Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Otaku.pl

Opowiadanie

DRRR!! tom 7 - recenzja książki

Autor:Melmothia
Redakcja:Avellana
Kategorie:Książka, Recenzja
Dodany:2017-12-04 22:32:49
Aktualizowany:2017-12-04 22:32:49



Ilustracja do artykułu




Tytuł oryginalny: Durarara!!

Tytuł polski: DRRR!!

Autor: Ryohgo Narita

Ilustracje: Suzuhito Yasuda

Tłumaczenie: Tomasz Molski

ISBN: 978-83-65722-29-4

Gatunek: akcja, komedia, dramat

Cena okładkowa: 24,90 zł

Format: 13,0 x 18,2

Liczba stron: 255

Wydawnictwo: Kotori





Gdybym miała powiedzieć, co podoba mi się w Durarara!!, odrzekłabym, że są to niektóre postaci wraz z ich historiami oraz nierzadko nieszablonowym podejściem do życia. Zwykle ciekawie wypada Izaya, cokolwiek mówi czy robi, obserwowanie go może przynieść czytelnikowi prawie tyle samo radości, co Oriharze obserwacja innych ludzi, szczególnie jeśli przytrafia mu się coś zaskakującego nawet dla niego samego. Dźgnięcie nożem to jedno takie wydarzenie, a wizyta pewnej niespodziewanej osóbki ‒ drugie, acz to ostatnie ma miejsce dopiero pod koniec książki. Obok zwichrowanego informatora postacią, o której również bardzo dobrze się czyta, jest Akabayashi. Niestety, tutaj nie mogę napisać zbyt wiele, bo szkoda zdradzać tak interesujący wątek. Rozdział o nim traktujący jest najdłuższy z tego tomu (no i najlepszy), odsłania sporo z przeszłości nie tylko tego pana, ale również kilku innych postaci ‒ dla tego fragmentu warto przemęczyć choćby mdląco-rozmigdaloną wycieczkę na łono natury Celty i Shinry. To ostanie jest wątkiem zdecydowanie męczącym, eksponującym ponad wszelką miarę obłąkańczo egzaltowaną miłość doktora do Czarnego Jeźdźca. Podejrzewam, że znajdą się amatorzy i takiego obrazka, ale na szczęście ja do nich nie należę.

To były najlepszy i najgorszy rozdział z tego tomu, a co z resztą? Pierwsza dłuższa historia to ostre starcie dwóch pań, które szczerze się nienawidzą i najchętniej widziałyby, jak ta druga znika z powierzchni ziemi. Mowa oczywiście o kochających tego samego chłopaka Namie oraz Mice. Starsza z nich postanawia rozprawić się z rywalką w taki sam sposób, w jaki ją zyskała ‒ zmieniając jej rysy twarzy. Nietrudno się jednak domyślić, że nie będzie to takie proste, gdyż Mika ma kilka asów w rękawie, no i absolutnie nie można o niej powiedzieć, że jest normalna, a to zawsze daje dodatkowe punkty w starciu. Nie twierdzę, oczywiście, że Namie jest jakoś szczególnie zwyczajna, jej kazirodcza miłość, brak zainteresowania czymkolwiek innym oraz nieprzebieranie w środkach, aby osiągnąć cel, jasno wskazują, z jakim rodzajem człowieka mamy do czynienia, jednak po ostatnim starciu widzimy, że Mika wcale a wcale jej nie ustępuje.

Oczywiście to nie wszystko, co dzieje się w tym tomie, w końcu zobaczymy jeszcze znajomych z Rosja Sushi, Wronę w nowym środowisku, Shizuo i Toma. Nie wypada jednak pisać o wszystkim ‒ grunt, że wiecie, że jest dużo Akabayashiego, a Ryuugamine dostał zaledwie stroniczkę, no, może ktoś gdzieś go jeszcze wspomina, więc w sumie jakby go nie było. Nieobecność ta jest odświeżająca, chyba wolę czytać o dorosłych ludziach (przede wszystkim psychicznie, więc można wliczyć Anri, a wykluczyć Shinrę) niż małolatach bawiących się w gangi i chcących, aby ktoś ich zauważył.

Tak jak poprzednio widać, że tłumacz się stara, ale autor psuje mu szyki swoim stylem wołającym o pomstę do nieba... Może po prostu nie jestem jeszcze przyzwyczajona do nowej "jakości", jaką wprowadzają lekkie powiastki japońskie? Do tego, aby czytelnikowi po kilka razy powtarzać jedno i to samo, tłumaczyć oczywiste czy podawać wręcz sposób interpretacji wydarzeń, jakby czytający nie był zdolny do wykrzesania jakiejkolwiek samodzielnej myśli? Mniejsza z tym... Niestety, korekta i tym razem przepuściła trochę drobiazgów, braków spójników, literówek, resztek niewymazanych po poprawkach i tym podobnych (m.in.: "wycelowany gardło", "mężczyzna wykonał machnął"). Nie ma tego dużo, ale zdecydowanie więcej niż w innych czytanych przeze mnie książkach.

Jak zwykle na początku tomu znajduje się rozkładana strona z ilustracjami: po jednej z Celty i Shinrą ubranym zapewne w to, w czym występuje pod koniec książki, a po drugiej z Miką oraz spisem treści. Chciałabym napisać, że reszta ilustracji obrazuje co ważniejsze wydarzenia, ale nie zawsze tak jest, wystarczy popatrzeć choćby na tę przedstawiającą Ryuugamine, czy ‒ niestety ‒ Celty w szkolnym mundurku. Tomik prawie nie wyróżnia się na tle pozostałych, zawiera także posłowie autora, tym razem jednak z fragmentami przypisanymi do konkretnych rozdziałów, co pozwala poznać myśli twórcy na temat każdego z poruszonych wątków. Warto również zauważyć, że książka złożona jest nad wyraz dobrze i trwale, choćbyśmy ją rozkładali nie wiadomo jak mocno (czy rzucili o ścianę podczas czytania wątku z Celty i Shinrą) nic się jej nie powinno stać, co zdecydowanie ułatwia czytanie.


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.