Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

Men in Magenta

Rozdział 1.

Autor:Mefisto, M3n747
Korekta:IKa
Serie:Neon Genesis Evangelion
Gatunki:Dramat, Obyczajowy
Uwagi:Alternatywna rzeczywistość, Erotyka, Wulgaryzmy
Dodany:2007-03-18 12:18:39
Aktualizowany:2008-02-21 19:44:21


Następny rozdział

- ...Podstawowym modelem kolorów używanym w grafice komputerowej jest model RGB. Nazwa pochodzi od angielskich nazw podstawowych kolorów: czerwonego (red), zielonego (green) i niebieskiego (blue). Nawiązuje on do sposobu widzenia światła przez nasze oczy. Jak zapewne wiecie z biologii, mamy w siatkówkach trzy typy czopków czyli komórek światłoczułych odpowiedzialnych za rozpoznawanie kolorów. Jeden typ reaguje na czerwień, drugi na zieleń, trzeci zaś najbardziej czuły jest na kolor ciemnoniebieski...

Shinji odpłynął. Głos nauczyciela wyjaśniającego podstawowe pojęcia z grafiki komputerowej zmienił się w monotonne brzęczenie. Młody pilot już dawno utracił ambicję bycia prymusem. Miał teraz taki nawał obowiązków, że nierzadko nie starczało mu czasu na odrabianie prac domowych. Nie był z natury bystry i dobre stopnie w poprzedniej szkole zawdzięczał wytężonej pracy. Cóż, kiedy z roku na rok materiał był coraz trudniejszy i należało go nie tylko wykuć na blachę, ale i zrozumieć. Shinji czuł przez skórę, że przydałyby mu się solidne korepetycje nawet z tych przedmiotów, z których jeszcze nie tak dawno był orłem. Nauczyciele co prawda patrzyli przez palce na jego niedouczenie i częste nieobecności, ale przez ciągłe testy Ritsuko, szkolenia taktyczne i strzeleckie, dodatkowe zajęcia z w-f i terror ze strony Asuki w domu, Shinji tracił jakiekolwiek szanse na to, by choć raz otrzymać dobre oceny na semestr.

Ku jego satysfakcji Asuka, z jej ilorazem inteligencji przewyższającym 160 punktów, też nie dawała sobie rady. Nie miała kiedy nauczyć się kanji i nie rozumiała tekstów zadań. Inna rzecz, że wcale się tym nie przejmowała. Jej celem życiowym było pilotowanie Evangeliona, a do tego znajomość “krzaczków” nie była niezbędna.

- ...C pochodzi od “Cyan”, innego odcienia koloru niebieskiego; M od “Magenta”, czyli, hmmm... takiego wściekłego różu, jak widzicie. No i Y od “Yellow”, czyli od zwyczajnego koloru żółtego.

Shinji ocknął się. Kolor magenta przypominał mu coś. Włosy Misato? Nie. Misato co prawda lubowała się w takich zjadliwych odcieniach szamponów koloryzujących, ale ostatnio zagustowała w czymś, co chłopak na własny użytek nazwał “purpurą evangelionową”.

“Aha”, skojarzył wreszcie Shinji. “Wczoraj widziałem facetów z Drugiego Wydziału ubranych w magentę zamiast zwyczajnej czerni. Ciekawe, co im się stało?”

- ...Jak widzicie, praktyka nie pokrywa się z teorią. Tego koloru nie da się nazwać czarnym, prawda? - nauczyciel pokazywał klasie płachtę papieru z wielkim, burym kleksem, powstałym przez nałożenie jednakowych ilości żółtego, różowego i błękitnego tonera. - Dlatego dla celów drukarskich stosuje się dodatkową składową barwną, kolor czarny, oznaczony literą K.

- Ale dlaczego “K”? - wyrwał się Kensuke. - Przecież czarny to po angielsku “black”! Powinno być “B”!

- Ale wtedy myliłoby się z “blue” - zauważył Shinji.

- Istotnie - potwierdził nauczyciel. - Dlatego dla oznaczenia czarnej farby drukarskiej wzięto ze słowa “black” nie pierwszą, ale ostatnią literę.

- Jakoś mało konsekwentnie - stwierdził Touji, przeciągając się bez skrępowania. Jak zwykle prawie połowę lekcji przespał.

- Ludzie Zachodu w ogóle są mało konsekwentni - z odległego kąta rozległ się złośliwy chichot.

- Niemniej uczysz się angielskiego, Miyagi - odparowała Asuka. - A tak w ogóle, to twoja japońszczyzna jest zachwaszczona zapożyczeniami z języka angielskiego. Popracowałbyś nad własnym słownictwem, skoro już wyszydzasz Zachód.

- A ty oczywiście jesteś dumna z tego, że reprezentujesz Zachód?

- Tak.

- Mówisz to jako Niemka?

Asuka zastanowiła się. Już zorientowała się, w jakim kierunku zmierza ta rozmowa. Przecież nie powie, że jest Amerykanką, bo w Ameryce jedynie mieszkała przez krótki czas. Nie dalej jak tydzień temu niemiecki minister oświaty publicznie narzekał, że Europę zalewa fala anglicyzmów i że Ameryka wywiera presję kulturową. W dalszej części wypowiedzi zarzucił Amerykanom krótki czas istnienia ich państwowości i kulturowe barbarzyństwo, co wywołało międzynarodowy skandal. Miyagi najwyraźniej do tego pił.

Dziewczynę uratował nauczyciel, który przywołał klasę do porządku i dokończył wykład. Po dzwonku na przerwę z kolei Miyagi ulotnił się gdzieś. Zapewne pognał do najbliższego sklepu, by kontemplować nową grę arcade. Jedynie kontemplować, bo absolutnie nie było go na nią stać. Asuka przyjęła to z ulgą, bo nie zdołała wymyślić dobrej riposty.

Zamiast tego postanowiła powyżywać się na Shinjim. Ten jednakże, ku rozczarowaniu dziewczyny, również gdzieś przepadł. Pewnie poczuł pismo nosem. Niezadowolona Asuka poszła jeść śniadanie z Hikari. Niedoszła ofiara tymczasem czaiła się z kumplami za skrzydłem szkoły.

- Poszła sobie?

Touji ostrożnie wychylił się zza rogu.

- Poszła - potwierdził.

Kensuke skierował obiektyw kamery na swoich przyjaciół.

- Nie rozumiem was. Dajecie się terroryzować babom - wymruczał do siebie. - Jeszcze u Shinjego to normalne. Ale ty, Touji? Taki twardziel? Przecież Shinji częściej stawia się tej rudej niż ty.

- A co, mam się z nią bić? A jak tylko próbuję się jej odszczeknąć, to najeżdża na mnie przewodnicząca. Nie zamierzam się podkładać obu. Wcale nie mam ochoty na dodatkowe dyżury.

Shinji smętnie pokiwał głową.

- I tak odbije sobie na mnie w domu - westchnął. - Co się odwlecze, to nie uciecze.

Poczuł dwa przyjacielskie klepnięcia po ramionach.

- Doskonale cię rozumiemy - powiedział konfidencjonalnie Kensuke. - Asuka robi ci piekło, ale za to Misato-san daje ci niebo.

- Iii, tam. Misato jest jeszcze lepsza. Asuka przynajmniej sprząta po sobie i sama pierze swoje rzeczy.

- No to czemu się nie wyprowadzisz? - Touji spojrzał na kolegę jak na nietypową podróbę markowego obuwia. - Tylko nie mów, że to z powodu Pen Pena.

Shinji odpowiedział dopiero po dłuższej chwili.

- Kawał życia spędziłem całkiem sam. Teraz przynajmniej mam rodzinę albo coś w tym guście. Jest, jaka jest, ale przynajmniej jest.

Touji i Kensuke popatrzyli po sobie i pokiwali głowami. Nic więcej nie było do dodania.

Shinji przeciągnął się i ziewnął szeroko.

- Kurczę, nie wyspałem się. Śniły mi się głupoty. A teraz jeszcze Asuka będzie demonstrować mi swoje humory...

- To nie wracaj dzisiaj do domu, tylko chodź z nami na ognisko. Mogą chyba raz obejść się bez ciebie?

Shinji zawahał się. Wiedział, że jutro Asuka zrobi mu z tego powodu piekło, ale propozycja była nęcąca... Nagle palnął się w czoło. Przypomniał sobie o czymś.

- Niestety, nie mogę. Dzisiaj Ritsuko-san zaplanowała kolejną serię testów. Całe popołudnie i wieczór. Pewnie jutro nie będzie mnie w szkole, bo będę musiał się w końcu wyspać.

- Ty to masz przerąbane, chłopie - stwierdził Touji. - Za nic nie chciałbym być pilotem. Zero własnego życia.

- Iii, to jest pryszcz - wtrącił Kensuke. - Chętnie bym się z nim zamienił. Nie musi chodzić regularnie do szkoły, nie musi się uczyć, laski się do niego garną... I jeszcze te roboty. Oddałbym życie za jedną, jedyną chwilę za sterami Evy.

- Uważaj na życzenia, jakie wypowiadasz - stwierdził Shinji - bo jeszcze się spełnią.


***


- Dziwne - Shinji przyglądał się kręcącym się po hali i otaczających mostek galeriach facetom w czerni. Z wysokości mostka ci na najniższym poziomie hali wyglądali jak czarne mrówki. Żaden z nich nie miał magentowego garnituru.

- Co dziwne? - Ruda raczyła łypnąć na niego okiem. Ciągle jeszcze przeżywała porażkę w potyczce na słowa.

- Jeszcze wczoraj wszyscy chodzili w magencie. A dzisiaj znowu na czarno.

- O czym ty mówisz? - wytrzeszczyła oczy Asuka.

- O tych tam... o! - chłopak wskazał koleżance parę ochroniarzy na równoległym do nich poziomie galeryjki. Jeden z nich z niezwykle profesjonalnym wyrazem twarzy nadawał do telefonu komórkowego. Pewnie flirtował z dziewczyną. Albo z innym ochroniarzem.

- Bredzisz - skrzywiła się Asuka. - Wczoraj wszyscy byli normalnie na czarno. Zresztą wiesz, jak ich nazywają: Men-In-Black. Jak myślisz, od czego to się wzięło?

- Ale wczoraj... - zaprotestował Shinji.

- Coś ci się przywidziało. Wonder Girl? - Asuka miała najwyraźniej dzień dobroci dla zwierząt. Nie dość, że dzisiaj zostawiła Shinjego w spokoju, to jeszcze zagadnęła Rei.

- Tak?

- Widziałaś może wczoraj jakiegoś ochroniarza w sraczkowatym wdzianku?

- Nie.

- Wszyscy byli na czarno, prawda?

- Tak.

- Więc sam widzisz, Shinji - Asuka ponownie zwróciła się do kolegi, bardzo łaskawym tonem. - Masz jakieś powidoki. Za dużo siedzisz przed komputerem i ci się robią na siatkówce kolory uzupełniające zamiast podstawowych.

Shinji potarł w zamyśleniu podbródek. Zauważył kątem oka, że Rei mimochodem trąca palcem kubek z kawą. Kubek był w kotki, więc niewątpliwie należał do Ritsuko. Ponieważ Rei normalnie starała się trzymać z dala od wszystkiego, co miało styczność z panią doktor, takie zachowanie było bardzo niezwykłe, jak na nią. Równie dziwne było to, że dziś, zamiast usiąść gdzieś w kąciku i wertować manual, przechadzała się po mostku. Ale atmosfera panująca tego dnia w kwaterze głównej usprawiedliwiała po trosze odchylenia od normalnego trybu, jakim zwykle toczyły się sprawy. Wszystkim udzielała się jakaś nerwowość. Misato, Ritsuko i Maya były nieobecne. Tuż przed planowanym rozpoczęciem testów wywołał je gdzieś komunikat od komandora i do tej pory nie wróciły. Ich kawy czekały na nie, stygnąc. Poza ubranymi w plug suity pilotami na mostku byli jeszcze Aoba i Hyuuga, obaj zajęci swoją pracą. Półgłosem wymieniali jakieś nerwowe uwagi i zawzięcie stukali w klawiatury. Na trójkę nastolatków nie zwracali kompletnie uwagi.

Zanim Asuka zdążyła po raz kolejny oświadczyć z całą dobitnością, jak bardzo ją to czekanie nudzi, wróciły trzy panie, bardzo zaaferowane.

- No, dobrze, moi drodzy - powiedziała Ritsuko. - Z powodu drobnej awarii poprzednie testy z symulowanymi ciałami dały nieprawidłowe wyniki. Musimy je powtórzyć.

- Coooo?!!! - wrzasnęła Asuka. - Znowu mam latać goła przed kamerami?!!!

Wszyscy mężczyźni obecni w hali jak jeden mąż odwrócili się w jej kierunku. Asuka umilkła speszona.

- Kamery będą wyłączone - chłodno odparła Ritsuko. - Tu nie redakcja “Playboya”.

- Ale ten zboczeniec znowu będzie się na mnie gapił! - Asuka wskazała podbródkiem na Shinjego.

- Miałem zamknięte oczy! - zaprotestował Shinji.

Ritsuko westchnęła.

- Mogę pójść z pilotem Ikari w pierwszej kolejności - odezwała się nagle Rei. - On już mnie widział nago. Nie przeszkadza mi, gdy na mnie patrzy. Pilot Souryuu pójdzie w drugiej kolejności. Tak będzie szybciej.

Maya, Ritsuko, Misato i Asuka wytrzeszczyły oczy na niebieskowłosą dziewczynę, która zdawała się być zupełnie nie speszona wywołanym zainteresowaniem. Shinji zapragnął zapaść się pod ziemię.

- Dobra, idźcie już - machnęła ręką Ritsuko. - I tak już straciliśmy za dużo czasu przez tę niespodziewaną odprawę.

Zagoniła Mayę na stanowisko i usadowiła się przed swoją konsoletą, sięgając po kubek w kotki. Trójka pilotów udała się w kierunku kompleksu dekontaminacyjnego. Asuka ciągle z niedowierzaniem popatrywała na niewzruszoną Rei.

Za nimi rozległ się głos Ritsuko.

- Misato, czyś ty się wściekła? Ja wiem, że ty robisz najgorszą kawę na świecie, ale solić ją to już przesada. Nie wiesz, gdzie stoi cukier?!

- Ale przecież nie słodziłam! - dał się słyszeć słaby protest Misato.

- Dobra, dobra. Maya, od dzisiaj ty robisz kawę. Mam już dość...

- Tak jest, sempai...

Głosy kobiet ucichły za załomem korytarza. Shinji poczuł, że wreszcie schodzi mu z policzków rumieniec. Spojrzał na Rei. Przysiągłby, że na jej twarzy maluje się słaby uśmiech. Ale może to było złudzenie, przecież Rei nigdy się nie uśmiechała.


***


- Nie jest źle - stwierdziła Ritsuko popijając kawę, tym razem autorstwa młodszej koleżanki. - Nabierasz pewności siebie, Shinji.

Trójka pilotów wraz z opiekunką siedziała na ziemi, podziwiając panoramę Geofrontu. Również i Ritsuko z Mayą wyszły zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Maya z nieodłącznym laptopem w ręce popatrywała na równe rzędy świateł, nie bardzo wiedząc, czy może sobie pozwolić na chwilę relaksu. Misato bez skrępowania ziewała. Puszka Yebisu w jej ręce wypluwała z siebie nadmiar piany. Po godzinach pani major mogła już sobie pozwolić na odrobinę alkoholu.

- Ale ciągle pozostaje za mną o osiemnaście punktów - oświadczyła Asuka. Z uśmiechem wyższości na ustach kontemplowała wydruk najnowszego testu harmonicznego.

- Niemniej zbliża się do ciebie.

- Czyżby?

- Chcesz przejrzeć testy z ostatniego miesiąca?

Rozległ się stukot klawiatury, następnie szum małej drukarki i po chwili Maya podała młodej Niemce plik wydruków komputerowych. Asuka zajęła się analizą. Shinji i Rei zajrzeli jej przez ramię.

- Faktycznie - stwierdziła niechętnie Asuka. Spojrzała spode łba na Shinjego. - Chyba cię zlekceważyłam. No i dobrze, wreszcie jakieś wyzwanie. Natomiast nasza Wonder Girl, z tego, co widzę, osiągnęła już pułap swoich możliwości. A jak wyszła w tych “gołych” testach?

- Poprzedni był niekonkluzywny - odpowiedziała Maya, stukając znowu w klawisze swojego laptopa. - A to są wyniki obecnych testów.

Słupki przedstawiające stopnie synchronizacji fal mózgowych i biorytmów trojga pilotów były niemal identycznej wysokości.

- Ciekawe - Misato ze swoim piwem w ręce pochyliła się nad wyświetlaczem, zasłaniając ekran przed wzrokiem najbardziej zainteresowanych. Została wnet łagodnie, ale stanowczo odsunięta przez zjednoczone siły młodzieży.

- Wychodzi na to, że Asuka bez ubrania czuje się nieswojo, co odbija się mocno na jej wynikach. Shinji tylko trochę traci na samopoczuciu, natomiast Rei bardzo zyskuje - skomentowała żartobliwie.

- Ależ pani major, to wcale nie to chodzi... - nieśmiało zaprotestowała Maya.

- Hmmm... - Asuka zrobiła szelmowską minkę. - Wyszliście razem z komory dekontaminacyjnej. Nasza Wonder Girl...

- Nie radzę - cicho, ale dobitnie powiedział Shinji. Asukę zatkało: chłopak jeszcze nigdy nie mówił takim tonem. Pozostałe panie również wyglądały na zaskoczone. Nie wyłączając Rei.

- Czego nie radzisz? - odzyskała głos Asuka.

Shinji miał wrażenie, jakby to nie on mówił, tylko ktoś za niego.

- Jeżeli masz zamiar robić jakieś głupie przypuszczenia, co myśmy robili po wyjściu z komory dekontamincyjnej, to sobie daruj - podjął wątek tym samym tonem. - Nie rób sobie ze mnie wroga. Nie będę ci groził, życie załatwi to za mnie.

Teraz Shinji pragnął tylko jednego. Zniknąć z powierzchni ziemi, schować się do mysiej dziury i przeczekać burzę, którą sam sprowokował.

Burza nie nadeszła. Asuka stała niezdolna wydobyć z siebie głosu. Spojrzała bezradnie na Misato, jakby szukając u niej wytłumaczenia, co się właściwie stało. Misato odwzajemniła jej spojrzenie. Po dłuższej chwili milczenia Ritsuko pokiwała w końcu głową.

- Mały Shinji pokazał wreszcie pazurki - stwierdziła beznamiętnie. - Powiesz nam, o co właściwie poszło? Nie powiem, cieszy mnie, że potrafisz zachować się jak mężczyzna, tylko czemu akurat teraz?

Shinji wzruszył ramionami. Owo poczucie “obcego ja” ciągle jeszcze go nie opuszczało. I bardzo dobrze, akurat w takiej chwili nie chciał znowu się jąkać i czerwienić.

- Po prostu, znam trochę dłużej Ayanami niż ta tutaj. Uważam, że Ayanami nie zasługuje na takie traktowanie. Nie powiem, żebym ją rozumiał, ale lubię ją i szanuję. To jedyna osoba, jaką znam, na którą zawsze można liczyć.

Spojrzał chłodno na Asukę.

- Możesz się na mnie wyżywać - powiedział cicho. - Niczego innego się po tobie nie spodziewam. Ale przynajmniej raz okaż komuś szacunek.

Rei zamrugała. Po dłuższej chwili, z wahaniem podziękowała. Asuka otworzyła usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale zrezygnowała. Nikt już więcej się nie odezwał.

Wkrótce potem cała szóstka udała się w swoje strony. Maya i Ritsuko poszły spać do jednej z kwater Geofrontu, bo nie chciało im się o tej porze łapać ostatniego pociągu, by po zarwanej nocy znowu w pośpiechu gnać do pracy. Lepiej mogły wypocząć na miejscu. Rei bez słowa odłączyła się od Misato, Shinjego i Asuki na parkingu i skierowała w stronę stacji kolejowej. Shinji usnął w samochodzie i obudził się dopiero, gdy renault Misato wtoczył się pod ich blok. Asuka z miejsca pognała pod prysznic. Misato znowu przebrała się w domowe ciuchy nie troszcząc o zamknięcie drzwi do swojego pokoju i Shinji po raz kolejny zastanawiał się, czy ona robi to specjalnie. Sam pomaszerował do kuchni i przygotował sobie grzanki. Zmusił się, by przygotować jeszcze coś jadalnego i niezbyt kalorycznego dla obu kobiet oraz pingwina i z półmiskiem w jednej ręce oraz flaszką coca coli w drugiej wmaszerował do łazienki, gdy tylko Asuka ją opuściła. Szybko wziął prysznic i zanurzył się w wannie, wygrzewając w gorącej wodzie. Pogryzając grzankę z serem rozmyślał o wydarzeniach ostatnich dwóch dni. Nie umiał nadać swoim wrażeniom wyraźnego kształtu, ale czuł, że coś za wiele nagromadziło się dziwnych przypadków. Ludzie w jego otoczeniu, i on sam też, zachowywali się trochę dziwnie. Plamy na słońcu, czy co?

Opuścił wannę, gdy zjadł ostatnią grzankę i wysączył ostatnią kropelkę coli. Z rozmyślań wiele mu nie przyszło, był zbyt zmęczony. Umył szybko zęby i zawołał, wychodząc, że łazienka jest wolna. Z pokoju Asuki docierało posapywanie i poświstywanie. Shinji zdziwił się. Asuka nigdy nie chrapała. Ale, że napis na zamkniętych drzwiach groził mękami piekielnymi i plagami egipskimi każdemu, kto odważyłby się na wtargnięcie, nie wchodził, poprzestając jedynie na odnotowaniu tego faktu w pamięci. Za jego plecami wtoczyła się do opuszczonej łazienki Misato, ściągając po drodze T-shirt. Shinji zobaczył na ścianie cień nagiej piersi, ale nim się odwrócił, drzwi od łazienki zamknęły się. Chłopak machnął ręką i powlókł się do swojego pokoju, gdzie uwalił się na wznak na swoim materacu. Nawet nie chciało mu się włączać starego SDAT-a. Zasnął, mając przed oczami znajomy sufit.


***


Lepka ciemność.

Zawsze był zdania, że to tylko taki środek poetycki, tak jak “zielony zapach” i tym podobne; coś, czego nadużywali swego czasu poeci. Ale teraz dałby sobie głowę uciąć, że spowijająca go ciemność faktycznie lepiła się do jego ciała, wciskała mu się do ust i zatykała nos. Gdyby był w nastroju, mógłby powiedzieć że doświadczył poezji na własnej skórze i stał się chodzącym poematem. Ale nie był.

Odczuwałby przerażenie, gdyby nie to, że był w pewnym stopniu i w pewnym sensie przyzwyczajony. Przyzwyczajony do tej grobowej, nieprzeniknionej ciemności, zlewającej się w jedno z wrzynającą się boleśnie w uszy ciszą, która wzięta wraz z fizyczną niemal czernią nadawała nowy sens pojęciu postrzegania multisensorycznego. Tak, był przyzwyczajony... tylko dlaczego?

Miał wrażenie, że on i to miejsce są starymi znajomymi, ale też czuł się tu obco. Cóż, filozofowie od dawien dawna głosili dwoistość wszechrzeczy. Niemniej nie poprawiało mu to humoru i nie pomagało odnaleźć się w aktualnej sytuacji.

Wędrówkę jego myśli po bezdrożach umysłu przerwało ciche, ale w tej ciszy bardzo wyraźne skrzypnięcie drzwi. Zaraz potem przez szczelinę wlała się odrobina bladego, ale w tej ciemności niemalże jasnego światła. A zaraz potem do środka pokoju wsunęła się ludzka sylwetka. Dziwnie znajoma sylwetka.

Zmrużył nieco oczy, przyglądając się. Dostrzegł długie, połyskujące w tej odrobinie światła włosy i zdecydowanie kobiece kształty ciała. Wiedział już, kto to. Wiedział aż nazbyt dobrze.

- Misato-san... - wyszeptał, na samej granicy słyszalności, albo przynajmniej tak mu się zdawało. Nie był pewien, czy usłyszał swoje słowa, czy tylko zdawał sobie z nich sprawę.

Kobieca sylwetka ruszyła w stronę jego łóżka, lekko, zwiewnie i bezgłośnie, niczym perfekcyjna zjawa. Powoli płynęła przez pokój, niespiesznie rozpinając ubranie.

- Misato-san...! - niemal zadławił się swoimi słowami, które chciał jednocześnie uczynić szeptem i wrzaskiem. W następnej chwili głos uwiązł mu w gardle, gdy ujrzał Misato zgrabnie pochylającą się nad nim, z jego imieniem na delikatnie rozchylonych, wilgotnych wargach, z niebezpiecznie widocznym dekoltem atakującym jego zmysł wzroku...

- Misato-san! - zawołał, podrywając się do pozycji siedzącej.

- Shinji! - Misato aż podskoczyła. - Przestraszyłeś mnie!

Shinji zamrugał, przetarł oczy dłonią i rozejrzał się. Nie było nieprzeniknionej ciemności, nie było ogłuszającej ciszy, nie było wrażenia połowicznej obcości... Była Misato, stojąca przy łóżku, pochylona nad nim, w rozchełstanym szlafroku.

- Misato-san, co pani tu robi? - spytał chłopak na poły ze zdziwieniem, na poły podejrzliwie.

- Przyszłam sprawdzić, czy wszystko w porządku. Ostatnio źle sypiasz.

Shinji otarł spocone czoło rękawem. Wziął głęboki oddech, przytrzymał, wypuścił.

- Tak, ma pani rację - westchnął. - Ostatnio dręczą mnie jakieś dziwne sny.

Misato uśmiechnęła się przyjaźnie.

- Opowiesz mi o nich?

Chłopiec zawahał się. Po krótkiej chwili uznał jednak, że może lepiej się poczuje, jeżeli podzieli się z Misato swoimi problemami. Położył się, przymknął oczy i zaczął mówić.

- Śni mi się, że jestem w jakimś ciemnym, głuchym miejscu... Niczego nie jestem w stanie dostrzec ani usłyszeć, absolutnie nic... Do tego nie mogę się ruszyć, jakby coś mnie trzymało w miejscu... To okropne, czuję się wtedy taki... bezsilny...

Misato wyciągnęła dłoń i położyła ją na czole Shinjego. Było mokre od potu i gorące od emocji. Pogładziła je delikatnie.

- Nie musisz się tym przejmować, jestem tu przy tobie - szepnęła pocieszająco.

- Tam też pani była...

- Co?

- Śniła mi się pani... Leżałem tam, w ciszy i ciemności... - Shinji mówił powoli, bezwiednie, ze wzrokiem utkwionym w suficie. - I nagle pani weszła, zbliżyła się, pochyliła się nade mną... i wtedy się obudziłem.

Misato przez chwilę wpatrywała się w twarz chłopca, zdziwiona, lecz naraz parsknęła śmiechem.

- No cóż, Shinji, wprawdzie prędzej spodziewałabym się, że śniłbyś o Asuce albo Rei, ale muszę ci przyznać, że masz dobry gust. Wiesz co dobre - zachichotała jak uczennica.

Shinjego zatkało. Po prostu leżał tam i gapił się na Misato jak głupi.

- No już już, nie rób takiej zdziwionej miny - mówiąc to wstała, poprawiając szlafrok. - Lepiej wracaj spać, może trafisz na ciąg dalszy.

Następnie lekkim krokiem ruszyła ku drzwiom, odrobinę za bardzo kręcąc przy tym biodrami. Zmieszany Shinji dosłyszał jeszcze dobiegający zza zamykanych drzwi nieudolnie tłumiony śmiech.

Następny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Pokaż wszystkie komentarze
  • Pokaż komentarze do całego cyklu
  • Crystal Storm : 2007-08-18 19:04:45
    hm...

    Wiesz, bardzo chcialabym pisac tak jak ty, bo twój styl jest niesomiwity. No i bardzo ciekawie wszystko opisujesz. Te sytuacje w tym rozdziale sa naprawde ciekawe. Takie zyciowe...

  • Keii : 2007-05-16 18:39:10
    Niby wszystko ładnie

    Przyjemnie się czytało, ale powiem szczerze, że najmniej podobało mi się zakończenie. I nie wiem, czy źle mi się wydaje, lecz pod koniec odniosłem wrażenie, że styl jakby trochę podupadł - na przykład opisy zdawały się bardziej kulawe niż na początku/w środku.

    Aczkolwiek, może to tylko jakieś majaki.

    Tak czy siak, solidna 9 się należy ;)

    (Napisałbym to na forum, ale nie chce mi się dla jednego posta zakładać tam konta ~~)

  • M3n747 : 2007-05-16 01:27:22
    :/

    Crap, schrzaniłem linki. :/ Powinno być:

    http://m3n747fic.webpark.pl

    MAGI Forum

    A jeżeli dalej nie działają, to wklejcie sobie ręcznie. ;)

  • M3n747 : 2007-05-16 01:23:20
    Odpowiedź zbiorcza.

    Nie chciało mi się szukać do którego rozdziału jest jaki komentarz, więc odpowiem zbiorczo tutaj. Wyświetlcie sobie komentarze do całego fika, zamiast pojedynczych rozdziałów, to będziecie mieli dobry widok na sprawę. :)


    ***


    Setsuna:

    Mam takie pytanie: jak dlugie ma to być?

    23 rozdziały. Rzecz jest od dawna gotowa, ale lokalne władze, jak widać, wolą wam porcjować. :) http://m3n747fic.webpark.pl - tam macie całego fika + Making Of.

    Henry-kun:

    Dobrze pokazałeś prawdziwe (mniej "dramatyczne") uczucia bohaterów. Stali się bardziej życiowi. Tak jakby mniej wyjęci z tragedii antycznej, choćby te przyziemne pornosy...

    To akurat bardziej zasługa Mefista niż moja. :) To on napisał co bardziej "niegrzeczne" fragmenty. (Pełna lista co kto napisał w Making Of.)

    Ty jesteś autorem tej piosenki, czy to skądś zapożyczona?

    Piosenki są Rammsteina ("Mutter", "Ohne dich"), Raya Charlesa ("My world") i The Prodigy ("Breathe"). Wiersz zaś - Goethego ("Der Fischer").

    Takiej dobrej erotyki bez cienia banału, połączonej jeszcze ze świetną fabułą i klimatem to ja po prostu w życiu nie czytałem... Zaczynam się wahać, czy mam prawo publikować swoje wypociny na jednym portalu z tobą...

    Ponownie, to Mefisto pisał. :)

    Magenta:

    i co za zgodność ze zwyczajami ! widać, ze interesujesz sie Japonią i jej zwyczajami, a do tego wiernie i nienachalnie oddajesz je w tekście.

    Czy to będzie nudne, jeżeli trzeci raz napiszę, że to Mefisto? :D W sumie to do niego należy większość tego fika, tak na dobrą sprawę (chociaż on większość zasługi przypisuje mnie :D).


    A tak swoją drogą, to zainteresowanych zapraszam na MAGI forum - w dziale Fanfiction jest wątek o MiMie, możecie się powyżywać. (A że na MAGI zaglądam codziennie, a tutaj jestem gdzieś trzeci raz... :D)

  • Magenta : 2007-05-15 23:26:11
    jeszcze tylko...

    aaa moze jeszcze tylko dodam ze nie widzialam End Of Evangelion i w ogole nie wiem o co tam chodzi. wiec czy to dobrze czy zle- czytam tego fanficka zupełnie ,,na czysto". (aa i jeszcze ,,Magenta" to nie małpa zadna tylko moj nick od dawien dawna;) )

  • Skomentuj
  • Pokaż wszystkie komentarze
  • Pokaż komentarze do całego cyklu