Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Otaku.pl

Opowiadanie

Brama do nadziei

Pamięć

Autor:znudzona
Serie:Twórczość własna
Gatunki:Akcja, Dramat, Fantasy, Przygodowe
Uwagi:Utwór niedokończony
Dodany:2012-07-28 19:52:29
Aktualizowany:2014-12-26 12:10:29



Proszę o nie kopiowanie opowiadania bez mojej zgody! :)


W akademiku panował półmrok. Właściwie można by stwierdzić, że nikogo tam nie ma. Budynek ten nigdy nie cieszył się popularnością. Mało kto pamiętał czasy kiedy był nieco bardziej wykorzystywany. Co prawda przewinęło się przez niego paru delikwentów, ale ci którzy go zamieszkiwali przy pierwszej nadarzającej się okazji wyprowadzali się z niego jak najszybciej. Trzeba było przyznać, że nie był on zadbany. Wiek tej rudery było widać na pierwszy rzut oka. Gdzie nie gdzie odchodził tynk, albo skraplała się woda. Każdy kto przechodził korytarzami chciał jak najszybciej wyjść.

Warunki były znośne, ale należy pamiętać, że akademia prawdziwego krzyża była to szkoła dla nastolatków bogatych i wszechstronnie utalentowanych, a zapewne żaden bogacz nie posunąłby się do zamieszkania w tak odrażających - według niego - warunkach.

Teraz budynek był pusty z jednym małym wyjątkiem. Mieszkała tu jedna jedyna osoba, ale bardziej trafnie byłoby nazwać ją raczej pustym ciałem bez uczuć, ani konkretnego celu. Osobnik ten wstawał rano wybierając się do pracy i wracał wieczorem i tak codziennie.

Nie zawsze tak było. Kiedyś jego życie było zdecydowanie mniej ograniczone. Kiedyś był normalnym człowiekiem. Miał przyjaciół i o wiele więcej uśmiechu, który towarzyszył mu mimo wszystko dość często.

Teoretycznie nie jest z nim aż tak źle. Niby życie idzie dalej. Powierzchownie nie widać po nim zbyt dużych zmian i nikt póki co nie zorientował się o jego prawdziwym samopoczuciu. Starał się nie dać po sobie poznać jak bardzo jest z nim źle. Teraz też się uśmiechał, ale już nie tak szczerze i nie tak często jak wcześniej. Jakaś część jego odeszła w niewiadomym kierunku, a on nie wiedział gdzie ma jej szukać. Chociaż w jego umyśle pojawiły się pewne podejrzenia nie chciał o tym myśleć i robić sobie złudnej nadziei, że powróci ona wraz z osobą, która ją zabrała. Osobą której nie zdołał obronić. Ba! Którą on sam postawił w tak okropnej sytuacji.

Teraz jednak wiedział, że on już nie wróci. Nie chciał myśleć inaczej. Gdyby to przeżył... nie chciał nawet wiedzieć co by się wtedy z nim stało.

~*~

Nagle drzwi zaskrzypiały, a do pomieszczenia wlała się fala światła zachodzącego już słońca. W progu stanął dość młody i wysoki egzorcysta. Pod wpływem światła jego okulary zaświeciły zasłaniając na chwilę zielone oczy. Po chwili drzwi zamknęły się za nim robiąc przy tym po raz kolejny ogromny hałas. Młodzieniec jednak się tym nie przejął ruszył do najbliższego okna i oparł się o ścianę. Kątem oka obserwował chowające się za horyzontem słońce. Uśmiechnął się do siebie ironicznie, po czym westchnął, a jego twarz wyrażała czysty smutek. Opuścił wzrok gdzieś na podłogę

- To już równy rok... co nie, braciszku?

________________________________________________________________________________________________

To by było póki co na tyle.

Mam nadzieję, że się wam chociaż minimalnie podobało, a nawet jeśli nie to i tak komentarz będzie mile widziany.

Przewiduję to opowiadanie tak na kilka/kilkanaście rozdziałów. To zależy od tego czy będę miała pomysł na ciąg dalszy.

Na razie dodaję prolog


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Shinigami : 2012-10-15 14:44:42

    po tekście "braciszku" wnioskuję, żę powiedział to Yukio. A on ma niebieskie, nie zielone oczy.

  • Gnosis. : 2012-08-22 22:24:20

    2/10 Kiepsko. Brak fabuły, nuda. Sorry za szczerość

  • Nazeli : 2012-07-31 23:18:13

    Oceniłam na 4, więc napiszę dlaczego. Przede wszystkim, musisz popracować nad stylem. Jak na razie jest w miarę poprawny i to wszystko. Brak w nim jakiegoś indywidualizmu, opisy nic nie wnoszą, dosadnie mówiąc, są słabe. A jeśli chodzi o fabułę, no właśnie... Żadnej nie widzę. Może tylko początki depresji Rina. Z drugiej strony, twór nie razi w oczy, po prostu jest. To jedyna, względna, zaleta.

    Oczywiście, nie musisz brać do serca mojego marudzenia, ale zwróć uwagę na wymienione przeze mnie wady i popracuj nad nimi. Mam nadzieję, że jeszcze coś napiszesz i wtedy lepiej ocenię twoją pracę.

  • Skomentuj