Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Inuki - sklep z mangą i anime

Opowiadanie

Sword Art Online: Widmowy Pocisk tom 6 - recenzja książki

Autor:Piotrek
Korekta:Avellana
Kategorie:Książka, Recenzja
Dodany:2015-12-12 21:04:51
Aktualizowany:2016-05-04 21:29:51



Ilustracja do artykułu



Tytuł oryginalny: Sword Art Online Phantom Bullet

Tytuł polski: Sword Art Online Widmowy Pocisk

Autor: Reki Kawahara

Ilustracje: abec

Tłumaczenie: Anna Piechowiak

ISBN: 978-83-63650-61-2

Gatunek: akcja, fantasy, romans

Cena okładkowa: 24,90zł

Format: 13,0 x 18,2

Liczba stron: 308

Wydawca polski: Wydawnictwo Kotori



Szósty tom Sword Art Online przedstawia czytelnikom finałową walkę turnieju Bullet of Bullets. Trzydziestu graczy zostaje uwięzionych na okrągłej arenie bez możliwości wylogowania się przed zakończeniem bitwy. Wśród nich nie brakuje Sinon, Kirito oraz Pistoletu Śmierci.

Biorąc tom do ręki, od razu zauważymy, że jest znacznie grubszy niż poprzednie. Ponad trzysta stron! Wszystkie osoby znające serię telewizyjną pewnie od razu zadadzą sobie pytanie - skąd tyle treści? Odpowiedź przychodzi już po pierwszych kilku stronach, ale pełny obraz tragedii literackiej mamy dopiero po przeczytaniu całości. Zaczyna się od opisywania przeżyć wewnętrznych Kirito, związanych z atakiem na kryjówkę Szyderczej Trumny z czasów uwięzienia w Sword Art Online. Po tym wstępie odniosłem wrażenie, że czytam Cierpienia młodego Wertera, że gorzej być nie może… A jednak. Za chwilę zaczynają się opisy cierpień Sinon, a później ta sama treść przytoczona zostaje jeszcze przynajmniej dwa razy. Za jakie grzechy? Zadawałem sobie te pytanie wielokrotnie w trakcie czytania.

Nieco lepiej wygląda wątek samego turnieju. Większość scen była dynamiczna, dawały się w nich wyczuć emocje i napięcie. Niestety, te dynamiczne, ciekawe momenty poprzetykane zostały opisami otoczenia wyjętymi niemalże z Ani z Zielonego Wzgórza. Wrzucone bez wyczucia, przeciągane, zanudzały mnie na śmierć. Podczas oglądania wątku Phantom Bullet w serii animowanej, niejednokrotnie narzekałem na nudne odcinki ukazujące akcję poza Gun Gale Online - reakcje Asuny i reszty bohaterów na działania Kirito, wyjaśnienia dotyczące jego misji w grze, przeżycia tychże postaci. W tym przypadku, w zestawieniu z nagminnymi powtórkami informacji i opisami, były to wręcz fragmenty ciekawe i uprzyjemniające lekturę. Uważni czytelnicy na pewno zauważą drobne rozbieżności z anime, ale są one na tyle nieistotne, że nie zmieniają sensu fabuły.

Phantom Bullet okazało się historią przeciętną. Z jednej strony niezły pomysł na umieszczenie wydarzeń w grze akcji z pistoletami w rolach głównych, z drugiej mocno przedramatyzowane, z idiotycznym przedstawieniem Kirito niczym Jedi z Gwiezdnych wojen. Nowi bohaterowie też nie zachwycili. Shino jako Sinon może była postacią nieodbiegającą od standardów z wcześniejszych tomów, ale jej postać w realnym świecie okazała się mdła jak flaki z olejem. Widać, że autor nieszczególnie przemyślał kwestię pokazania jej fobii, a także interakcji z innymi ludźmi. Nie udało mu się także wykreować antagonistów. Już na pierwszy rzut oka Kyouji Shinkawa sprawiał wrażenie nie do końca zrównoważonego psychicznie, a finał z jego udziałem był całkowitą porażką. Przy marnym talencie autora do pisania dialogów i rozwijania interakcji między bohaterami to musiało się tak skończyć. Zabrakło pomysłów, zabrakło umiejętności pisarskich, zabrakło niemalże wszystkiego. Najgorsze było uczucie wtórności i natłok zbędnych informacji, niemalże od pierwszej do ostatniej strony. Książka była po prostu męcząca, znacznie bardziej aniżeli poprzednie tomy.

Kolejną kwestią jest korekta, a w zasadzie jej brak… Literówki i brakujące zaimki trafiają się co kilka stron. Ja rozumiem, że książka się sprzedaje i można odcinać kupony, ale liczba usterek technicznych była wprost skandaliczna. Samego przekładu w zasadzie nie ma się o co czepiać, chociaż czuć było, że tłumaczka, Anna Piechowiak, starała się ze wszystkich sił stworzyć nieco przyjemniejszy w odbiorze tekst, aniżeli oryginał. Niestety, nie było to trudne.

Oprawa techniczna niczym nie odbiega od poprzednich tomów. Dostajemy naprawdę ładną kolorową okładkę ze skrzydełkami, kilka pięknych kolorowych stron oraz czarno-białe ilustracje scen akcji. Zarzutów nie mogę mieć też do doboru czcionki i jej wielkości - książka nie męczy oczu. Papier jest przyzwoitej jakości.

Widmowy Pocisk to dwa tomy dość nudnej prozy. Nie polecam ich nikomu, kogo nudziła seria telewizyjna, a zwłaszcza tym wierzącym w bajki o tym, jakie to light novel jest wspaniałe, a adaptacja telewizyjna fatalnie wykonana. Jest całkowicie odwrotnie! W porównaniu z oryginałem, anime wypada naprawdę nieźle. Nie ma w nim wielokrotnego powtarzania tych samych treści, nie ma nudnych i długich opisów lokalizacji, które nijak nie działają na wyobraźnię. Poza tym lepiej przekazuje emocje bohaterów, bo książka była pod tym względem wyjątkowo drętwa. Chyba pora zakupić odpowiednią ilość alkoholu, bo przeczytanie siódmego tomu, Matczynego różańca, może być niemożliwe na trzeźwo…


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.