Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Otaku.pl

Opowiadanie

Tokyo Ghoul. Codzienność - recenzja książki

Autor:Lin
Redakcja:Avellana
Kategorie:Książka, Recenzja
Dodany:2016-09-25 13:52:05
Aktualizowany:2016-09-25 13:53:05



Ilustracja do artykułu




Tytuł: Tokyo Ghoul. Codzienność.

Autor: Shin Towada

Tłumacz: Michał Sałatkiewicz

Stron: 240

Rok wydania: czerwiec 2016

Wydawca: Waneko

Gatunek/tematyka: seinen, akcja, dramat, okruchy życia

Cena za tom: 24,99 zł

ISBN: 978-83-8096-065-7





Tokyo Ghoul. Codzienność to jedna z pierwszych publikacji z rodzaju light novel wydawnictwa Waneko. Podobnie zresztą jak dla niżej podpisanej recenzentki, która dotychczas nie miała okazji zetknięcia się z tym gatunkiem. Dlatego też z góry przepraszam tych, którzy oczekują jakiegokolwiek porównania tego tytułu z jakością innych light novel dostępnych na polskim rynku wydawniczym, bo tego niestety tutaj nie znajdą. Postaram się jednak jak najrzetelniej opisać zawartość i poziom publikacji, z którą zapoznałam się z niekłamaną ciekawością.

Uniwersum Tokyo Ghoul jest znane szerokiemu gronu rodzimych wielbicieli mangi i anime. Czy to w wersji komiksowej czy animowanej, założenia świata przedstawionego są takie same - oprócz ludzi zamieszkują go ghule, krwiożercze bestie mogące żywić się wyłącznie ludzkim mięsem. Główny bohater tej opowieści, Ken Kaneki, na skutek niefortunnego wypadku trafia na stół operacyjny, gdzie przeszczepione zostają mu narządy ghula, w wyniku czego zwykły chłopak zamienia się w potwora spragnionego ludzkiej krwi.

Fani tytułu znają zapewne całą jego skomplikowaną akcję, na którą składają się nie tylko walki między ludźmi a ghulami, ale również wewnętrzne, często brutalne i drastyczne konflikty z udziałem samych ghuli. Nie na tym jednak skupia się historia przedstawiona w recenzowanej light novel - a raczej, wypadałoby powiedzieć, historie, gdyż na książkę składa się sześć opowiadań. Każde z nich poświęcone zostaje codziennej koegzystencji ghuli i ludzi, ukazując mniej znane oblicze tych pierwszych oraz ich zdolność do współistnienia z istotami ludzkimi i traktowania ich w kategoriach innych aniżeli smakowitego posiłku.

Pierwszy rozdział light novel, zatytułowany Biblia, sięga do czasów, kiedy Kaneki był jeszcze zwyczajnym człowiekiem. Przyglądając się jego codziennej rutynie i wypadom do ulubionej restauracji w towarzystwie najlepszego przyjaciela, mamy świadomość, że wkrótce przejdą one do historii. Nieunikniona zmiana w zachowaniu Kanekiego nie umyka uwadze Hidego - niestety nie tylko on zauważa nagły brak apetytu u kolegi. Hide dowiaduje się o istnieniu OKN - Okultystycznego Koła Naukowego, które działa również na terenie jego uniwersytetu. Członkowie Koła zbierają informacje na temat studentów, których nie widuje się na kampusie przy posiłkach - trafiają oni na listę osób podejrzanych o ukrywanie tożsamości ghuli. Nic dziwnego, że imię Kanekiego szybko ląduje na szczycie tej listy. Hide postanawia zbliżyć się do członków Koła, by poznać ich plany dotyczące śledztwa w sprawie przyjaciela. Przygoda ta niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw, widać jednak, że Hide - nawet jeśli sam ma pewne domysły na temat Kanekiego - pragnie bronić jego bezpieczeństwa przed dociekliwymi członkami OKN.

Kolejny rozdział przybliża czytelnikom wątek innej przyjaźni między człowiekiem a ghulem, która w głównym nurcie historii została co prawda przez autora wspomniana, nie poświęcono jej jednak tak dużo uwagi, jak w przypadku Kanekiego i Hidego. Bohaterkami tej części light novel są Touka i Yoriko - jej ludzka przyjaciółka z tej samej klasy. Yoriko jest skrajnym przeciwieństwem Touki - to delikatna, nieśmiała dziewczyna, pełna ciepła i serdeczności. Właściwie trudno powiedzieć, jak to możliwe, że tak różne osoby tak blisko się przyjaźnią, niemniej w trakcie lektury dowiadujemy się, że choć nie zawsze potrafią szczerze rozmawiać o swoich uczuciach, to wzajemnie się potrzebują… Pewnego razu Yoriko wpada na pomysł, by nadchodzący dzień wolny od szkoły spędzić z Touką w zoo. Dziewczynie plan zupełnie nie przypada do gustu, jednak przez wzgląd na przyjaciółkę zgadza się na propozycję. W międzyczasie Yoriko naraża się jednej ze szkolnych koleżanek, która w ramach zemsty poddaje w wątpliwość wartości jej przyjaźni z Touką. Niepewna siebie Yoriko zaczyna wierzyć w usłyszane argumenty, zaś Touka - zupełnie niepotrafiąca radzić sobie z rozwiązywaniem konfliktów emocjonalnych - nie jest w stanie wyrazić, jak ważna jest dla niej koleżanka. Nie można więc powiedzieć, by fabuła rozdziału Bentou była szczególnie złożona, czy nawet wciągająca. Jego zadaniem nie jest jednak wzbudzenie dreszczyku emocji, a raczej ukazanie bardziej „ludzkiej” twarzy twardej i często brutalnej bohaterki Tokyo Ghoul, jaką jest Kirishima.

Nieco inaczej sprawa ma się z trzecim rozdziałem, zatytułowanym Zdjęcie. Jego treść koncentruje się na jednej z bardziej ekscentrycznych i charakterystycznych postaci w tym uniwersum - Shuu Tsukiyamie. Jak zapowiadają pierwsze zdania, akcja umiejscowiona zostaje w niedalekiej przeszłości i ukazuje fragment licealnego życia sławnego Smakosza. Podczas jednego z polowań, zakończonego sceną brutalnego mordu, Tsukiyama zostaje uwieczniony na zdjęciu przez uczennicę z jego szkoły. Pościg, w który ghul rusza za dziewczyną, kończy się w zupełnie niespodziewany sposób - zapędzona w kozi róg Chie Hori (gdyż tak na imię bohaterce), zamiast struchleć ze strachu, z dumą pokazuje Tsukiyamie wykonane zdjęcie, przedstawia się, po czym beztrosko oznajmia, że ma ochotę na coś słodkiego. Dla Smakosza jest to zachowanie tak zaskakujące, że nie może oprzeć się niezdrowej ciekawości, zabiera dziewczynę do kawiarni i wdaje się z nią w rozmowę. Z trudnego do zrozumienia powodu Tsukiyama nie zabija Chie, ale zaczyna się jej przyglądać w szkole - choć cała jej mało atrakcyjna i dziwaczna aparycja go odpycha, nietypowe zachowanie sprawia, że z ciekawością obserwuje jej osobę. Jeśli miałabym wskazać najciekawszy rozdział całej light novel, byłby to właśnie ten. Nie tylko ze względu na nieprzewidywalność samego Tsukiyamy, ale również na ekscentryczny charakter Chie. Nie mamy tu do czynienia z przyjaźnią, łączącej ich relacji nie nazwałabym nawet koleżeństwem. A jednak Smakosz, dla którego zabijanie jest chlebem powszednim, a ludzi traktuje wyłącznie w kategorii przyszłych posiłków, wstrzymuje się od zamordowania dziewczyny. To kolejne oblicze relacji człowiek-ghul. Nawet jeśli nie ma w niej żadnych emocji i przywiązania, czasem wystarczy odrobina ciekawości, by zbliżyć się do wrogiego gatunku.

W rozdziale czwartym, zatytułowanym Przyjazd do Tokio, poznajemy nowego bohatera. Jest nim niejaki Ikuma Momochi, młody ghul, który decyduje się opuścić małe rodzinne miasteczko i wyjechać do stolicy. Nie po to jednak, by szukać nowych ofiar, ale by rozwijać karierę muzyczną. Momochi jest pacyfistą, jakich w świecie ghuli mało - pod tym względem można go porównać z Kanekim, jakiego znamy z pierwszych rozdziałów mangi. Zabicie człowieka nie wchodzi dla Ikumy w grę - żywi się wyłącznie ciałami samobójców. Podczas jednej z wypraw do miejsca znanego z dużej liczby samobójstw, Momochi trafia na Yomo, który zbiera ciała zmarłych ludzi na potrzeby ghuli odwiedzających Anteiku. Yomo zorientowawszy się, jakim typem ghula jest Ikuma, zaprasza go do kawiarni. Nim jednak chłopak się w niej zjawi, czeka go kilka niemiłych przygód, w tym spotkanie z Tsukiyamą, które nikomu - czy to człowiekowi czy ghulowi - nie wróży nic dobrego… Ta część nieszczególnie przypadła mi do gustu, bo choć rozumiem, że jej założeniem było ukazanie dobrego i wrażliwego z natury ghula, to niestety Ikuma okazał się bardzo nudnym i nijakim bohaterem.

Ostatni rozdział - Zakładka - poświęcony zostaje Hinami, osieroconej dziewczynce, która zamieszkuje z Touką po tym, jak jej matka zostaje zamordowana przez BSG. Touka pragnie chronić Hinami, głównie poprzez ukrywanie jej w swoim mieszkaniu i zakaz wychodzenia na ulice. Kaneki widzi jednak w tym pewne zagrożenie - dziewczynka jest bardzo samotna i przygnębiona. Dlatego też uznaje, że dobrym odwróceniem uwagi od dużej ilości nieszczęść, jakie spotkały małą w ostatnim czasie, będzie zapisanie jej do biblioteki, by mogła samotne godziny urozmaicać sobie lekturą książek. Touka niechętnie przystaje na ten plan, a fakt, że Hinami zaprzyjaźnia się w bibliotece z nieco młodszym od siebie chłopcem, który z czasem zaczyna jej pomagać przy czytaniu co trudniejszych znaków i wyborze kolejnych powieści, tym bardziej martwi młodą opiekunkę… Może to osobista niechęć do postaci, ale lektura Zakładki również nie okazała się dla mnie ciekawa. Hinami podpada pod tę samą kategorię bohaterów, co Ikuma Momochi - tak dobrych, czystych i niewinnych, że aż nudnych. Dodatkowo bardzo irytowało mnie nadużywanie zdrobnienia „sierotka” w odniesieniu do dziewczynki - wplatanego na tyle często, by choćby na chwilę czytelnik nie zapomniał, że musi nieustannie współczuć bohaterce i litować się nad nią.

Tom zamyka krótki, nienumerowany rozdział Yoshida, w którym poznajemy historię ghula pracującego jako instruktor w klubie fitness. Tytułowy Yoshida, zakochany w jednej ze swoich kursantek, daje się jej naciągnąć na dużą sumę pieniędzy, łudząc się, że kobieta naprawdę potrzebuje jego pomocy i uwagi. Rozdział liczy nieco ponad dziesięć stron i tak naprawdę nie wiem, w jakim celu został dodany do light novel, gdyż w żaden sposób nie angażuje znanych nam bohaterów, a sam w sobie jest stanowczo za krótki, by wzbudzić autentyczne zainteresowanie czytelnika losami Kazuo Yoshidy.

Jeśli miałabym ocenić jakość wydania, to postawiłabym ją na równi z tą znaną z wydań mangowych. Tom posiada obwolutę wyglądem utrzymaną w stylistyce mangi - rysunek nie jest co prawda tak ładny, jak mamy okazję podziwiać w kolejnych tomikach autorstwa Sui Ishidy, niemniej obwoluta wykonana jest z wysokiej jakości papieru, wszystko jest równo wymierzone i przycięte. Wewnątrz znajdziemy otwierającą wydanie kolorową ilustrację wielkości dwóch stron, po niej zaś stronę tytułową i spis treści. Co kilkanaście stron pojawiają się czarno-białe rysunki, ilustrujące opisywane wydarzenia - niestety co do talentu ich autora mam spore zastrzeżenia… W całej powieści pojawia się kilka literówek, nie jest to jednak na tyle znacząca liczba, by wyraźnie przeszkadzała w lekturze - porównałabym ją do standardowej ilości tego typu błędów, na jakie możemy trafić w wydaniach mangowych.

Ocena tłumaczenia, jak zwykle, przychodzi mi z pewną trudnością, wynikającą z nieznajomości oryginału. Styl przekładu nazwałabym poprawnym, ale nieco bezbarwnym i zbyt prostym. Wypada on blado w zestawieniu z tym, co nazywamy literaturą piękną - z drugiej strony jednak nie sądzę, by autor tego tytułu celował w stworzenie wiekopomnego dzieła literackiego, a raczej szybkiego i lekkiego czytadła. Zdania są przeważnie krótkie i proste w budowie, postaci mówią w podobnym, mało zindywidualizowanym stylu (może z wyjątkiem Tsukiyamy, który nawet za pomocą języka dobrze zaznacza swoją ekscentryczność). Pamiętajmy jednak, że docelowym odbiorcą tej powieści nie jest fan Dostojewskiego czy Prousta, a wielbiciel mangi Tokyo Ghoul, który pragnie poszerzyć swoją wiedzę na temat lubianej historii i bohaterów. Biorąc w rachubę ten fakt, uważam, że lektura light novel może sprawić sporo przyjemności.

Myślę, że tym, co doceniam w recenzowanym tytule najbardziej, jest jasność przekazu. Shin Towada, autor Tokyo Ghoul. Codzienność wyraźnie pragnął tchnąć życie w galerię bohaterów o zróżnicowanych charakterach, którzy w mangowym oryginale zdają się niemal całkowicie poświęcać walce o przetrwanie, a w jego powieści mają szansę zaprezentować się w tytułowym życiu codziennym, wypełnionym między innymi relacjami z ludźmi. Choć odmienność gatunków zdaje się dzielić świat na pół, to sześć rozdziałów omawianej light novel ma na celu ukazać czytelnikom, jak bardzo światy te są ze sobą połączone i jak często się przenikają - czy to w wyniku prawdziwych, głębokich przyjaźni, czy z pozoru nic nie znaczących, przypadkowych spotkań. Choć całość nie jest z pewnością tak ciekawa czy emocjonująca, jak oryginalna linia fabularna, to fani Tokyo Ghoul nie powinni być zawiedzeni, jeśli zdecydują się na zapoznanie z publikacją wydawnictwa Waneko.


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.