Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Otaku.pl

Opowiadanie

Extraordinary X-Men. Przystań X - recenzja komiksu

Autor:Marcin Chudoba
Redakcja:IKa
Kategorie:Recenzja, Komiks
Dodany:2019-04-06 19:46:13
Aktualizowany:2019-04-06 19:47:13



Ilustracja do artykułu





Tytuł: Extraordinary X-Men. Przystań X

Tytuł oryginału: Extraordinary X-Men vol. 1: X-Heaven

Scenariusz: Jeff Lemire

Rysunki: Humberto Ramos

Tłumaczenie z języka angielskiego: Maria Jaszczurowska

Wydanie polskie: Egmont Polska

Rok wydania: 2019

ISBN: 978-83-281-3488-1







Tajne wojny były crossoverem, który jak to zwykle bywa w przypadku tego typu historii, miał wywrócić marvelowskie multiwersum do góry nogami, umożliwiając autorom komiksów tworzenie oryginalnych, innowacyjnych fabuł. Jednak teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką, czego doskonałym przykładem jest pierwszy tom serii Extraordinary X-Men zatytułowany Przystań X.

Mutanci kolejny raz stali się obiektem agresji ludzi na całym świecie. Przyczyniły się do tego działania nieżyjącego Cyclopsa (Scott Summers) oraz strach przed Ospą M, chorobą wywoływaną poprzez kontakt z znajdującą się w ziemskiej atmosferze Mgłą Terrigenową (katalizatorem supermocy rasy Inhumans), która dotyka jedynie przedstawicieli homo superior, wywołując u nich bezpłodność i śmierć. W celu zażegnania kryzysu oraz dla zapewnienia mutantom bezpiecznego schronienia, Storm (Ororo Munore), obecna dyrektorka Wyższej Szkoły imienia Jean Grey postanawia przenieść placówkę i jej uczniów do wymiaru zwanego Limbo, jak również zebrać nową drużynę X-Men, której będzie przewodzić. W skład zespołu mieliby wchodzić Iceman (Bobby Drake), Colossus (Piotr Rasputin), Magik (Illyana Rasputin), Nightcrawler (Kurt Wagner), nastoletnia Jean Grey z przeszłości oraz Logan (James Howlett) z przyszłości. Niestety, nie wszystko idzie po myśli Ororo. Rodzeństwo Rasputinów i Bobby bez większych problemów przyłączają się do drużyny, jednak Kurt znika w tajemniczych okolicznościach, młoda Jean chce wieść życie zwykłego człowieka, a James, który w swoim wymiarze zabił wszystkich członków X-Men, obawia się, że mógłby zrobić to ponownie.

Z rozczarowaniem stwierdzam, że Extraordinary X-Men. Przystań X powiela wszystkie schematy znane z dotychczasowo wydanych opowieści o marvelowskich mutantach. Tytułowi bohaterowie kolejny raz starają się znaleźć swoje miejsce na Ziemi, zachowując się przy tym bardzo asekuracyjnie. Problemy w zebraniu drużyny jak zwykle są tylko pozorne i ustępują wraz z rozwojem fabuły recenzowanego komiksu. Nie zabrakło również przegadanych, przepełnionych patetycznymi wypowiedziami walk. Ciekawy element omawianego tytułu stanowi zbrodnia popełniona przez Cyclopsa. Niestety Jeff Lemire, scenarzysta Przystani X, nie wyjaśnił, w jaki sposób Scott rozwścieczył cały świat. Pozostaje mieć nadzieję, że ten wątek zostanie należycie rozwinięty w kolejnych tomach. Obecnie trudno napisać cokolwiek o charakterach postaci. Czytelnicy wiernie śledzący polskie edycje komiksów X-Men od Egmontu zauważą natomiast, że Lemire realizuje wizję Briana Michaela Bendisa, w myśl której poróżnieni Magik i Colossus mają odbudować łączące ich relacje. W oczy rzuca się również dążenie scenarzysty omawianego komiksu do stworzenia romantycznej relacji między Jean i Loganem.

Oprawa graficzna, za którą odpowiedzialny jest Humberto Ramos, prezentuje standardowy dla tego artysty poziom. Meksykański rysownik znany jest ze stosowania stylu przywodzącego na myśl mariaż amerykańskich kreskówek oraz mangi, co owocuje pracami przyjemnymi w odbiorze, niestety, momentami zbyt uproszczonymi i przepełnionymi uchybieniami. Uwagę, jak zwykle u Ramosa, przyciągają duże oczy bohaterów.

Extraordinary X-Men. Przystań X nie wnosi nic nowego do komiksów o marvelowskich mutantach. Należycie rozwinięty wątek Cyclopsa może odmienić los serii, która na chwilę obecną zapowiada się na wtórną i nieoryginalną. Z tego powodu, recenzowany tytuł mogę polecić jedynie sympatykom przygód X-Men.


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.