Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

Warszawa 1944 - recenzja gry

Autor:Grisznak
Redakcja:IKa
Kategorie:Recenzja, Gry (Planszowe)
Dodany:2014-10-14 22:38:08
Aktualizowany:2014-10-14 22:43:08



Ilustracja do artykułu

Tytuł: Warszawa 1944

Wydawca: Taktyka i Strategia

Rok wydania: 2007

Autor: Wojciech Zalewski

Liczba graczy: 2-4

Gatunek: strategiczna

Rozszerzenia: brak


Bitwa pancerna pod Radzyminem, największe starcie pancerne na ziemiach polskich, w wersji planszowej ukazało się u nas dwukrotnie. Po raz pierwszy w wydanej przez firmę Dragon grze Bagration 1944. Wydana w skali pułku gra miała sporo błędów historycznych, ale nienajgorszą w sumie grywalność, zaś ciekawostką był udział także polskich jednostek - tak powstańczych jak i komunistycznych. Wydana kilka lat później przez Taktykę i Strategię gra Warszawa 1944 pokazuje tę samą bitwę, jednak z innego punktu widzenia.

Nazwa i okładka mogą zmylić kupującego, gdyż powstanie warszawskie, acz obecne w grze, jest tu raczej elementem dodatkowym, nie zaś kluczowym, a walki powstańcze zostały nieco uproszczone (choć nie tak, jak w ww. Bagration). Pudełko zszyte zszywkami nie wygląda najlepiej, a dodatkowo górna część wykonana jest z cieniutkiej i niezbyt trwałej tektury. Na jego odwrocie przedstawiono krótki rys historyczny bitwy, przykłady żetonów i planszy. W środku znajduje się plansza, podzielona na dwie połówki wymiarach 70x50 cm. każda. Niewielki ma to sens, bo oba znajdujące się w grze scenariusze wymagają całej planszy. Graficznie jest to dla odmiany jedna z ładniej opracowanych plansz w polskich grach strategicznych. Jej jedyną wadą jest brak wyraźnie widocznych granic między heksami pól miejskich Warszawy. Jest duża, ale to w takich tytułach tworzonych w Polsce jednak standard. Gorzej, że konsekwentne trzymanie się przez wydawcę papieru kredowego budzi we mnie mieszane uczucia. Po wyjęciu z pudełka planszę najlepiej jest przez kilka godzin „prasować” pod grubszym książkami, choć i tak w trakcie gry może znowu się wyginać na liniach zgięć.

Poza planszą w pudełku znajdziemy 360 żetonów. Wbrew temu, co głosi napis na pudełku, brzmiący „360 sztancowanych żetonów”, sztancowanych jest jakieś 70-80%. Wyciąć trzeba żetony pomocnicze, a wyciąć i skleić samodzielnie (co już jest kuriozum) należy część jednostek powstańczych. Graficznie żetony opracowane są elegancko, z dbałością o detale i różnice w uzbrojeniu poszczególnych jednostek - to mocna strona gier wydawanych przez TiS, wyróżniająca te tytuły nawet na tle niektórych produkcji zachodnich. W pudełku wreszcie znajdziemy maleńką kostkę do gry, instrukcję do gier systemu Bitwy Drugiej Wojny Światowej 1942-45 oraz suplement do zasad, poświęcony tej, konkretnej grze.

Wspominany już wcześniej Bagration 1944 rozgrywany był w systemie pułkowo-dywizyjnym. Warszawa 1944 postawiła na system pułkowo-batalionowy, choć można i tu spotkać nawet pojedyncze kompanie. Sprawia to, że żetonów w na polu walki występuje sporo, a to z kolei wydłuża mocno czas gry, ponieważ system nakazuje najpierw poruszenie wszystkimi jednostkami jednego gracza, a następnie - drugiego. Co ciekawe, gra obejmuje jednocześnie mniej jednostek niż Bagration, gdyż nie uczestniczą w niej np. oddziały tzw. armii Berlinga.

Czas rozgrywki wydłużają także mocno zasady gry. System Bitwy Drugiej Wojny Światowej 1942-45 w wersji z gier Dragona był nieco skomplikowany, ale jednak mechanicznie względnie szybki w działaniu. Kolejna edycja tego systemu, stosowana w grach TiS jest, moim zdaniem, przekombinowana, a rozstrzyganie w niej walk to po prostu mordęga. Narzędzi jest po prostu za dużo, więc gracze co chwila wyrywają sobie pięćdziesięciostronnicową instrukcję i sprawdzają, co jaka cyferka na żetonie znaczy i jaki rodzaj ataku aktualnie opłaca im się bardziej wykonać. Do tego dochodzi kilkanaście tabelek walk, terenu, ostrzału itd. Odradzam ten tytuł (i system jako taki) tym, którzy chcieliby dopiero zacząć przygodę z grami strategicznymi. To rzecz stanowczo dla bardziej doświadczonych graczy. Powyższe narzekania mogą być uznane za przesadę, szczególnie, jeśli ktoś ceni sobie gry z dużą ilością wojsk pancernych. Tutaj po obu stronach mamy czasami nawet więcej czołgów niż piechoty, ich walory zostały nieźle oddane, a gracze mogą sami się przekonać, czy kompania Tygrysów jest w stanie zatrzymać i przetrzebić pułk T-34. Jeśli jednak będzie to dla nich pierwszy kontakt z ww. systemem, to minie zapewne sporo czasu, zanim go opanują.

Opieprz należy się wydawcy także za wydrukowanie tabelek z punktami siły jednostek po dwóch stronach tej samej kartki, zamiast na osobnych, łatwiejszych do rozdzielenia między graczy - choć z drugiej strony, te i tak trzeba kserować. Pomijam już sam archaizm rozwiązania polegającego na konieczności ręcznego odpisywania w tabelkach punktów siły - sam z niego zrezygnowałem i korzystam od dawna z żetonów punktów siły, pochodzących jeszcze z wydanego wiele lat temu Waterloo 1815. Nie wiem, czy ktokolwiek na świecie korzysta jeszcze z rozwiązania w postaci tabelek z punktami siły, w którym trzeba ołówkiem odkreślać utracone punkty.

Gra oferuje dwa scenariusze. Pierwszy, zatytułowany „2 Armia Pancerna” pokazuje walki stoczone w dniach 28 lipca - 1 sierpnia, drugi zaś kontynuuje go aż do 5 sierpnia. Ze względu na rodzaj wojsk (dużo jednostek pancernych i zmotoryzowanych, szczególnie po stronie sowieckiej), gra ma charakter manewrowy, ograniczany jednak nieco przez teren. Przewaga Sowietów jest początkowo wielka, stopniowo jednak przybywają na pole bitwy posiłki niemieckie, które dają szanse na stworzenie zwartej linii obrony, a nawet przeprowadzenie lokalnych kontrataków, a warunki zwycięstwa mocno premiują Niemców. Scenariusz numer dwa, pt. „Powstanie Warszawskie” daje Sowietom szanse przyjścia na odsiecz walczącej Warszawie, Niemcom zaś komplikuje sytuację. Jest może nieco mniej manewrowy, za to mniej liniowy i bardziej dramatyczny w przebiegu. Uważam, że przydałby się tu jeszcze jakiś trzeci scenariusz, mniejszy, który byłby adresowany do graczy po raz pierwszy stykających się z tym systemem gier.

Podsumowując - to archaicznie już dziś wyglądająca gra, która jednak ma szanse spodobać się bardziej doświadczonym fanom klasycznych, planszowych strategii. Ci zapewnie docenią jej dopracowanie. Nie polecam jej na pierwszy kontakt z takimi grami, bo ze względu na skomplikowany system i długość rozgrywki, może łatwo zniechęcić do dalszego zapoznawania się z nimi. Do tego o wiele bardziej naddają się gry z systemu WB 95, jak Ardeny 1944 czy Normandia 1944 albo też prostsze gry wojenne w rodzaju Memoir 44.

________________________________________

Okładka pochodzi ze strony sklepu Rebel.pl


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.