Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

Polife - recenzja komiksu

Autor:Annielus
Redakcja:Avellana
Kategorie:Recenzja, Komiks
Dodany:2018-04-03 22:08:47
Aktualizowany:2018-04-03 22:18:47



Ilustracja do artykułu





Tytuł: Polife

Autor: Keiko Kikkawa

Tłumaczenie: Paulina Ślusarczyk-Bryła

Liczba stron: 82

Rok wydania: marzec 2018

Wydawca: Studio JG

Gatunek: okruchy życia

ISBN: 978-83-8001-281-3

Cena okładkowa: 15,99





Polife jest jednotomowym komiksem z serii multikulturowej wydawnictwa Studio JG. Autorką komiksu jest mieszkająca od lat w kraju nad Wisłą japońska artystka, Keiko Kikkawa. Choć na rynku wydawniczym nie brakowało pozycji, które opisują zderzenie kultur z perspektywy Polaka żyjącego i poznającego Japonię, to sytuacja odwrotna jest już zdecydowaną nowością dla polskich czytelników. Co ciekawe, komiks został wydany w dwóch wersjach językowych, po polsku i po japońsku.

Komiks zawiera krótkie czterokadrowe historie o sytuacjach, które spotkały panią Kikkawę w Polsce. W tomie mieszają się historie zabawne z tymi, które mogą dać nam, gospodarzom autorki, do myślenia. Część anegdot ma za zadanie wyjaśnienie różnic kulturowych i są one przeznaczone bardziej dla japońskich odbiorców, niż dla polskich czytelników. Choć z naszej perspektywy to Japonia wyrasta na krainę ociekającą dziwnością, okazuje się, że absurdy polskiego dnia codziennego, do których przywykliśmy, potrafią zadziwić obcokrajowców.

Styl autorki jest specyficzny, łączący cechy typowe dla komiksu wschodniego z prostotą. Choć rysunki wydają się z początku niedbałe i szkicowe, nie można odmówić autorce braku zdolności. Ba, odwiedzenie strony internetowej pani Kikkawy pokazuje zupełnie inny poziom dbałości o szczegóły w rysunku. Wprawdzie bogate tła i dokładnie narysowane postaci podwyższają wartości estetyczne komiksu, ale właśnie minimalizm rysunków, brak tła i proste cieniowanie sprawiają, że kadry Polife zyskują na czytelności przekazu i są dobrze przemyślanym medium do przekazania opowiadanej historii.

Nieco ponad osiemdziesiąt stron komiksu zostało zamkniętych w miękkiej, lakierowanej okładce bez obwoluty. Okładka została zaprojektowana w biało-czerwonej kolorystyce, a poza tytułem oraz podtytułem w języku polskim pojawia się także podtytuł w języku japońskim. Opis tomiku na grzbiecie również jest w obu wersjach językowych. Wydanie nie zawiera spisu treści i zaraz po stronie tytułowej z polską kartą pobytu i japońskim paszportem przechodzimy do właściwego komiksu. O ile, jak już napisałam, mnimalizm rysunkowy kadrów jak najbardziej służy czytelności treści, o tyle z odczytaniem tekstu pisanego miałam już problem. Czcionka, której użyto do narracji, sprawia trudności przy odczytaniu, zwłaszcza gdy w kadrze znajduje się więcej elementów. Inne wykorzystywane czcionki dzięki prostemu krojowi były w pełni czytelne. Ze względu na to, że autorka słabo włada językiem polskim (o czym kilkukrotnie wspominała w swoich historiach), nie obyło się bez tłumaczenia. Językowo tomik trzyma poziom, moim jedynym zastrzeżeniem jest sformułowanie „studiowałam na japonistyce” w jednym z kadrów. Choć moja edukacja w kwestii języka ojczystego zakończyła się dość dawno, wydaje mi się, że poprawną formą jest „studiowałam japonistykę”, natomiast przyimek „na” byłby bardziej trafny przy określeniu uczelni. Ale nic to, czepialstwo. Tom kończy się stopką redakcyjną.

Polife jest komiksem, który może przypaść do gustu czytelnikom interesującym się kulturą japońską i samym fenomenem zderzenia dwóch całkiem odmiennych od siebie kultur. Jest o tyle ciekawą pozycją, że na polskim rynku brakuje publikacji mówiących o kontaktach polsko-japońskich z perspektywy mieszkańców Japonii. Multikulturowość otwiera nam głowę na nowe perspektywy i idee, oby więcej podobnych pozycji na naszym polskim rynku.


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.