Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

Gra

Gra

Korekta:Dida
Tłumacz:Riley
Serie:Slayers
Gatunki:Komedia, Romans
Dodany:2012-02-12 20:50:46
Aktualizowany:2012-02-12 20:50:46


Następny rozdział

Tłumaczenie fica Skiyomi pt. "The Game"


Xellos rozsiadł się wygodnie na jasnobrązowej sofie (z różowymi poduszkami na obu jej końcach) na środku salonu Filii i przyglądał się smoczycy z mieszaniną zdziwienia, zakłopotania i lekkiej irytacji, na twarzy. Właśnie przesuwała wielki kredens, ozdobiony malunkami gruszek, z jednego końca pokoju na drugi i przy okazji robiła wszystko żeby zignorować Xellosa.

Lekko zirytowany sączył swoją herbatę. Też musiał dojść do siebie. Filia nigdy nie była szczególnie dobrą gospodynią, a wytknięcie jej tego, wcale nie poprawiło jej manier. Widocznie, przesunięcie kredensu z jednego całkiem odpowiedniego miejsca, w drugie całkiem odpowiednie miejsce, było dla niej o wiele ważniejsze, niż poświęcenie swojemu gościowi chociaż odrobiny uwagi.

Filia otarła pot z czoła, dając sobie chwilkę wytchnienia. Następnie odwróciła się w stronę Xellosa, promieniując determinacją i z ręką opartą na biodrze, oświadczyła:

- Rusz się.

Spojrzał w górę z miną jakby się zastanawiał nad odpowiedzią.

- Nie - odparł. - Jeżeli ci to nie przeszkadza, to jest mi tu całkiem wygodnie.

- Przeszkadza mi to! - Filia warknęła.- Właśnie się staram przemeblować swój salon, a ty mi w tym przeszkadzasz!

- Nie wiem po co zadajesz sobie ten trud - powiedział spokojnie, biorąc kolejny łyk herbaty. - Poprzedni wystrój był całkiem w porządku.

- Och litości - powiedziała Filia z pogardą. - I co niby potwór może wiedzieć o dekorowaniu wnętrz?

Xellos uniósł jedną brew, zastanawiając się co smok może wiedzieć o dekorowaniu wnętrz.

- Moim zdaniem, teraz wcale nie wygląda lepiej - skomentował, rozglądając się po częściowo przemeblowanym pokoju. Filia także się rozejrzała i zamyśliła się. Miała już swój plan udoskonalenia swojego domu, tak więc...

- Będzie wyglądał lepiej, kiedy skończę.

Xellos pochylił się do przodu.

- Filia - powiedział - za każdym razem kiedy tu przychodzę meble są inaczej ustawione.

Wyraz twarzy dziewczyny przypominał alkoholika na odwyku, którego przyłapano z butelką.

- To jest... Ja po porostu... - zaczęła niepewnie.

- Nie boisz się, że ludzie pozabijają się o meble jak będziesz je tak ciągle przestawiała? - Xellos zaczął zastanawiać się na głos.

- Nie! Jeżeli są w stanie rozpoznawać własne otoczenie, to nie - Filia odpowiedziała tonem, tak przypominającym ton winowajcy, że Xellos był prawie pewien, że opisał coś, co miało miejsce regularnie.

- Zrozum... - zaczęła tonem jakby wcale nie chciała, ale była zmuszana do przyznania się do czegoś wstydliwego - ja po prostu... cóż, miałam stresujący dzień i po prostu... lubię przestawiać meble, tak? Nie pytaj dlaczego, ale to po prostu sprawia, że czuję się lepiej.

Xellos doszedł do wniosku, że może w tym dostrzec cień jakiejś żałosnej filozofii. Coś w stylu „Nie jestem w stanie kontrolować mojego życia, ale, cholera jasna, wciąż mogę kontrolować swój salon!”.

- Z pewnością masz za dużo energii - oświadczył. - Potrzebujesz hobby.

- Nie widzę nic złego w przestawianiu mebli - wydukała Filia i w tym samym momencie z przedpokoju dobiegł ich odgłos Jillasa potykającego się o podnóżek, którego jeszcze przed chwilą tam nie było. Filia udała, że tego nie słyszy. - Raczej nie grozi mi niebezpieczeństwo bycia przygniecioną przez szafę. Jestem wystarczająco silna by poradzić sobie z takimi rzeczami.

- Och tak - przytaknął Xellos wykrzywiając usta w złośliwym uśmiechu. - Wy smoki lubicie mylić swoją siłę z siłą własnej dumy, prawda?

- Nie mylę pojęć! - warknęła Filia. - Jestem bardzo silna. Przez te trzy lata z rzędu... jak tu mieszkam, co roku wygrywam wiejski konkurs w zapasach!

- Imponujące - powiedział Xellos nie kryjąc sarkazmu w swoim głosie. - Przywodzi na myśl bardzo ciekawe skojarzenia - dodał niedbale. - Północ... ty... pijana w tawernie... siłująca się na ręce z jakimś wilkiem morskim... a wszyscy dookoła stawiają zakłady.

- To wcale tak nie wygląda! - odburknęła. - To jest wiejski festiwal, w świetle słońca, zawsze byłam zupełnie trzeźwa i nikt się o nic nie zakładał. - Zamyśliła się nagle i po chwili dodała: - Chociaż było tam paru marynarzy.

- I co było nagrodą w tym wspaniałym konkursie? - dopytywał się Xellos.

- Kupon zjedz-na-co-tylko-masz ochotę w knajpie Na Kości Tyberiusza, tuż przy rynku.

Xellos zmierzył spojrzeniem jej Gluteus Maximus.

- Wyobrażam sobie, że na wiele rzeczy miałaś ochotę.

Rzuciła w niego pierwszą rzeczą, którą miała pod ręką, i która okazała się być porcelanowym kucykiem. Xellos uchylił się, więc figurka roztrzaskała się na ścianie za jego plecami.

Pech chciał, że to nie była rzecz, która powinna była się roztrzaskać.

Obserwował jak Filia idzie po zmiotką i burcząc pod nosem zamiata z podłogi resztki ślicznego kucyka. W przeciwieństwie do niej, Xellos wiedział, że siła nie była najważniejszą rzeczą na świecie. Tak naprawdę chodziło o to jak jej używasz.

Nagle, elementy układanki zaczęły same układać się w jego głowie.

- No jasne - powiedział ostrożnie. - Nie mogę mieć pewności, że nie oszukiwałaś, prawda?

Wyprostowała się gwałtownie i spiorunowała go spojrzeniem.

- Czy ty śmiesz podejrzewać, że oszukiwałam?

- Nie, nie - powiedział niedbale machając ręką. - Po prostu nie trudno sobie wyobrazić grupę mięśniaków, którzy szarmancko pozwalają wygrać dziewczynie.

- Nikt mi nie pozwolił wygrać - wykrzyknęła Filia. - Mogli tak mówić potem, ale tylko i wyłącznie ze wstydu, że przegrali. Mogę pokonać każdą osobę w tym mieście!

Xellos niedbale wzruszył ramionami.

- Mnie nie pokonasz - powiedział pewnym siebie tonem.

Filia skwasiła się. Gdyby myślała rozsądnie i spokojnie, co było u nie rzadkie, ale nie zupełnie niespotykane, może wtedy z niechęcią przyjęłaby tę informację do wiadomości i pogodziła się z tym, że Xellos miał racę. Ale teraz Filia nie była spokojnie. Duma wzięła nad nią górę i była zaślepiona gniewem.

Całkiem pewna siebie podeszła do stołu (który wcześniej stał przy lewej ścianie, lecz teraz był wciśnięty we wnękę z oknem), usiadła, oparła łokieć na stole i wyciągnęła rękę. Przypominało to łapę niedźwiedzia, przygotowaną aby pochwycić łososia, sarnę lub jakiegoś nieświadomego turystę. Posłała Xellosowi wyzywające spojrzenie.

A on po prostu się uśmiechnął.

- Nie sądzę, Filia - powiedział.

- Bo co? - warknęła. - Boisz się, że przegrasz?

- Nie - odparł. - Jestem pewien, że wygram i szczerze mówiąc to jest zbyt nudne, żebym chciał poświęcać temu swój czas.

- To ty powiedziałeś, że ciebie nie pokonam - przypomniała. - Udowodnij.

- Nie muszę ci niczego udowadniać - powiedział Xellos, zupełnie się nie przejmując Filią. - Ale skoro masz zamiar się upierać, to może przynajmniej sprawimy, że będzie trochę zabawniej.

- Zabawniej? - powtórzyła niepewnie Filia.

- Każda gra jest zabawniejsza gdy się o coś założysz - powiedział, po czym spojrzał w swoją herbatę i zakołysał kubkiem, tak jakby rozmowa wcale go nie interesowała. Filia zmierzyła go wzrokiem, starając się przejrzeć jego plany. Jako że nie udało jej się niczego przejrzeć, zapytała:

- A czego ty mógłbyś ode mnie chcieć?

Xellos ze zdumieniem zauważył, że nie było w tym zdaniu aż tak dużo pogardy. Znaczy, oczywiście, że było tej pogardy całkiem sporo... ale była też ciekawość. Jakby Filia naprawdę chciała wiedzieć, czego on może od niej chcieć.

- Nic szczególnego - rzucił.

Filia parsknęła szyderczo.

Xellos zerwał kontakt wzrokowy ze twoją herbatą i przeniósł spojrzenie na dziewczynę.

- Cóż, nie żeby był z ciebie jakiś szczególny pożytek.

Filia zmieniła pozycję i skrzyżowała ręce na piersi.

- Skoro jestem taka niepożyteczna - odgryzła się - to dlaczego zawsze się tutaj kręcisz?

Xellos wyszczerzył się do niej.

- Ponieważ jeżeli bym się tutaj nie kręcił, nie miałabyś żadnego zdrowego sposobu na rozładowanie swojej frustracji, w której kumulowaniu jesteś taka dobra i w końcu, przestawianie mebli by nie wystarczyło i skończyłabyś jako zawodniczka w jakimś podziemnym klubie zapasów w błocie.

Filia wykrzywiła się.

- Masz brudne myśli - oświadczyła - W dodatku to ty jesteś przyczyną mojej frustracji.

- Cóż, o tym wszyscy wiemy - odparł radośnie. Filia zmarszczyła brwi, bo nie była do końca pewna jak ma rozumieć to zdanie. Ale nie miała zamiaru szczególnie się nad tym zastanawiać, wywróciła oczami i powiedziała:

- W każdym razie... o co chciałeś się założyć?

Xellos praktycznie słyszał kliknięcia puzzli, które wskakiwały na swoje miejsca.

- No, nic takiego szczególnego nie chodziło mi po głowie - powiedział wymijająco. - Chyba nie ma czegoś takiego, co mógłbym od ciebie chcieć. A ty, masz jakiś pomysł? - zapytał i podniósł na nią wzrok. - Jest coś czego byś ode mnie chciała?

Nawet z drugiego końca pokoju, mógł dostrzec jak po plecach Filii przebiega dreszcz.

- Nie! - krzyknęła. - Dlaczego miałabym czegoś od ciebie chcieć?

Xellos pokiwał palcem.

- To tylko pytanie, nie ekscytuj się tak.

Wziął kolejny, duży łyk herbaty, a Filia w tym czasie starała się zdusić swój gniew, wyżywając się na stole.

- A może zrobimy tak - powiedział w końcu - że ten, który przegra ma u przeciwnika... przysługę. Dzięki temu nie musimy teraz decydować czego chcemy.

- Przysługę? - powtórzyła Filia z dużą dozą podejrzliwości w głosie.

- Och nic wyjątkowego - zapewnił ją. - Nie poproszę cię o zabicie dziecka lub wysadzenie świątyni w powietrze. O nic czego nie zrobiłabyś sama z własnej woli. Tylko... przysługa, gdy będę jej potrzebował. - Xellos obserwował jak na twarzy Filii pojawiają się cienkie linie zmarszczek skupienia. Wciąż była podejrzliwa. Nie wierzyła nawet przez chwilę, że nie wiedział czego od niej chcieć. I była pewna, że czymkolwiek jest owa przysługa, na pewno się jej nie spodoba. Z drugiej strony, miała szansę wejścia w posiadanie przysługi Xellosa. Mogłaby mu kazać bronić jej adoptowanego syna, gdyby na przykład smoki lub potwory postanowiły przeciągnąć małego na swoją stronę. Cóż, przysługa Xellosa nie była głupią sprawą.

No a tak w ogóle, to musiała przyjąć zakład, bo sama chciała się pojedynkować. Jeżeli teraz zrezygnuje to wyjdzie na tchórza.

- Dobra! - powiedziała, ściągając rękawiczkę, podciągając rękaw i ponownie przybierając pozycję do pojedynku.

Kompletnie ignorując jej determinację i zapał do walki, Xellos leniwie przysiadł po drugie stronie stolika, wciąż trzymając w ręce filiżankę herbaty. Powoli odstawił herbatę, po czym nie bawiąc się w zdejmowanie rękawiczki, ujął rękę Filii.

- Do trzech? - zapytał. Filia pokiwała głową.

- Raz, dwa, TRZY! - krzyknęli razem.

Ręka Filii zadrżała, kiedy przelała całą moc smoka, ukrytą w ciele drobne kobiety, w ramię Xellosa.

Które. Nie. Ruszyło. Się. Nawet. O. Centymetr.

Zacisnęła zęby i zaczęła zmuszać swoje mięśnie do jeszcze większego wysiłku. Xellos obserwował ze słabym uśmiechem jak Filia daje z siebie wszystko, podczas gdy on nie musiała się nawet starać. Żeby jeszcze bardziej znieważyć dziewczynę, sięgnął wolną ręką po filiżankę i napił się herbaty. Nagle kątem oka dostrzegł jak Filia unosi drugą rękę by sobie pomóc.

- Dobra - powiedział. - Spróbuj. Nie przeszkadza mi to.

Przez chwilę się wahała, ale po chwili wsadziła dumę do kieszeni i chwyciła jego dłoń drugą ręką. Ale nawet przy użyciu siły obu dłoni nie mogła go pokonać.

Xellos zastanawiał się jak długo zajmie, nim Filia coś sobie zwichnie. Tak czy siak, miał zamiar poczekać, aż dziewczyna opadnie z sił i wtedy dokonać ostatecznego uderzenia. Ma się nauczyć, że nie wolno jej z nim zadzierać.

Obserwował jak się krzywi, przymyka jedno oko i wciąż próbuje z nim wygrać. Nie podda się dopóki nie opadnie z sił. Oddychała ciężko i widać było, że wszystko zaczyna ją boleć.

Była tak skupiona na „walce”, że nawet nie zauważyła jak powoli pochylił się do przodu, przechylił głowę i musnął ustami jej własne, a potem, pocałował ją. Szok sprawił, że jej oczy otworzyły się niebywale szeroko, a uścisk ręki momentalnie zmalał. Zorientowała się w porę, gdy powoli spróbował przechylić jej ręce w stronę stołu i natychmiast zablokowała jego ramię. Podniósł wolną dłoń i pogładził dziewczynę po policzku, a ona, zbyt zmęczona by się opierać pozwoliła sobie oprzeć twarz na jego dłoni. Pozostali przez chwilę w takie pozycji, całując się w blasku słońca, załamującym się pstrym blaskiem w szybach okna. Zabawne, że wciąż prowadzili walkę na ręce. Takie coś chyba nawet nie było wspomniane w Światowej-Księdze-Siłowania-Się-Na-Rękę, ale Xellos podejrzewał, że zostałoby to policzone jako improwizowana technika rozproszenia.

Obserwował ją uważnie, kiedy się od siebie osunęli. Była zdyszana, zmęczona i nie wiedziała co dalej robić. Jej oczy błyszczały dziwną kombinacją poczucia winy i przyjemności. To było coś niezwykłego... sprawić, że była w takim stanie.

Głuchy odgłos sprawił, że Xellos spuścił wzrok na stół. Obie dłonie Filii, spoczywały na jego dłoni i przyciskały ją do stołu. Podniósł wzrok i spojrzał na nią.

- Ja... - zaczęła z trudem wypowiadając słowa - wygrałam.

Następny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.