Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Inuki - sklep z mangą i anime

Opowiadanie

Róża jest naszym przeznaczeniem

Róża jest naszym przeznaczeniem

Autor:Erica Friedman, Stirling Twillight
Korekta:IKa
Tłumacz:Grisznak
Serie:Sailor Moon, Shoujo Kakumei Utena
Gatunki:Parodia
Dodany:2007-06-16 11:21:38
Aktualizowany:2008-02-19 14:31:25



Autorami fanfika są Erica Friedman i Stirling Twillight. Przekład autorstwa Grisznaka/ Fanfic by Erica Friedman and Striling Twillight. Translation by Grisznak. Oryginał znajduje sią na www.worldshaking.net / original version at www.worldshaking.net

Wszystkie prawa zastrzeżone/All rights reserved


<Nowy, piękny, jasny dzień budzi się nad Akademią Othori. Blask słońca pada na uczniów podążających na lekcje, udającaych się na lunch i generalnie zadowolonych z ich spokojnego życia. Wysoko, na wieży, Samorząd Uczniowski zaczyna spotkanie...>

AUTORZY (na stronie): W tajemnicy przed wszystkimi zamieniliśmy miejscami członków samorządu na Inner Senshi. Posłuchajmy, o czym gadają...

<Kamera rusza, by pokazać członków Samorządu, wiercących się na niewygodnych, kręconych krzesłach. Makoto nosi zielony kostium, który Saionji nosił jako Szermierz, sięga za głowę i jest wyraźnie zaskoczona tym, że jej włosy pozostały nienaruszone. Ami jest bez dwóch zdań Mikim, nie widać zresztą żadnych różnic, co błyskawicznie sama zauważa. Nigdzie nie widać Rei i Minako. Haruka czyta książkę, ubrana w kostium Juri, siedząc w pewnej odległości od reszty. Usagi zaś jest najwyraźniej zachwycona swoim nowym kostiumem - jest ubrana jak Utena.>

MAKOTO (z pewnym zaskoczeniem): Co to za dziwaczne kostiumy?

USAGI (zachwycając się sobą): Nie mam pojęcia, ale są śliczne (potrząsając warkoczami). Ja zresztą jestem zawsze śliczna, oczywiście.

Wchodzi Minako z krowim dzwonkiem u szyi, ubrana w żółty kostium Nanami.

MAKOTO: A ty kto? Nellie Olsen?

MIKI...eeee, AMI: (naciska stoper, który robi: Klik)

AMI: (otrząsając się). Ojej, prasowanie!

USAGI: Czekamy na kogoś?


***


Podążmy teraz korytarzem, wiecie, tym korytarzem, który prowadzi do Różanego Ogrodu. Przy różach stoi jakaś osoba, ubrana w zielone hawajskie spodenki, nucąc coś. Czarny kot z klipsami siedzi mu na ramieniu. Kot drapie się łapą po głowie.

MAMORU (ubrany w kobiecy kostium, ale w szortach i okularach, kryjących jego oczy): Hmmm, hmm, hmm... uwielbiam róże, a ty nie, ChuChu?

Mamoru zwraca się do kota, który robi wyraźnie niezadowoloną minę.

MAMORU: A może chcesz trochę curry? Mogę ci zrobić...

LUNA: Prędzej tu mi kaktus wyrośnie nim zacznę gadać ?chu?.

Zeskakuje i oddala się od Mamoru, mamrocząc coś o migrenie.


***


Wchodzi Rei, nosząca czerwony kostium Tougi. Ostatni guzik jest niedopięty, Rei rozmawia przez telefon komórkowy.

REI: Ach tak, oczywiście, tęsknię za tobą, absolutnie, tak, kocham cię...

Reszta wyczekuje aż Rei skończy rozmowę. Odkłada telefon i przygląda się Usagi, sprawdza wszystko po czym potakująco wyraża zadowolenie z efektu.

REI: Czyli wszystko po staremu, zgadza się? Coś jeszcze? Mam randkę.

Usagi zwraca uwagę ku przelatującym czerwonym balonom.

AMI: (przerzucając notatki): Czy w sprawie parkingu na arenie pojedynków coś się zmieniło?

Pauza.

Wszyscy patrzą na siebie znacząco.

Długa pauza.

MAKOTO (zagadkowo): Parking dobry czy parking zły?

MINAKO (powoli, jakby nie była pewna): Zazwyczaj w takich sprawach ?nie? jest najbezpieczniejsze (trąca krowi dzwonek).

<Usagi obserwuje przelatujące baloniki.>

REI: A więc zdecydowane: Żadnego parkingu na arenie pojedynków.

MIKI, (jaki znowu Miki?) AMI: Klik

<Usagi obserwuje baloniki przelatujące i kierujące się ku morzu, całkowicie obojętne na fakt kolejnej schrzanionej metafory.>


***


<Luna wraca, niosąc w pyszczku torebkę gwiezdnych cukierków i zaczyna wcinać je nerwowo.>

<Mamoru nuci, podlewając róże. Kilka ścina, wkłada je do wazonu po czym wyjmuje jedną. Wciąż nucąc, delikatnie nacina końcówkę łodygi, strugając ją.>


***


Wróćmy jednak do Samorządu.

<Haruka przerywa lekturę książki, zamyka ją, patrzy na okładkę po czym zaczyna gładzić medalion w kształcie talizmanu Czarodziejki z Neptuna, który wisi na łańcuszku na jej szyi>

HARUKA: No dobra, co ja tu mam robić?

AUTORZY: Jesteś cudowną lesbijką z absolutnie porąbaną psychiką.

<Haruka otwiera medalion, zauważa znajdujące się w środku zdjęcie Michiru uśmiecha się najwyraźniej zadowolona i zamyka go.>

HARUKA: Aha, ok. Mogę się tym zająć.

<Wraca do swojej książki.>

<Dzwoni telefon Rei. Drugi guzik jej bluzy jest już rozpięty. Zaczyna kolejną rozmowę, kończąc ją niespodziewanie.>

REI: Dobra, na czym to skończyłyśmy...

AMI: Dobra, w kwestii kazirodztwa..

Wszycy patrzą na nią, po czym wzruszają ramionami.

...i w końcu, jeśli chodzi o kota w pudełku...

Wszyscy zwracają wzrok w kierunku Minako.

MINAKO: Czemu tak na mnie patrzycie?

MAKOTO: Gdzie jest Artemis?

Dzwoni telefon, Rei odbiera.

<Zapada cisza, przerywana jedynie przez Rei, szepczącą coś do słuchawki. Trzeci guzik jej bluzy jest już rozpięty.>

USAGI: Halo? To ja tu jestem bohaterką... możemy pomówić o mnie? Patrzcie, jestem księciem!

Cisza.

AUTORZY (wyraźnie zdesperowani): Minako, pstryknij palcami.

MINAKO: Huh? (trącając dzwonek).

AUTORZY: Po prostu pstryknij!

Minako pstryka palcami...niespodziewanie pojawia sie Umino, ubrany jak Tsuwabuki.

USAGI: Melvin!

WSZYSCY (poza Usagi): Umino.

USAGI: Umino!

HARUKA: Co on tu do diabła robi?

Cisza.

HARUKA: Mamy walczyć, czy co?

Cisza.


***


<Na arenie pojedynków. Haruka i Usagi stoją na przeciwko siebie. Usagi ma na sobie kostium, który Utena nosiła podczas pojedynków. Mamoru stoi obok niej, w okularach i w ubiorze Anthy jako Różanej Oblubienicy. Jest najwyraźniej zafascynowany mankietami powiewającymi wokół jego nadgarstków, wyglądającymi jakby były oddzielone od reszty sukni>.

<Usagi podwija rękawy, zaglądając do nich>

USAGI: Nie mam asów w rękawie ani królika w kapeluszu. Nie mam już żadnych sztuczek na zbyciu.

AUTORZY (na stronie): Typowe, nieprawdaż? Ale nie martw się, wszystko się ułoży...

<Niespodziewanie rozlega się dziwna muzyka, sprawiając, że Haruka marszczy brwi.

Wszyscy rozglądają się wokół zastanawiając się nad bezsensem słyszanych słów.>

MUZYKA:

Arising darkness.

Floating embryos.

They are winging through the rain.

Worrisome... They make a lot of noise.

Oh! To be Awake! Octagonal!

To float on soft wings falling up,

rose-petals flapping on our backs.

We are demi-gods, useless, powerful,

spinning slowly in a perfect Olympus.

But we are apocalyptic, universal, revolutionary-

and our clutch is evolution-engaged!

<Usagi wyciąga miecz z piersi Mamoru, i unosi go, wyraźnie zadowolona i zaskoczona jednocześnie jego dziwnym kształtem. Następnie spogląda na Harukę, która uśmiecha się z wyższością i wyciąga swój Space Sword Blaster z nadprzestrzeni>


***

Na murem (nie pytajcie jak to możliwe) stoi reszta Samorządu, zastanawiając się nad złożonością różnych dziwnych rzeczy... tylko Ami obserwuje.


***

MUZYKA:

Phosphate! Mononitrate!

Partially Hydrogenated Soybean Oil!

Descending formica.

Sinking castles.

They are winging through the rain.

Worrisome... They make a lot of noise.

Where are our orbits in the bright dim wonder

of apocalyptic individuation?

Can she find them?

And the revolving walnut of the impossible?

USAGI: Dobra, co wy na to, jeśli zastosujemy jakieś Deus ex Machina, co? Jestem w końcu bohaterką, muszę wygrać, a ona mnie zaraz posieka na kawałki.

<Wtem z wysoka na scenę opada Dios... znaczy się Helios>

MUZYKA:

Uranus Moons Venus Jupiter Saturn.

Earth is postnasal,

and ensconced in pearl.

She is turning the tables on the elements entranced,

as we search our spines for the pterdactyrous trilobite.

Worrisome... They make a lot of noise.

<Helios chwyta kwiat znajdujący się na piersi Haruki, po czym znika pod powierzchnią, dokładnie nad swoim, zaparkowanym tam samochodem.>

<Haruka upada na ziemię przy dźwięku dzwonów.>

MUZYKA (zagłuszana nieco przez dzwony):

Who...

Who pulled the tablecloth off the table?

Oh! To be Awake!

Octagonal!

Hydroelectric!

Wkrótce stojąca niedaleko dzwonów reszta Samorządu pada ogłuszona na zimię, rozpaczliwie zatykając uszy:

UMINO (tzrymając się Minako): Dzwony! Dzowny!

MUZYKA: Am-O-Nite!

<Dzwony przestają dzwonić, my zaś bezpiecznie oddalamy się od Akademii, nieczuli na jęki Senshi, które rozpaczliwie proszą, aby wziąć je w diabły z tej kretyńskiej bajki. Obraz rzednie, historia dobiega końca>

REI: Czy to już koniec? Bo ja mam randkę...

Koniec?


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Grisznak : 2008-11-04 11:13:31
    RE: Bomba

    "Saturn" napisał(a):
    JEst tu tylko drobny błąd na początku. Pisze, że podmieniono członków samorządu na Inner Senshi, ale jest tam też Haruka, która była Outer Senshi, jeśli dobrze pamiętam.

    Owszem, ale na swoja obronę mogę dodać, że tak jest napisane w oryginale. Co nie zmienia faktu, że to rzeczywiście nieścisłość, którą można poprawić.

  • Saturn : 2008-11-04 09:04:01
    Bomba

    Na dodatek masowego rażenia. Bałem się trochę czytać, gdyż właśnie czytam mangę i nie chciałem aby coś mi zaspoilerowano.

    JEst tu tylko drobny błąd na początku. Pisze, że podmieniono członków samorządu na Inner Senshi, ale jest tam też Haruka, która była Outer Senshi, jeśli dobrze pamiętam.

    Ale i tak świetna parodia. I Mamoru jako Ancy...

  • A. : 2007-07-10 12:10:52
    Tenjou Usagi - san...

    Absolutnie genialne. Perrfekcyjna parodia...

  • Setsuna : 2007-06-19 13:11:58
    absolutnie fazowe

    Uśmiałam się jak norka, to jest tak zryte ze aż śmieszne. Taxido jako Anthy...i te baloniki...i graż...Świetna parodia.

  • Skomentuj