stało.

- To?

- Tak - Mag powrócił myślami do tamtego dnia. Był magiem-samoukiem i to genialnym. W wieku 13 lat miał w małym palcu całą wiedzę o ówczesnej magii i zaczął sam eksperymentować. W wieku 16 lat miał już na swoim koncie kilka zaklęć opracowanych przez siebie. Wówczas odkrył, że nie trzeba posiadać ogromnej mocy, by móc rzucać potężne zaklęcia. Za cel życia postawił sobie wymyślenie zaklęcia, które mogłoby zmienić wszechświat. W wieku lat 25 zdecydował się na zaklęcie zamrażania. Dziesięć lat zajęło mu opracowanie go. Od tamtej pory czekał na okazję do zastosowania go. W międzyczasie jego sława jako potężnego maga obiegła cały świat. - Nic nie zapowiadało, że ten dzień będzie różnił się od innych. Wstałem jeszcze przed świtem. Miałem do przejścia kilkanaście kilometrów, a śpieszyłem się. Ponieważ potrafiłem leczyć za pomocą magii, często mnie wzywano do ciężko chorych. W sąsiedniej wiosce czekano na mnie od dwóch dni. Młoda dziewczyna została przywalona spadającymi kamieniami. Kilka godzin ją odgrzebywali nie rokując, że znajdą ją żywą, lecz ona jakimś cudem przeżyła, ale była w bardzo ciężkim stanie - zamilkł.

- Udało Ci się ją uratować? - Titonos słuchał zaciekawiony. Mag rzadko opowiadał o swojej przeszłości sprzed służby u króla. Na jego twarzy pojawił się grymas.

- I tak, i nie.

- Nie rozumiem. Uratowałeś ją czy nie?

- Udało mi się wyleczyć jej rany, ale...

- Ale?

- Nie uratowałem jej przed Featonem.

- Przed kim?

- Featon, synku... - Klymena położyła swą dłoń na jego głowie.

- Mamo... - oczy Featona były równie zielone jak oczy matki i Eos.

- Eos, czy to ty Go uwolniłaś? - zapytał surowo Helios podchodząc do tronu.

- Tak tato - odpowiedziała cicho.

Helios przeniósł wzrok na Featona.

- Dlaczego właśnie teraz?


koniec części dwudziestej siódmej, mam nadzieję, że nie miesza Wam się przeszłość i teraźniejszość :))))))


Skąd Mag zna Featona? Czyżby się już kiedyś spotkali? Czy kosa utworzy przejście? A może odbije się od mgły? Albo złamie się?? A może po prostu przeleci na wylot???


story wrote by Aurorka (26.11.2003)

Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Pokaż komentarze do całego cyklu

Brak komentarzy.