Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

W umyśle Króla Sombry

Nie ufaj nikomu

Autor:Yumi Mizuno
Serie:My Little Pony
Gatunki:Akcja, Dramat, Mroczne, Przygodowe, Romans
Uwagi:Alternatywna rzeczywistość
Dodany:2015-08-06 08:00:23
Aktualizowany:2015-07-14 13:01:23


Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone.


Tym razem ścieżka była z kamienia, prowadziła ją wyżej i wyżej. Schody ciągnęły się na sam szczyt, uniosła się delikatnie nad ziemię i poleciała do góry. W końcu znalazła się na końcu drogi. Zobaczyła wydrążoną w skale arenę, na której walczyły dwa przerażające potwory. Po przeciwnej stronie na podium, stał Sombra. Starszy od tego, którego widziała ostatnim razem, na oko miał kilkanaście lat. Otoczony świtą rycerzy oraz piękną, wysoką klaczą. Miała białe umaszczenie i długą białą grzywę. Czerwone oczy patrzyły z obojętnością na walkę.

-To moja matka. - usłyszała głos koło siebie. Znowu Sombra w znajomej jej postaci dorosłego ogiera, stał i patrzył z obojętnością na samego siebie - Uczyła mnie od zawsze, aby nikomu nie ufać. Zwłaszcza tym, którzy byli blisko. Każdy chce cię zranić, jeżeli chcesz liczyć na kogoś, musisz liczyć na samego siebie. - Oczom pegaza ukazała się znajoma klacz, ta w której ciele była podczas ostatniej podróży. Starała się przebić przez straż, lecz się jej nie udawało.

-Sombra! - krzyczała

-Nie słuchaj jej. - odezwała się królowa - Ona cię tylko zrani. Skrzywdzi. Chce cię osłabić, wykorzystać.

-To kłamstwo! Kocham cię! Sombra! - szlochała

Fluttershy poczuła ukłucie w sercu. Wiedziała, że dziewczyna nie kłamie, nie rozumiała dlaczego on tego nie widział. Popatrzyła na stojącego obok siebie Sombrę. Wpatrzony był w klacz, jego tęskny wzrok, lekko otwarte usta. Dolna warga delikatnie drżała, opuścił uszy i po chwili odwrócił głowę. To samo uczynił też nastoletni ogier stojący obok swojej matki.

-Idź stąd. Jesteś źródłem mojej słabości. - wycedził przez zaciśnięte zęby.

Fluttershy wzbiła się w powietrze i najszybciej jak umiała podleciała do królowej z trudem omijając walczące potwory.

-Jak pani może tak mówić? - odezwała się, lecz ta jej nie zauważyła. Fluttershy była dla nich kimś kogo nie widzieli, nie słyszeli. Co robić, co robić? Myślała. Nie wiedziała, jak może tutaj pomóc.

-Sombra... - szepnęła dziewczyna - Ale przecież ty... to ona ciebie... nie ja...

Fluttershy postanowiła spróbować tego, co ostatnim razem zadziałało. Stanęła obok klaczy ze złotym piórem na boku i zamknęła oczy. Znowu to przenikające każdą komórkę jej ciała ciepło. Znowu jej znaczek się zmienił, a kiedy otworzyła oczy, stała sama.

-Jak pani może tak mówić? - powtórzyła swoją wcześniejszą frazę. Tym razem królowa zareagowała, popatrzyła na nią gniewnie

-Straż! Zabrać tego śmiecia!

-Ona nie jest śmieciem! - krzyknął młody Sombra

-Straż!

Fluttershy wzięła głęboki wdech. Tym razem to ona panowała nad ciałem, tym razem to ona miała moc.

-Matka cię omamiła! Jest ktoś komu możesz zaufać. Jest ktoś, kto na ciebie czeka! - krzyczała głośno próbując nie dać się zepchnąć ze schodów gwardzistom. - Sombra! Posłuchaj mnie! To ona, to twoja matka cię oszukuje! Czujesz to w głębi serca!

Potwory walczące na arenie zawarczały gniewnie.

-Sombra!

Młodzieniec uniósł uszy wysoko i popatrzył na klacz. Chciał coś powiedzieć, chciał zareagować, ale jego matka...

-Wtrącić ją do lochu!

-NIE! - krzyknął rozwścieczony i przecisnął się obok matki. - Ona tutaj zostaje. Ty odchodzisz.

-Co powiedziałeś? - królowa była zdziwiona - Pamiętasz co ci mówiłam? Nie wolno ci ufać nikomu innemu poza samym sobą! Ona cię zrani!

Fluttershy poczuła, jak książę staje obok niej i obejmuje ją kopytem

-Nie ufam jej... - powiedział czule, miała wrażenie, że kłamie - ... ale tobie też nie ufam, matko! - Tutaj mówił prawdę.

-Pojmać ją. Zamknąć w celi.

Straż zareagowała zgodnie z rozkazem księcia. Chociaż królowa się wyrywała i krzyczała, została zaciągnięta przez wojskowych. Sombra otarł głową się o klacz i popatrzył na nią czule.

-Kocham cię. Ale nie umiem ci ufać...

-W pożądku... - szepnęła - Czas pokaże, udowodnię ci, że warto niektórym ufać. Być może na niektórych się zawiedziesz... - głos jej zadrżał. Poczuła ranę na sercu, jakiej nie chciała już mieć. Obraz Discorda upuszczającego talerz, pojawiająca się znikąd klatka... Zaraz potem jego twarz pogrążona w żalu w smutku, szczere przeprosiny, chęć naprawy, odnowienia, starania. - ... ale to nie znaczy, że masz przestać ufać. - Uśmiechnęła się szeroko.

Wtedy i ten obraz zaczął się rozmazywać, Fluttershy stała przy stole, w oddali widziała tylko jak na czole klaczy zwanej Gold, Sombra składa czuły i niewinny pocałunek. Zupełnie taki sam, jakim Discord ją uspokajał. Na dnie jej serca pojawiła się cicha nadzieja, czyżby on też... w niej? Z zamyślenia wyrwał ją krzyk Sombry i cichy rechot Króla. Discord podbiegł do Fluttershy ponownie ją mocno obejmując.

-Martwiłem się, nie było cię tak długo...

-Nic mi nie jest...

Tym czasem Sombra rzucił się na Króla z całym impetem i wściekłością, jaka teraz gościła w jego sercu. Zły duch upadł na ziemię, lecz zaraz uniósł Sombrę w powietrze za pomocą swojej magii. Podniósł się i gwałtownie potrząsnął grzywą.

-Nie tak źle, jak na słabego pegaza... - mruknął do siebie. Nim Fluttershy zdążyła zareagować, poczuła jak objęcia Discorda słabną, aż i jego cała postać zniknęła. Odnalazła się na polanie zasnutej jesiennymi liśćmi, na jej środku stało wielkie łoże. Pod miękką pierzyną spał Sombra, już dorosły, identyczny jak ten, którego spotkała przy stole. Zaś obok niej pojawił się Król.

-To ostatnie wyzwanie. - zaczął - To jego sny. Sny szalonego monarchy. Jego sny nie są takie zwyczajne i normalne, wiesz? O czym może śnić szaleniec, jak nie o rzeczach szalonych?

Zadrżała i odskoczyła na bok, Król zniknął. Nie wiedziała, co ma robić. Powoli podeszła do śpiącego Sombry i dotknęła go delikatnie kopytem. Wtedy za nią pojawił się wściekły pies. Jego oczy były czerwone, umaszczenie czarne, a po brodzie kapała mu ślina. Ruszył do ataku na nią.

Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.