Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Yatta.pl

Opowiadanie

Sword Art Online Alicyzacja: Zjednoczenie tom 14 - recenzja książki

Autor:Piotrek
Redakcja:Avellana
Kategorie:Książka, Recenzja
Dodany:2017-06-09 20:12:28
Aktualizowany:2017-06-09 20:12:28



Ilustracja do artykułu





Tytuł: Sword Art Online Alicyzacja: Zjednoczenie

Tytuł oryginalny: Sword Art Online Alicization Uniting

Autor: Reki Kawahara

Ilustracje: abec

Wydanie oryginalne: 2014

Tłumaczenie: Anna Piechowiak

Stron: 207

ISBN: 978-83-65722-13-3






Wreszcie nadszedł ten moment - Kirito i Eugeo krzyżują miecze, ten drugi już jako pozbawiony pamięci Rycerz Integralności. Mistrz kontra uczeń. Kto wygra tę walkę? Na te i wiele innych pytań odpowie czternasty tom Sword Art Online: Alicyzacja: Zjednoczenie.

No dobra, przyznam szczerze, że wydarzenia zawarte w tym tomie przewidziałem na długo przed sięgnięciem po niego. Kto widział chociażby pierwszą serię anime, ten może się domyślić, co się wydarzy. Jednak taki obrót wydarzeń sam w sobie nie byłby specjalnym problemem, wszyscy znający ten tytuł są do tego przyzwyczajeni. Opis i sposób narracji finałowej walki pozostawiają jednak sporo do życzenia. Długie, kwieciste opisy poszczególnych ruchów, jeszcze dłuższe i bardziej upiększone przemowy o cierpieniu czy miłości - obaj walczący poświęcali tyle czasu na ich wygłaszanie, że na prawdziwym polu bitwy przeciętny wojak z tępym mieczem zdążyłby ich pozabijać, zanim by doszli do kropki. Dynamika walki, jej dramaturgia, wszystko, co może być zaletą pojedynków - utonęło w potokach słów.

Nie należy też liczyć, że autor będzie się trzymać wymyślonych przez siebie reguł świata przedstawionego. Już na samym początku wszystkie założenia i ograniczenia szlag trafia. Okazuje się, że ani Administrator, ani protagoniści nie muszą się o nic martwić, wystarczy że wystarczająco mocno będą chcieli. Nieznane techniki miecza? Są. Przekraczanie ich limitów siłą woli? Odhaczone. Spopielone zwłoki, które ciągle żyją? Bardzo proszę! Wszystko, czego szanowny klient zapragnie. Miecze z ludzi, ludzie z mieczy, kontrola tego wszystkiego.

Nietrudno się domyślić, że przemowy, o których wspomniałem wyżej, wygłaszają niemal wszyscy, źli i dobrzy. Jedynie Alice postanawia, że będzie mało mówić, przez co uznaję ją za najbardziej udaną postać tego tomu. Reszta przechodzi płynnie od wielkich wojowników do płaczliwych chłopców, czemu rzecz jasna towarzyszą obszerne dialogi. W poprzednich tomach Kirito lub innym bohaterom zdarzały się chwilowe zmiany charakteru, ale nie w tak ekstremalnej skali, jak tutaj.

Nie ukrywam, że z mojego punktu widzenia największą zaletą finałowego pojedynku był niezamierzony komizm. Składał się na niego zarówno komizm słowny, jak i sytuacyjny, wymieszane ze sobą w równych dawkach. Połączenie absurdalnych poczynań bohaterów ze wzniosłymi opisami sprawiało, że nie mogłem przestać się śmiać, a trzeba przyznać, że stworzenie całego tomu w takim klimacie to pewna sztuka.

Oprawa techniczna niczym nie różni się od poprzednich tomów. Kilka kolorowych stron, z których jedna zawiera niedużą wpadkę - Alice ma opaskę na lewym oku, a powinna mieć na prawym, w nim bowiem znajdowała się pieczęć zmuszająca do wierności prawom Podziemia. Ktoś chyba pomylił odbicie lustrzane podczas edycji.

Przekład to najtrudniejszy do oceny element tej książki. Z jednej strony doceniam kunszt tłumaczki, która pewnie niejedną noc spędziła, aby złożyć to wszystko logicznie do kupy. Z drugiej strony przemowy i przemyślenia bohaterów nadal wydają się dość niezgrabne i naiwne, być może oddając w ten sposób ducha oryginału. Cóż, nie zazdroszczę Annie Piechowiak pracy nad tym tomem.

To jeszcze nie jest koniec Alicyzacji - coś poszło mocno nie tak po drugiej stronie, więc Kirito w nieznanym stanie został uwięziony w Podziemiu na dłużej. Strach się bać, co jeszcze wymyśli autor…


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.