Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Otaku.pl

Opowiadanie

Zerowa Maria i puste pudełko tom 3 - recenzja książki

Autor:Piotrek
Korekta:Avellana
Kategorie:Książka, Recenzja
Dodany:2016-07-14 21:49:45
Aktualizowany:2016-07-14 21:53:45



Ilustracja do artykułu




ISBN: 978-83-65229-87-8

Stron: 168

Autor: Eiji Mikage

Ilustracje: Tetsuo

Tłumaczenie: Katarzyna Podlipska

Korekta: Jolanta Dereń, Sylwia Przygoda

Cena: 24,99PLN

Wydanie oryginalne: 2009

Wydawnictwo: Waneko






Bezpośrednio po zaskakującej deklaracji Daiyi Oumine, że jest posiadaczem pudełka, w codziennym życiu Kazukiego nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Wspólne wyjścia z Kotone i Marią, odwiedziny w szpitalu u Mogi… Jednak nie może to trwać zbyt długo. Pewnego dnia zamiast we własnym łóżku, chłopak budzi się w wnętrzu surowej celi. Wyjaśnienie, w jakiej sytuacji się znalazł, przychodzi szybko, a przedstawia je Noitan - maskotka gry Detronizacja.

Zasady są na pozór proste - graczowi zostaje przydzielona jedna z sześciu profesji. Każda z nich ma własne unikalne możliwości, różnią się także warunki zwycięstwa, polegającego na wyeliminowaniu pozostałych. Są one naprawdę drastycznie odmienne, gdyż nie każdy może sam mordować przeciwników. Limit czasowy to osiem dni, a gracze muszą stosować się do harmonogramu dnia, bo inaczej zginą. Porządek ten ściśle wiąże się jednak z możliwościami danej postaci w tej krwawej jatce, a możliwość przeprowadzenia tajnej narady z wybranym graczem daje pole do spisków. Wszystko to ma zagwarantować, że bez rozlewu krwi się nie obejdzie.

Takie przedstawienie sprawy i świata, w jakim znaleźli się bohaterowie, jest dla Kazukiego i Marii oczywiste - to kolejne pudełko. Krąg podejrzanych posiadaczy jest tym razem bardzo niewielki - jedynym logicznym wyborem jest tutaj Daiya (w tym momencie nie pamiętają jego deklaracji, czemu stworzył tę krwawą grę). Jednak Detronizacja to gra, w której liczy się intelekt, umiejętność przewidywania zachowań, manipulacji innymi i gotowość popełnienia morderstwa, co od razu stawia Marię i Kazukiego w bardzo niekorzystnej sytuacji.

Jak wcześniej wspominałem, graczy jest sześcioro. Trójka z nich jest czytelnikom dobrze znana: to Maria, Kazuki i Daiya. Pozostali to całkowicie nowe postaci. Koudai Kamiuchi wydaje się na pierwszy rzut oka sympatycznym lekkoduchem, uderzającym do Yuuri Yanagi - słodkiej trzecioklasistki, czułej i delikatnej. Ostatnim graczem jest Iroha Shindou, przewodnicząca samorządu uczniowskiego, bliska koleżanka Yuuri.

Cała trójka to szkolni celebryci, ponadprzeciętni w nauce lub sporcie. Jednak ich osobowości nie sprawiają wrażenia niezwykłych, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Ta sytuacja jednak nie daje spokoju, kiedy zna się naturę pudełka, którego głównym celem jest zabicie nudy. Coś tu nie gra, ale autor bardzo sprytnie stara się oszukiwać czytelnika. Co więcej, wyprowadzanie odbiorcy w pole idzie mu bardzo dobrze przez całą książkę. Ogromną rolę odgrywają tutaj sekretne spotkania, podczas których dochodzi do rozmów pomiędzy graczami. W tych scenach nie brakuje manipulacji, gry na uczuciach czy zwykłej podłości. Tak, Detronizacja to gra, którą wygrać może tylko osoba niezwykle dobra w te klocki, obdarzona umiejętnością zmylenia przeciwnika i wykorzystywania innych do swoich celów. Sprawdza się tutaj stara prawda o złapanym na gorącym uczynku złodzieju: kłam do samego końca, że to nie ty, a jak cię złapią za rękę, to mów, że nie twoja.

Żaden z graczy nie powinien być świadomy, że po ich śmierci nastąpi kolejna runda gry. Maria szybko dochodzi jednak do wniosku, że pudełko jest typu zewnętrznego, a więc wydarzenia dziejące się w nim będą miały wpływ na rzeczywistość. To sprawia, że jej możliwości stają się jeszcze bardziej ograniczone, a cecha jej charakteru, niepozwalająca jej nikogo zabić, niemal uniemożliwia jej czynny udział w grze. Założenie, żeby zniszczyć pudełko bez rozpoczynania gry pryska jak bańka mydlana wraz z pierwszym morderstwem. Po raz kolejny ogromny nacisk położono na zmianę zachowania danej postaci, co ma na celu nie tylko oddanie wpływu gry, przyparcia do muru, na jej psychikę, ale także zaprzeczenie dotychczasowym przewidywaniom czytelnika co do osoby będącej w danym momencie czarnym charakterem.

Trzeci tom Zerowej Marii i Pustego Pudełka ma wszystkie zalety, które pojawiły się w poprzednim, a przy tym jeszcze lepiej wykorzystuje postaci, cechy ich charakterów czy wspomnienia z przeszłości. Nie udało się jednak uniknąć schematyczności rozwiązań, co sprawia, że wiele elementów zagadki nie zaskakuje tak, jak powinny. Mimo to książka ciekawi i potrafi wciągnąć, co jest ogromnym krokiem do przodu względem pierwszego tomu, który nużył bezlitośnie. Detronizacja oczywiście nie zamyka się w tym tomie, a fakty odkryte na sam jego koniec bardzo dobrze zwiastują w kwestii kolejnego. Historia się dopiero rozkręca, a najtrudniejsze decyzje i najciekawsze wydarzenia jeszcze przed nami.

Tłumaczenie stoi na wysokim poziomie, ponieważ niektóre jego usterki udało się poprawić. Rozmowy są znacznie płynniejsze niż poprzednio dzięki mniejszej ilości zdań wielokrotnie złożonych. Warto też pochwalić dobór słownictwa do manipulatorskich dialogów. Użyte zwroty są podchwytliwe i dwuznaczne, co w realiach Detronizacji ma ogromne znaczenie. Korekta nie ustrzegła się jednak błędów. Na stronie 103 mamy „wyjawyjaśnienia” zamiast „wyjaśnienia”, a na stronie 157 nie wykreślono Irohy Shindou w tabelce wyboru rozmówcy do sekretnej narady.

Oprawa wizualna w zasadzie niczym nie różni się od poprzednich tomów. Na przodzie obwoluty ciągle brakuje numeru tomu, jest on też śliski i bardzo łatwo się brudzi. Kilka kolorowych stron na początku tomu jest bardzo dobrej jakości, ale główna część książki nie obfituje w ilustracje - czyli identycznie jak w dwóch poprzednich tomach. W kwestii papieru czy użytej czcionki również żadnych zmian nie odnotowałem.


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.