Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

JoJo's Bizarre Adventure - recenzja mangi

JoJo's Bizarre Adventure: Stardust Crusaders

Autor:C.Serafin
Redakcja:IKa
Kategorie:Manga i Anime, Recenzja
Dodany:2012-06-17 14:18:42
Aktualizowany:2012-06-17 14:31:42



Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ilustracja do artykułu

Recenzja dotyczy trzeciej serii JoJo's Bizarre Adventure: Stardust Crusaders, obejmującej tomy od 12 do 28. Jest ona najsłynniejszą częścią cyklu i doczekała się liczącej trzynaście odcinków serii OAV i paru przebojowych gier. Choć nie zdobyła ona dotąd w Polsce większej popularności, to właśnie jej zawdzięczamy popularne powiedzenia takie jak „za warudo”, „yare yare daze”, „ora ora ora” i „muda muda muda”. Z drugiej strony mogą ją kojarzyć fani serialu Herosi, ze względu na postać Hiro Nakamury będącego wielkim fanem tej serii.

Od wydarzeń przedstawionych w Battle Tendency mija pół wieku. Obecnie około siedemdziesięcioletni Joseph Joestar przyjeżdża do Japonii by odwiedzić swoją córkę i sprawiającego ogromne problemy wnuka - Jotaro. Okazuje się że przybywa w odpowiednim momencie. Wnuczek, po pobiciu kilku uzbrojonych mężczyzn i zawodowego boksera, sam zamyka się w areszcie twierdząc, że został opętany przez złego ducha. I wydaje się, że przynajmniej częściowo ma rację, ¬ponieważ w jego otoczeniu dochodzi do niewytłumaczalnych racjonalnie zdarzeń - jak chociażby rozbrojenia stojących kilka metrów dalej policjantów bez ruszania się zza krat. Nie jest to jednak spowodowane wymknięciem się spod kontroli znanej z poprzednich dwóch serii mocy hamon, lecz użyciem zupełnie nowej zdolności znanej jako Stand. Dla Josepha, mającego za sobą walki z nazistami, wampirami i pradawnymi istotami, wyciągnięcie wnuka zza krat nie okazuje się specjalnym problemem, co akurat cieszy policjantów mogących się pozbyć dzikiego lokatora. Niestety, większym kłopotem okazuje się przekonanie Jotaro, że powinien opanować swoje zdolności i pomóc dziadkowi w odnalezieniu potwora w ludzkiej skórze, odpowiedzialnego za nabywanie jej przez członków rodziny Joestarów. Zresztą nic dziwnego, bo kto by uwierzył, że z wyłowionej z morza stuletniej stalowej trumny wydostał się wyjątkowo potężny wampir pokonany niegdyś przez Jonathana Joestara. W końcu jednak Jotaro zostaje zmuszony do wspólnej podróży z dziadkiem i trzema innymi użytkownikami zdolności Stand przez pół świata, by ocalić swoją rodzinę oraz znaleźć i pokonać Dio Brando. Nie będzie to jednak łatwe, gdyż Dio wyleczył większość zadanych mu sto lat wcześniej ran, oraz zgromadził wokół siebie grupę kilkudziesięciu użytkowników nowej zdolności, robiących wszystko, aby bohaterowie nie pożyli wystarczająco długo, by zagrozić ich panu.

Kluczową zmianą w trzeciej serii JoJo's Bizarre Adventure jest wprowadzenie zupełnie nowej nadnaturalnej zdolności, niemal całkowicie zastępującej znaną z poprzednich części moc hamon. Jest nią wspomniana wcześniej zdolność, Stand, przybierająca najczęściej formę wychodzącego z ciała użytkownika i walczącego zamiast niego humanoida - nie jest to jednak regułą, niekiedy przybieraja ona postać rośliny, pojazdu lub innych przedmiotów. No dobrze, a czym różnią się one od (za przeproszeniem) pokemonów? Na przykład tym, że Standy posiadają także specjalne moce. Niektóre potrafią kontrolować żywioły, mają nadzwyczajną siłę lub pozwalają na przejęcie kontroli nad inną osobą. Wraz z kolejnymi rozdziałami umiejętności stają się coraz bardziej szalone - pojawiają się Standy przybierające formę zabójczego komiksu, umieszczonych w absurdalnych miejscach gniazdek elektrycznych kopiących ofiary, mumii wykorzystującej w ataku lustra i dżina spełniającego życzenia. Zabrzmiało nietypowo i oryginalnie? Nie wspomniałem jeszcze o najciekawszych spośród nich, tym bardziej, że część wymaga do pokonania bardzo nietypowego podejścia, na przykład w pewnym momencie bohaterowie, by pokonać wroga, zostają zmuszeni do gry w baseball, w której stawką są ich dusze. Im potężniejszy jest Stand, tym krótszy ma zasięg, ponadto wszystkie łączy fakt, że są niewidzialne dla zwykłych ludzi, a ich użytkownicy otrzymują te same obrażenia co one. Oczywiście przekłada się to na walki, które odtąd polegają najczęściej na odkryciu umiejętności wroga w trakcie starcia i wykorzystaniu jego słabości, lub odnalezieniu przeciwnika do którego należy Stand atakujący bohaterów. Z tego powodu starcia wymagają głównie spostrzegawczości i inteligencji, natomiast niemal nie dochodzi do typowego dla obu wcześniejszych serii rośnięcia w siłę wraz z kolejnymi wyzwaniami.

Problem Stardust Crusaders tkwi w tym, że fabuła została niemal całkowicie zdominowana przez walki i trzyma ona zaledwie poprawny poziom. Wynika to z podziału całości na trwające po kilka rozdziałów epizody poświęcone głównie starciom z kolejnymi użytkownikami Standów. Przez to brakuje czasu na opis podróży bohaterów, oraz bardziej szczegółowe poprowadzenie wątków postaci epizodycznych, takich jak kilkakrotnie wpadającej na bohaterów młodocianej pasażerki na gapę. Chwilami przybiera to poziom absurdu, bo postacie zaraz po pokonaniu jednego wroga zaraz wpadają na drugiego, lub pomiędzy rozdziałami dokonują ważnych wyborów, a czytelnicy są o nich informowani po jakimś czasie. W dodatku już po paru tomach można zauważyć pewien powtarzający się schemat. Jeśli przeciwnik nie pojawia się już na samym początku kolejnego etapu podróży to spotkanie go jest tylko kwestią czasu i na pewno jest odpowiedzialny za toczące się wokół podejrzane zdarzenia.

Sama wyprawa, luźno wzorowana na odbytej w młodości przez samego autora, jest bardzo nierówna. Jej bezpośredni powód, związany z próbą uratowania bliskiej bohaterom osoby, jest nieco naciągany, ale całkiem wiarygodnie wypada wyjaśnienie, czemu dotarcie do kraju przeznaczenia wymaga kilkudziesięciu dni podróży - od Japonii przez Azję aż do Egiptu - ciągłej zmiany środków transportu. Problemem jest głównie to, że opis samej podróży nie zajmuje zbyt wiele miejsca. A szkoda, bo nieliczne momenty takie jak nauka jazdy wielbłądem i pierwsze wrażenia po dotarciu do Indii, były bardzo udanymi ciekawostkami. Na szczęście fabuła nabiera spójności wraz z dotarciem do Egiptu. Bohaterowie wreszcie otrzymują prosty i dostępny na wyciągnięcie ręki cel, a walki stopniowo przybliżają ich do miejsca ukrycia się Dio. W dodatku nieźle kombinują podejmując próby dowiedzenia się jakimi specjalnymi zdolnościami dysponuje jego Stand. Z kolei sam finał jest jedną z najciekawiej poprowadzonych walk jakie miałem przyjemność śledzić. Jest to obfitujące w trupy osiemnaście rozdziałów czystej adrenaliny i prób wzajemnego pozabijania się za pomocą Standów, znaków drogowych, sprzętu kuchennego oraz pojazdów, z kultowym walcem na czele, w satysfakcjonujący sposób kończące całą serię.

Miłą niespodzianką jest to, że piątka głównych bohaterów tworzy zgraną i współdziałającą drużynę. Ponieważ większość przeciwników nie jest głupia, zazwyczaj atakowana jest tylko jedna lub dwie osoby, dzięki czemu każdy z bohaterów ma szanse samodzielnie zademonstrować swoje zdolności, opanowanie i odwagę. Choć często zdarza się także, że cała drużyna walczy wzajemnie się uzupełniając i starając się znaleźć słabe punkty wroga. W efekcie nie ma bezużytecznych postaci w stylu Speedwagona z serii Phantom Blood i nawet, pojawiający sie znacznie później, jej szósty członek ma do odegrania ważną rolę podczas podróży, w czasie której korzystają z większości możliwych środków transportu, ze statkiem widmo i łodzią podwodną włącznie.

Bohaterowie sami w sobie również są ciekawi. Jotaro "JoJo" Kujo przypomina swojego dziadka sprzed półwiecza - również byłby znakomitym kryminalistą, gdyby nie to, że okradanie ludzi nie jest w jego stylu. Ale pobicia to już inna sprawa i zaczepianie go to wyjątkowo bolesny w skutkach pomysł. Jednak bardzo daleko mu do stereotypu tępego mięśniaka. I choć swoje uczucia skrywa pod maską obojętności i chłodu, ma bardzo silne poczucie sprawiedliwości oraz jest znakomitym obserwatorem. Pomimo bycia głównym bohaterem często odsuwa się na dalszy plan, co pozwala się wykazać jego towarzyszom. Rolę organizatora wyprawy pełni prawie siedemdziesięcioletni Joseph Joestar, okazujący się całkiem dziarskim i wysportowanym emerytem. Od czasu poprzedniej serii bardzo się zmienił i obecnie jest kochającym seniorem rodu, równie skutecznym w administrowaniu swoim majątkiem, co w okładaniu po mordach bandytów. Jest też jedyną osobą w serii Stardust Crusaders wykorzystującą moc hamon, której zawdzięcza swą długowieczność. Używa jej jednak zaledwie kilkukrotnie, preferując zamiast niej swojego Standa - Hermit Purple. Trzecią z najważniejszych postaci jest Abdul - Egipcjanin dysponujący wyjątkowo potężnym Standem ognia znanym jako Magician's Red. Zwróciło to na niego uwagę Dio i jedynie błyskawiczna ucieczka uchroniła go przed staniem się kolejną marionetką w rękach głównego adwersarza. Pełni głównie rolę mentora, którego doświadczenie i wiedza na temat wrogów wielokrotnie ratuje bohaterom skórę. Do drużyny dość szybko dołączają także dwie kolejne osoby, lecz robią to dopiero po przegranych walkach, więc nie zdradzę ich imion by nie psuć czytelnikom lektury. Są nimi rówieśnik Jotaro, którego umysł został podstępnie opanowany przez Dio za pomocą jakiegoś żywego świństwa z mackami, oraz pewien Europejczyk pragnący zemsty na, posiadającym dwie prawe dłonie, mordercy swojej siostry. W drugiej połowie mangi do drużyny dołącza także wyjątkowo potężny, choć niepozorny Iggy. Problem w tym, że ma paskudny charakter i urok osobisty godny pijanego menela, co czyni z niego kłopotliwego sojusznika.

Dla odmiany przeciwnicy to wielka i zaskakująco barwna zgraja, której nie sposób opisać w kilku słowach. Łączą ich jedynie służenie Dio i posiadanie zdolności Stand, ale ich motywacje, charakter, wiek i rasa różnią się diametralnie. Znajdziemy tu nieudaczników nie zasługujących nawet na pokazanie swojej twarzy przed śmiercią, bezwzględnych morderców, wampiry i jednostki kompletnie nieprzystosowane społecznie. Natomiast jedynie kilka Standów przejawia oznaki samoświadomości pozwalające je potraktować jako postacie. Cała reszta jedynie wykonuje wolę swego użytkownika.

W porównaniu z poprzednią seriią, w Stardust Crusaders znacznie większą rolę odgrywają osoby postronne. Choć Standy są dla nich niewidzialne, to skutki walk są łatwe do zauważenia - często stają się po prostu ich ofiarami. Spora część przeciwników nie ma oporów by ukryć się w tłumie zwykłych ludzi lub wykorzystać ich do zbliżenia się do bohaterów. Zdarza się wielokrotnie, że niewinne osoby giną na ich oczach. Mimo tego nie rezygnują z kontynuowania podróży do Egiptu, gdyż zwycięstwo Dio byłoby o wiele bardziej przerażające w skutkach. Z tego powodu bohaterowie mają problemy z prawem i zdarza się, że muszą uciekać jak najszybciej z miejsc zdarzeń.

Kreska ponownie ulega sporej poprawie w porównaniu do poprzedniej serii i stopniowo traci cechy rysunku typowego dla lat osiemdziesiątych. Anatomia postaci prezentuje zadowalający poziom, choć szwankują co trudniejsze do narysowania pozy. Mocno razi także monotonny wygląd przedstawicielek płci pięknej, przypominających w większości Lisę Lisę z poprzedniej serii. Ta wada dotyczy jednak wyłącznie ich - mężczyźni są rysowani w znacznie bardziej zróżnicowany sposób. Sporo uwagi poświęcane jest ubraniom, często bogatym w nietypowe detale i ozdoby. Chwilami przybiera to groteskowe formy, czego przykładem jest strój Dio ozdobiony kilkunastoma serduszkami. Tła są zróżnicowane i bogate w detale, a jedyne do czego można się przyczepić to jednak pozostawienie sporej liczby kadrów ich pozbawionych.

Seria Stardust Crusaders doczekała się również łącznie trzynastoodcinkowej serii OAV. Niestety całość ogranicza się jedynie do prologu połączonego z tworzeniem sie drużyny, epizodów poświeconych mężczyźnie o dwóch prawych rękach i jego matce, dotarciu do Egiptu połączonego z walkami z dwoma kolejnymi przeciwnikami i trzyodcinkowego finału. A to trochę mało zważywszy na to, że całość obejmuje znacznie więcej wątków. Co gorsza anime składa się z dwóch części: z powstałych w 2000 roku pierwszych 7 odcinków i sześciu kolejnych wydanych w 1993 roku, co jest niezwykłym kuriozum i w pełni tłumaczy niechęć autora do adaptacji jego mang. Z drugiej strony, pomimo licznych nieudanych zmian w stosunku do oryginału, serii udało się oddać jego klimat, a Standy prezentują się o wiele bardziej imponująco i naturalnie. Nie zmienia to jednak tego że całość nadaje się głównie dla fanów JoJo's Bizarre Adventure, pragnących sobie przypomnieć najważniejsze wątki trzeciej serii mangi. Pozostali widzowie natomiast będą mieć wielkie problemy ze zrozumieniem niejasnych punktów całej historii, takich jak pozostawione bez jakiegokolwiek wyjaśnienia retrospekcje z pierwszej serii mangi.

Pomimo że JoJo's Bizarre Adventure: Stardust Crusaders jest najpopularniejszą serią to trudno ją uznać za najlepszą. Kilka elementów, takich jak kreska, sprawia o wiele lepsze wrażenie, ale pojawia się także sporo wad, z pretekstową fabułą na czele. Bez wątpienia jednak jest to bardzo ważna seria kończąca wątki rozpoczęte jeszcze w JoJo's Bizarre Adventure: Phantom Blood i wprowadzająca jeden z najbardziej charakterystycznych elementów całej mangi, czyli Standy. Z tego powodu osoby mające za sobą poprzednie dwie części powinny ją potraktować jako lekturę obowiązkową, choć mogą mieć wobec niej nieco mieszanych uczuć.


_________________________

Odnośniki zewnętrzne:

Recenzja serii OAV na podstawie trzeciej serii na Tanuki-Anime

Ogryzek całej serii na Tanuki-Manga

Felieton na temat JoJo's Bizarre Adventure opublikowany na Anime News Network

Recenzja trzech pierwszych serii JoJo's Bizarre Adventure w magazynie KZ

________________________

Kadry:

Ilustracja do artykułu

Ilustracja do artykułu

Ilustracja do artykułu

Ilustracja do artykułu

Ilustracja do artykułu

Ilustracja do artykułu

Ilustracja do artykułu

Ilustracja do artykułu

Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Pokaż komentarze do całego cyklu

Brak komentarzy.