Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Otaku.pl

Opowiadanie

Dragon Ball - Saiyan Princess

26. Ukryta moc

Autor:Killall
Serie:Dragon Ball, Saga: Androidy
Gatunki:Akcja, Fantasy, Fikcja, Przygodowe, Science-Fiction
Uwagi:Utwór niedokończony, Alternatywna rzeczywistość, Przemoc, Wulgaryzmy
Dodany:2013-09-01 12:28:58
Aktualizowany:2018-09-29 15:49:44


Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Historia całkowicie jest dziełem Killall.


Muzyka

Leciałam z zawrotną prędkością na turniej gdzie zapewne tylko mnie brakowało. Czułam się podle z myślą, co o mnie pomyśleli.

- Vegeta się wkurzy- stwierdziłam posępnie- Myśli, że specjalnie nie wyszłam na czas.

Zacisnęłam pięść z myślą jak musi na mnie kląć. Nieposłuszna siostra, podstępna żmija? Zaczęłam się zastanawiać, czemu nie wyczuwałam żadnej potężnej energii.

- Chyba nie przyleciałam za późno?- lamentowałam- Nie wybaczę sobie jeśli jest po turnieju!

Napięcie coraz bardziej rosło. W oddali zobaczyłam matę. Doleciałam do reszty.

- Nie ma to jak się spóźnić- mruknęłam spoglądając na wojowników, którzy stali na wzniesieniu.

Wylądowałam obok Tenshina, ten się wzdrygnął, że aż jęknął.

- Wybaczcie, że musieliście czekać- podrapałam się po głowie- Zgubiłam się.

- Co?- warknął Vegeta.

- No…- mruknęłam wstydliwie- W sali treningowej…

- To wyjaśnia czemu nie wyszłaś z sali na czas- skwitował Trunks.

Zaśmiałam się delikatnie, a po chwili spoważniałam. Przecież nie byłam na wakacjach!

- Coś mnie ominęło?

- Jak do tej pory to nie wiele- oznajmił Son Gohan- Tato wciąż jest na macie.

Odwróciłam się w tamtą stronę by dostrzec, co się działo na dole.

- Co oni robią?- zapytałam.

- Chyba rozmawiają- odparł Son Gohan.

- A ci koło paty?- wskazałam palcem na parę postaci w dole.

- To banda debili! Myśleli, że pokonają cyborga- wyjaśnił Kuririn, po czym się roześmiał- Pokazali niezłe show!

- Na pewno…- wyobraziłam sobie tę scenkę, w której próbują zaatakować Komórczaka.

Zachichotałam.

- Zamknij się pacanie- warknął książę- Szkoda, że ich nie pozabijał.

Spojrzałam na brata. Widać było, że nie był tego dnia w dobrym nastroju. Miałam wrażenie, że coś mu przeszkadza. Ale co?

- Jak to zabić?- zaciekawiłam się.

- Weszli na matę by go pokonać- Son Gohan ponownie zabrał głos- Nawet telewizja przyjechałaby pokazać walkę całemu światu.

- Żartujesz!- wytrzeszczyłam oczy- A to czuby! Żaden ziemianin nie jest w stanie pokonać tego potwora.

Tenshin i Kuririn spojrzeli po sobie, a potem na mężczyznę o krótkich, czarnych włosach, który miał na sobie taki sam kombinezon jak ojciec Son Gohana. Vegeta lekko uśmiechnął się.

- Kto to?- zapytałam wskazując palcem na nieznajomego.

- O to samo chciałem zapytać- wtrącił.

- To jest siostra Vegety, Sara- przedstawił Trunks- A to Yamchua.

Skinęliśmy głowami. Odwróciłam się w stronę maty. Dobre miejsce znaleźli na obserwowanie walki. Wszystko było idealnie widać. Nagle saiyanin wzleciał w naszym kierunku.

- Moim następcą będzie Son Gohan- oznajmił.

Wszyscy osłupieliśmy. Co?! O co mu chodziło? Złotowłosy chłopak miał walczyć? Teleportował się do nas klękając przed synem.

- Wiem, że dasz radę, synu- oświadczył.

- Skąd wiesz, że podołam?

- Uwolnij swoją moc- uśmiechnął się Son Goku.

- Son Goku! Chyba upadłeś na głowę!- zbulwersował się Szatan Serduszko.

- Mylisz się Szatanie- Saiyanin wciąż miał zadowoloną minę.

- Przecież to jeszcze dzieciak!

- Nie martw się Son Gohanie- położył mu dłoń na ramieniu- Dasz sobie radę.

Oniemiałam. W prawdzie nie znałam siły jego ciosu, tak jak nie dane mi było wiedzieć, jaką mocą dysponuje jego ojciec. Jednak miałam wrażenie, że Vegeta mógłby walczyć z cyborgiem. Zakończyć cały ten cyrk. Wszyscy wrócilibyśmy do siebie i zapomnieli o całej tej sytuacji.

- Dlaczego Son Gohan?- zapytałam brata.

- A skąd mam to niby wiedzieć?- wzruszył ramionami- Jeśli chce niech posyła dzieciaka na tamten świat. To już jego sprawa.

- Czemu od razu na tamten?- mruknęłam kręcąc głową- Nie doceniasz go.

- To ty nie doceniasz Komórczaka- poprawił mnie książę.

- Co?

- Nie wiesz, jaką mocą dysponuje, do czego jest zdolny.

- Owszem- odparłam- Ale na co tego chłopca stać nie wie żadne z nas poza jego ojcem.

Vegeta zaczął się uważnie mu przyglądać. Czyżbym obudziła w nim jakieś śpiące instynkty?

- Nie zapominaj, że o mało, co cię nie zabił, kiedy przybyłeś na ziemię- odezwał się Yamchua.

- Milcz miernoto- syknął- Vegeta- Tyś za to poległ.

Oboje spojrzeli na siebie wrogo. Zerkałam to na jednego, to na drugiego. Na szczęście ich spór przerwał Komórczak ponaglając złotowłosego chłopca do walki. Saiyanin zdjął z siebie płaszcz, który otrzymał po wyjściu z sali treningowej od Szatana Serduszko, następnie wzbił się w powietrze i wylądował na macie. Spoglądałam na to z lekkim dreszczykiem. Najciekawsze dla mnie było to, że Son Goku ani trochę się nie przejmował, że posła swojego syna na śmierć. Przełknęłam głośno ślinę i podeszłam do krawędzi by wszystko dobrze widzieć, ewentualnie słyszeć. Oboje przyjęli pozycje gotowe do walki. Ruszyli na siebie, walka wyglądała wyrównanie, kiedy bili się na pięści, potem zaczęły się uniki między mocą KI. Robiło się coraz bardziej gorąco. W końcu Komórczak wzniósł się wysoko, po czym wymierzył sporą energią w Son Gohana, który stał na macie. Nastąpiła potężna eksplozja. Chłopak ustąpił w ostatnim momencie. Kiedy pył już opadł okazało się, że mata znikła.

- Nie możliwe!- krzyknęłam- Zniszczył matę!

Wszyscy podbiegli do krawędzi przyglądając się uważnie sporemu kraterowi, który pozostał po macie.

- Koniec zabawy chłopcze!- warknął cyborg- Lepiej się pilnuj.

Komórczak rzucił się na chłopca niczym wygłodzone zwierze. Ugodził go w twarz. Son Gohan upadł parę metrów dalej. NIE PODDAWAJ SIĘ myślałam z trzęsącymi się rękoma DOKOP MU! Złotowłosy podniósł się z ziemi. Wytarł twarz z krwi i wypluł, tę, którą miał w ustach.

- Jesteś okrutnym potworem!- oburzył się.

Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Pokaż komentarze do całego cyklu

Brak komentarzy.