Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Inuki - sklep z mangą i anime

Opowiadanie

Drunk Otaku Inn 5 - recenzja

Autor:Grisznak
Korekta:IKa
Kategorie:Recenzja, Inne
Dodany:2009-02-17 19:13:08
Aktualizowany:2009-09-27 22:15:09



Ilustracja do artykułu

Ledwie skończyłem pisać recenzję czwartego numeru fanzinu „Drunk Otaku Inn”, a tu pojawił się numer piąty. W undergroundowym światku rzadko zdarza się, aby w tak krótkim czasie (odstęp ledwie miesiąca) pojawiały się kolejne numery zinów, zatem wypada autorów pochwalić za pracowitość. Pytanie tylko, czy nie sprawdzi się tu stare przysłowie mówiące, że „Co nagle, to po diable”? O ile jeszcze w przypadku ziniacza metalowego przysłowie to mogłoby zabrzmieć jak zachęta, tak tu - nie bardzo. Ale do rzeczy, co znajdziemy w piątym numerze DOI?

Już z okładki wynika, że głównym tematem piątego numeru będzie seria gier Touhou, dosyć popularna w pewnych kręgach. W pierwszym akapicie artykułu jej dotyczącego autor stwierdza „Jeżeli miałbym szukać gry, która ma najwięcej części (wliczając w to również fanowskie produkcje) ciężko byłoby mi znaleźć inną serię niż Touhou. Nasuwa się pytanie, czy ów autor słyszał o takiej serii jak Megami Tensei (ponad sześćdziesiąt części oficjalnych dostępnych na niemal wszystkie możliwe platformy, fanowskich nawet nie liczę). Ale mniejsza z tym. Tekst dotyczący serii gier jest obszerny i wypełniony informacjami - nieco gorzej jest z lakoniczną, zawartą na jednej tylko stronie, recenzją anime. Trzeci z artykułów dotyczących tematu numeru, obejmuje krótkie recenzje trzech innych gier z gatunku danmaku, którego najpopularniejszym chyba przedstawicielem jest właśnie Touhou. Szkoda tylko, że nie znalazło się miejsca na omówienie (choćby skrótowe) bogatej twórczości fanowskiej związanej z tą serią. Jednakże, czyta się to znacznie lepiej niż setny opis Final Fantasy czy gier z cyklu Street Fighter.

Niemniej ciekawy jest tekst dotyczący „Hadaka Matsuri”. Owe zawody roznegliżowanych Japończyków to bez wątpienia perełka dla miłośniczek mang o miłości między mężczyznami, choć redakcja niezbyt hojnie sypnęła zdjęciami z rozgrywek (może i dobrze…). Artykuł napisany jest nieźle i przybliża niezbyt znany w Polsce, co by nie mówić, dość radosny zwyczaj. Adekwatny do treści jest styl, w jakim autorka opisała całe zjawisko. Następnie docieramy do recenzji - tu DOI należą się brawa, tytuły które autorzy tekstów wzięli na warsztat, to rzeczy mało znane, ich recenzje na pewno bardziej zainteresują fanów niż kolejne pastwienie się nad (bądź budowanie ołtarzyka na część) Elfen Lied czy Naruto. Co więcej, zaryzykowali, opisując mangę yaoi. Tekst poświęcony Kuso Miso Technique może co bardziej wrażliwych zniesmaczyć. Recenzja Jing: King of Bandit jest za to rzeczowa i konkretna, ani za długa ani za krótka.

Kolejnym punktem programu są recenzje serii live action. Na pierwszy ogień poszła Pretty Guardian Sailor Moon. Gdy zobaczyłem w rozpisce ten tytuł, pomyślałem, że komuś znowu się nudziło i postanowił fajny w sumie serial zjechać. Cóż, na szczęście pomyliłem się. Recenzja jest raczej pozytywna, co cieszy, bo łatwo po aktorskiej wersji Sailorek jeździć, ale w końcu są ludzie (do których m.in. ja się zaliczam), którzy oglądając ją całkiem nieźle sie bawili. Drugą aktorską adaptacją anime, którą przybliżono na łamach „Drunk Otaku Inn” jest Higurashi no Naku Koro ni. Recenzent uczciwie pisze zarówno o plusach jak i o minusach adaptacji, nie popadając w częsty w przypadku takich serii fanboizm.

Właściwie wszystko byłoby świetnie, gdyby nie ostatnia strona, na której autorzy zapowiadają, że od kolejnego numeru zamierzają publikować w swoim fanzinie skanlacje. To jeszcze byłoby do zniesienia, gdyby zdecydowali się na jakąś mało znaną perełkę z japońskiego komiksowego podziemia, niestety, zapowiadany Shoujo Material jest, jak piszą z rozbrajającą szczerością twórcy, „wybitnie o ruchaniu”. Mało to stron z hentajami jest w sieci? Jak dla mnie jest to całkowicie chybiony pomysł.

Technicznie „Drunk Otaku Inn” nie różni się specjalnie od poprzedniego numeru, choć poprawił się język - nie ma już tego nachalnego pozowania na wielbicieli promili, które wcześniej wylewało się (sic!) z niektórych tekstów. Brak także, niestety, publicystyki. Do wyboru tematów nie mogę mieć większych zastrzeżeń i myślę, że na chwilę obecną fanzin ten znajduje się w ścisłej czołówce nadwiślańskich zinów mangowych. Inna bajka, że konkurencja zbyt liczna też nie jest.


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.