Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Yatta.pl

Opowiadanie

Basement - recenzja komiksu

Autor:ninna
Redakcja:Avellana
Kategorie:Recenzja, Komiks
Dodany:2013-07-05 23:20:53
Aktualizowany:2013-07-06 20:30:53



Ilustracja do artykułu



Tytuł: Basement

Wydawca oryginalny: Yumegari

Scenariusz: Magdalena „Lyon” Lech

Rysunki: Studio Yumemori (główny rysownik - Emilia Oset, asysta - Karolina Kaźmierkiewicz, projekty teł - Martyna „Matti” Janik, koordynacja - Dorota Kuśnierz)

Liczba tomów: 1

Liczba stron:: 204

Rok wydania: 2013

Cena: 19,90 zł



Pierwsze śliwki - robaczywki. Debiut Studia Yumemori - „pierwszej w Polsce profesjonalnej grupy specjalizującej się w rysowaniu komiksów w stylu azjatyckim”.

Gdy w wakacje 2012 roku wydawnictwo Yumegari ogłosiło wyniki naboru do Studia Yumemori (profesjonalnej grupy tworzącej komiksy) i zapowiedziało, że jego debiutanckim tytułem będzie Basement, podchodziłam do całego projektu sceptycznie. Przykładowe prace poszczególnych rysowniczek prezentowały bardzo różny poziom. Co gorsza, najmniej podobały mi się ilustracje głównej rysowniczki - Emilii Oset. Początkowo do zapoznania się z debiutem Studia Yumemori zachęcał mnie jedynie zarys fabuły, za którą odpowiedzialna była Magdalena „Lyon” Lech. Mimo wszystko postanowiłam dać tej „polskiej mandze” szansę. Czy było warto?

Akcja komiksu rozpoczyna się w XVIII-wiecznej Anglii. Miasteczkiem Redlon wstrząsa potworne wydarzenie: oszalały z rozpaczy po śmierci żony James Hatlington zabija troje swoich dzieci, po czym sam odbiera sobie życie. Z tragedii ocalało jedynie niemowlę. Piętnaście lat później grupka nastolatków z niepokojem wpatruje się w zrujnowany, opuszczony dom. Krążą pogłoski, że kiedyś popełniono w nim okropną zbrodnię, a samo miejsce jest przeklęte. Innymi słowy - idealna lokalizacja, by przeprowadzić „test odwagi”. Jako pierwsza wyzwanie podejmuje Christina. Jeśli spędzi godzinę w nawiedzonym domu, pozostali spełnią każdą jej zachciankę. Krążąc po ciemnych pomieszczeniach, nasza bohaterka w jednym z pokoi napotyka tajemnicze drzwi. Otwiera je i wtem!... Stojąca na progu spowita mrokiem postać szczerzy zęby w uśmiechu. Przerażona dziewczyna spada w ciemną otchłań.

Brzmi jak rasowy dreszczowiec? Spodziewacie się mrocznej opowieści o duchach, zjawach i innych monstrach? Nic z tego. W zamian otrzymacie motyw podróży do innego świata i faceta z uszkami. Jest to duże zaskoczenie, bo opis z tyłu tomiku zapowiadał co innego. Zaskoczenie, w moim odczuciu, niemiłe. Właściwie tylko pierwszy rozdział utrzymany jest w klimacie horroru. W kolejnym główna bohaterka ląduje (dosłownie) na uszatym przystojniaku, a następnie zostaje zrugana przez maleńkiego fruwającego „wróżka”. Przystojniak przedstawia się jako Verdeash, zaś „wróżek” to Gran. Tak rozpoczyna się przygoda Christiny w Piei, miasteczku leżącym w tajemniczej krainie, zamieszkanej przez niezwykłe stworzenia. Nie będzie spojlerem, jeżeli napiszę, że Christinę i Verdeasha w niedługim czasie połączy uczucie. Jest to oczywiste od chwili, gdy po raz pierwszy widzimy tę dwójkę razem. Nie zabraknie też oczywiście czarnego charakteru. Czy rozdzieli on naszych milusińskich? Co nim kieruje i jaki jest cel jego działań? Czy Christina zdoła powrócić do swojego świata? Odpowiedzi na wszystkie te pytania znajdziecie, sięgając po własny tomik Basement.

O postaciach nie można powiedzieć zbyt wiele. W komiksie znaczącą rolę odgrywa właściwie tylko czworo bohaterów (Christina, Verdeash, Gran oraz „ten zły”), a ich cechy charakteru można wymienić na palcach jednej ręki. Christina jest odważna i ciekawska. Verdeash - romantyczny i opiekuńczy (szkoda tylko, że został również wyidealizowany do granic możliwości). Gran to zadziorna i dowcipna „maskotka”. W zamierzeniu miał chyba być zabawny, ale mnie wybitnie irytował (gdzie jest packa?!). „Zły” jest... zły. Reszta postaci pełni role statystów, czego najlepszym przykładem mogą być przyjaciele Christiny z Redlon. Jest ich czworo, z imion poznajemy tylko dwoje, a pozostali nawet się nie odzywają.

Kreska jest bardzo nierówna. Tła tworzone przez Martynę „Matti” Janik są cudowne, po prostu cud-miód i orzeszki. Bohaterowie komiksu nie poruszają się w pustej przestrzeni. Otaczające ich krajobrazy czy miasta żyją, są dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Postacie (będące dziełem Emilii Oset) wyglądają już gorzej. Rysowniczka ma pewne problemy z anatomią, proporcje twarzy również zostały na wielu ilustracjach zachwiane. Cieszy natomiast zróżnicowana mimika bohaterów. Generalnie dziewczęta wychodzą pani Emilii dużo lepiej niż chłopcy (niestety, ucierpiał na tym naczelny bishounen...). Co dziwne, postaci pasują do tła i rysunki nie sprawiają wrażenia, jakby każdy element był z „innej parafii”.

Tomik ukazał się nakładem wydawnictwa Yumegari w czerwcu 2013 roku, ma format 19x13 cm i liczy sobie 204 strony. Błyszcząca obwoluta, która ma wszak przyciągać czytelnika, średnio mi się podoba, chociaż kolorystyka jest klimatyczna, a zrujnowanemu budynkowi w tle niczego nie mogę zarzucić. Gorzej prezentuje się postać na pierwszym planie. Czcionka użyta do zapisania tytułu sama w sobie jest ładna, jednak nieco „gryzie się” z tłem. Moim zdaniem najlepiej byłoby, gdyby rysowniczka wykonała ten napis własnoręcznie. Obrazek z tyłu tomiku jest natomiast przepiękny, a znajdujący się pod nim opis fabuły zachęca do lektury. Ponadto na tylnej okładce znajdziemy ograniczenie wiekowe (16+) oraz symbol oznaczający gatunek - fantasy (dlaczego w takim razie wydawca, zapowiadając Basement, jako pierwszego użył słowa „horror”?). Na jednym ze skrzydełek obwoluty znajdziemy informacje o całym projekcie. Już na wstępie straszą nas słowa o legendarnym już „stylu mangowym”... Poniżej wymienieni zostali patroni medialni. Drugie skrzydełko zdobi kwiatowy ornament.

Po zdjęciu obwoluty naszym oczom ukazuje się czarny tomik. Z przodu białymi literami podany został tytuł i dane twórców, z tyłu natomiast znajdziemy zajmujący całą okładkę kwiat. Strona tytułowa jest naprawdę udana. W pewnym sensie stanowi „negatyw” okładki (białe tło i czarne napisy). Do kompozycji nie pasuje mi tylko logo Yumegari, które jest jak dla mnie zbyt duże. Dalej znajduje się dwustronicowa kolorowa grafika przedstawiająca główną bohaterkę oraz spis treści. Strony te wydrukowano na papierze kredowym. Z kolei papier w środku tomiku jest śnieżnobiały i dość gruby, więc nie znajdziemy tu żadnych prześwitujących stron. Druk jest wyraźny, a użyte czcionki różnorodne, ale marginesy wewnętrzne były w moim odczuciu zbyt wąskie. Na plus policzę natomiast numerację, występującą na każdej stronie komiksu. Strony otwierające poszczególne rozdziały wyglądają elegancko i klimatycznie. Szkoda tylko, że słabe nasycenie czerni, sprawia, że wygląda ona jak bardzo ciemny grafit. Na postaciach (np. włosy) aż tak tego nie widać, lecz gdy czerni jest więcej - może to razić.

W komiksie nie znajdziemy zbyt wielu błędów. Zauważyłam tylko słówko „pośpieszyć” i użyte dwa razy pod rząd na jednej stronie słowo „frajerzy”. Ponadto do fabuły wkradł się błąd rzeczowy: w rozdziale piątym widzimy bohatera rozmawiającego przez telefon. Kilka stron wcześniej znajduje się informacja, iż jest to rok 1775, więc telefony wówczas jeszcze nie istniały. Tomik zamyka stopka redakcyjna oraz grafika autorstwa Alicji Wolskiej, laureatki konkursu rysunkowego z okazji urodzin maskotki wydawnictwa. Ilustracja w oryginale jest kolorowa, w Basement zaprezentowano ją w czerni i bieli.

Czy Basement jest udanym debiutem Studia Yumemori? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Komiks został wydany bardzo ładnie, a sama historia nie jest zła. Czyta się go przyjemnie i gdybym od początku wiedziała, że to romans z elementami dramatu (i szczyptą komedii), z pewnością odebrałabym całość dużo lepiej. Niestety, nastawiłam się na horror, przez co czuję się trochę rozczarowana. Tym, co najbardziej szkodzi tej opowieści, jest zakończenie - niepotrzebnie zagmatwane, po czym boleśnie wręcz urwane. Zbyt wiele wątków pozostało otwartych, zbyt wiele pytań nie doczekało się odpowiedzi. Szczerze mówiąc, wolałabym poczekać, dać autorkom czas na stworzenie paru „brakujących” rozdziałów, zapłacić te parę złotych więcej i mieć kompletną historię.

Basement nie jest dziełem przełomowym. To prosta historia romantyczna, którą można polecić niezbyt wymagającym wielbicielom tego gatunku. Zadowoleni powinni być również poszukiwacze wszelkich ciekawostek na polskim rynku wydawniczym. Natomiast fani opowieści z dreszczykiem, rozbudowanych psychologicznie postaci i wielowątkowej, skomplikowanej fabuły nie znajdą tu nic dla siebie.

______________________________

Informacje dodatkowe:

Gatunki: Horror, psychologiczny, fantasy, romans

Widownia: Shoujo

Postaci: Anthro, Duchy

Czas: Przeszłość

Miejsce: Świat alternatywny

Oceny wg skali Tanuki.pl:

Postaci: 4

Fabuła: 5

Grafika: 5

Całość: 5

Okładka pobrana z Sklep Yumegari


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Pokaż wszystkie komentarze
  • : 2013-10-29 12:54:00
    aaa

    mam ndzieje ze bedzie cos nowego

  • Naija1 : 2013-08-31 13:35:15
    Not bad

    Komiks, jak na Polskę, wyszedł przyzwoicie. Kreska, tła, wizualnie dobrze, mimo paru potknięć (bodajże w pierwszym rozdziale bohaterka wygląda, jakby miała złamaną rękę). Fabuła prosta. Bohaterowie też. Wrażenie ogółu pozytywne, przyjemnie się czytało, jednak jedna rzecz sprawiła, że mi ręce opadły. Główna bohaterka ma coś chyba z głową - kliknij: ukryte jak można zabić własną koleżankę (swoją drogą najmilszą i najsłodszą istotę na kartach komiksu -człowiek lis się nie liczy)? Doprawdy.. Gratuluję autorce scenariusza.

    Mimo wszystko "Basement" jest godny polecenia. Takie niezobowiązujące czytadło na wieczór. Mam nadzieję, że następne tytuły od Yumegari będą coraz lepsze.

  • M. : 2013-08-03 16:29:40

    Przepiękna kreska! Jestem pod wrażeniem! Kiedy zapowiedź kolejnej mangi?

  • dee : 2013-07-23 10:33:20
    basment

    Bardzo podobał mi sie komiks myślałam że wyjdzie kolejny g£¥no! Grupa yuigari dobrze się spisala jak na pierwszy raz. Naturalnie znajdzie się pare błędów anatomicznych:-(, lecz trzeba wziąć na to poprawkę.

  • Nozomi : 2013-07-13 19:57:26

    Co do kreski w Basemencie. Może i postacie nie najlepiej wyszły, szczególnie ten bishōnen, ale w jej drugim (chyba że to pierwszy, więc zrobiła sobie przerwe w rysowaniu i wzięła się właśnie za tego nieszczęsnego Basementa) komiksie w stylu mangowym, rysunki są lepsze, zwłaszcza najnowsze strony. Basement wyszedł tak sobie. XVIII-wieczna Anglia, telefon, potoczny styl wypowiedzi. To co mi się podoba, to styl rysowania Emilii Oset i tła.

  • Skomentuj
  • Pokaż wszystkie komentarze