Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

Klęska

Klęska

Autor:loth
Korekta:Dida
Serie:Harry Potter
Gatunki:Dramat, Fikcja, Obyczajowy, Parodia
Dodany:2012-01-07 11:48:02
Aktualizowany:2012-01-07 11:48:02



Harry Potter zaznał w życiu o wiele więcej cierpienia niż przeciętny człowiek, czarodziej czy nie. Nic dziwnego, skoro od samego początku został napiętnowany jako ten, który ma pokonać Czarnego Pana. Gdy na pierwszym roku w Hograwdzie po raz kolejny pokrzyżował mu plany, zaczął podświadomie czuć, że jeszcze kiedyś się z nim zmierzy. Choć niektórzy wiedzieli to już od momentu, w którym chłopiec przeżył Mordercze Zaklęcie.

Blizna na czole. Jego wuj i ciocia wmówili mu, że to po wypadku samochodowym, w którym zginęli jego rodzice. Gdy tylko poznał prawdę, to jedno kłamstwo stało się silniejszym powodem do nienawiści do swoich prawnych opiekunów, niż całe lata upokorzeń, jakie musiał znosić. Jedynie w Hogwacie czuł się akceptowany i lubiany - choć, oczywiście, z pewnymi wyjątkami.

W przeciwieństwie do innych uczniów Szkoły dla Czarodziejów, ryzykował swoim życiem co roku, pakując się w intrygi mniej lub bardziej powiązane z Czarnym Panem. Jego sława była zmienna jak pogoda; Harry dojrzewał, wysłuchując zmiennych opinii na swój temat, bo od czasu Turnieju Trójmagicznego niewielu wierzyło w jego słowa - że Czarny Pan powrócił. Jednak nawet wtedy, gdy wszyscy się od niego odwrócili, Ron i Hermiona pozostali jego wiernymi przyjaciółmi. Zawsze mógł na nich liczyć, spytać się o radę albo po prostu porozmawiać.

Teraz nie mógł zrobić nawet tego.

Nie miał pojęcia, jak do tego doszło. Przecież wykonali zadanie zlecone im przez Dumbledore'a. Zniszczyli wszystkie Horkruks, byli gotowi do wali. Jednak to armia Czarnego Pana odniosła zwycięstwo, to on tryumfował. On i jego śmierciożercy. A on, Harry Potter, nie został pokazowo zabity, czego bardzo teraz żałował.

Leżał teraz na podłodze, w całkowitej ciemności, mając ręce związane jakimś zaklęciem. Codziennie dręczono go zaklęciami, które wywoływały niezwykły ból i otumaniały jego umysł na wiele godzin. Teraz, gdy wracała mu jasność myślenia, odpoczywał. Chociaż bardzo chciałby po prostu zginąć i nie cierpieć już więcej, nie mógł się poddać. Był symbolem tego ruchu oporu, który musi przeciwstawić się tyrani. Musi walczyć ciężej od innych, opierać się dłużej i walczyć aż do końca - musi dać innym przykład. Ale tym razem przeciwnicy zaatakowali w sposób okrutniejszy niż kiedykolwiek.

Światło rozbłysło, a Harry momentalnie poderwał się na nogi. Oparł się o ścianę, jakby szukał w niej wsparcia, pomocy. Drzwi otworzyły się, a do środka weszło kilka postaci; Voldemort, we własnej osobie, dwóch śmierciożerców, a potem... Ron i Hermiona.

Potter osunął się lekko, ale szybko się wyprostował, patrząc na całą czwórkę przerażonym wzrokiem. Jego przyjaciele nie byli ubrani w szaty więźniów, jak wszyscy buntownicy, lecz w sposób podobny do śmierciożerców.

- Nie... - jęknął. - Błagam, tylko nie to...

- Harry... - zaczęłą Hermiona, a głos cały się jej trząsł. - Wierz mi, to jedyna droga. Musisz ich słuchać...

- NIE!!! - wrzasnął Harry. - Hermiona, on rzucił zaklęcie, normalnie byś tak nie mówiła! Wiem, że to trudne, ale postaraj się, możesz to przełamać.

- To nie zaklęcie, stary - powiedział cicho Ron. - Po prostu nam zaufaj, dobra? Tak jak my tobie. Zobaczysz, że...

Ale Harry już nie słuchał. Rzucił się na swojego największego wroga, nie dbając o to, że nie ma różdżki. Ale zanim znalazł się przed nim, dwóch śmierciożerców przygwoździło go do podłogi. Próbował wstać, wrzeszczeć, ale powoli czuł, że siły go opuszczają.

Kobieta wyszła z pokoju, zatykając sobie dłonią usta, a rudzielec po prostu milczał, wpatrując się w podłogę. Mężczyzna zamienił jeszcze kilka słów ze swoimi pracownikami i kazał im zostawić ich samych.

- I my tacy byliśmy? - zapytał Ron po chwili.

- Nie cały czas - odparł mężczyzna. - Zaczęło się pogarszać od momentu, kiedy pan Potter zaczął rozpowiadać, że ten cały Voldemort powrócił, a pani Umbridge próbowała nad tym zapanować. Niestety, odeszła, gdy pan Potter odgryzł jej palec, zwalając potem winę na centaury. Wraz z rozwojem choroby pana Pottera, jego wyobraźnia podsuwała mu coraz to bardziej wyniosłe pomysły, aż postanowił zbuntować pacjentów przeciw personelowi. Uznaliśmy, że pan Potter nie może już przebywać na oddziale otwartym, a wam wyszło to na dobre.

- Jest jakaś szansa - zapytała Hermiona, wciąż drżącym głosem - że z tego wyjdzie?

- Ciężko powiedzieć. Leki poprawiają jego stan, ale nie tak dobrze, jak powinny. Pierwszy raz widzę przypadek tak rozwiniętej schizofrenii.

Harry Potter wiedział, że jest wyjątkowy. Tak wyjątkowy, jak jego blizna, która została mu po wypadku samochodowym, w którym stracił rodziców.


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Pokaż wszystkie komentarze
  • Gnosis. : 2012-09-23 12:18:46

    Faktycznie, takie trochę smutne. To zupełnie tak, jakby Rowling zakończyła sagę HP słowami ''Nagle Harry obudził się w pokoju pod schodami, wiedząc, że wszystko to mu się śniło''. Daję 6/10, chociaż koncepcja nawet dobra

  • Rinsey : 2012-03-08 12:48:01

    Nieco mroczne spojrzenie na opowieść o Harrym Potterze, trochę też przygnębiające, ale nie mogę odmówić temu opowiadaniu nietuzinkowego tematu.

  • Skomentuj
  • Pokaż wszystkie komentarze