Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Yatta.pl

Opowiadanie

Rozmowa bez słów

Autor:mariusz127
Serie:Twórczość własna
Gatunki:Romans
Dodany:2009-07-10 08:26:49
Aktualizowany:2009-07-10 20:22:49


Idę i spotykam ciebie. Nasze oczy zaczynają tańczyć w porannym świetle słońca. Jesteś moim ideałem. Ideałem, o którym śniłem nocami, a rozmyślałem godzinami po przebudzeniu. Nie wiem co mam robić. Powoli się od siebie oddalamy, lecz głos w mojej głowie mówi - nie. Nie pozwolę sobie aby dzień, dzień, który dał mi jedyną szansę w moim przeciętnym życiu, uleciał w niepamięć. Tyle czasu na to czekałem. Wyobrażałem sobie tą chwilę tysiące razy. I każda z tych tysiąca chwil była na pewno inna od tej. Lecz dopiero teraz poczułem w sercu gorący żar. Uczucie, które do tej pory było mi obce, teraz przeszyło mnie na wylot. Zawładnęło mną. Nie mogłem pozwolić, by nasze spojrzenia nigdy już się nie spotkały, by nigdy poranne promienie nie zagrały im do tańca. Odwracam się, ale ciebie nie ma. Biegnę szybko za pierwszy zakręt, w nadziei ujrzenia anielskiej postaci. Tam też cię nie ma. Czuję lekkie muśnięcie na moim ramieniu. Powoli spoglądam w tę stronę. Delikatne, nie za duże i nie za małe paluszki spływają wzdłuż mojej ręki. Ich skóra niczym jedwab, lśni i przyprawia moje ciało o dreszcze. Czuję aromat jaśminu. Ponownie ten sam żar. Nie wytrzymuje. Kieruję wzrok na przyczynę całej tej sytuacji. Nie mam wątpliwości, to jesteś ty, ty, ty i tylko ty. Masz czarne włosy, które igrają z podmuchami wiatru. Jest w nich coś porywającego, coś, czego nie jestem w stanie w racjonalny sposób wyjaśnić. Lekko zarumienione policzki, lgną do słońca, jakby chciały jak najszybciej dojrzeć. Niezwykłe, duże usta są czerwone niczym najdorodniejsze czereśnie. Chciałbym je od razu schwycić w swoje usta, poczuć ich smak. Lecz nie mogę, nie chcę. Wiem, że nie nadszedł jeszcze czas, który w miarę upływu wzmaga apetyt. A mój apetyt rośnie z sekundy na sekundę. Wreszcie źrenice, nieśmiało kierują się na spotkanie z twoimi. Nie wiem co z tego wyniknie, ale pełen jestem nadziei, że coś dobrego. Zapiera mi dech w piersi. Widzę niebieski - mój ulubiony kolor. Nie jestem w stanie skierować wzroku w inną stronę. Czekam niepewnie na twoją reakcję. Nie mogę wydusić z siebie żadnego słowa. Jestem jak dziecko, które ma już coś na myśli, lecz nie umie jeszcze mówić. W pewnym momencie bierzesz mnie za rękę. Dotyk twojej delikatnej skóry jest niczym zanurzenie w puchu. Nie wiem co ze sobą zrobić. Czy nauczyć się mówić, czy dłużej stać połączony z tobą dłonią? Dopiero teraz spostrzegam, że masz na sobie zieloną koszulkę na ramiączka. Nie śmiem zniżyć wzroku, by ogarnąć pięknie się rysujące i pełne wdzięku piersi. Nadal nasze oczy są połączone. Nie chcę cię wystraszyć. Nie wytrzymuję. Spoglądam kilka centymetrów niżej, lecz zaraz wracam z powrotem. Mam nikłą nadzieję, że tego nie zauważyłaś. Ale ty tylko się uśmiechnęłaś. Zaczynasz, lekko, pieszczotliwie opuszkami palców masować wnętrze mojej dłoni. Cóż mogę zrobić? Przybliżam się do ciebie i lekko dłonią muskam twoje ramię. Mam ochotę od razu porwać cię w moje ramiona, lecz nie chcę zepsuć tej doskonałej chwili. W zmian, składam na twych wargach niewinny pocałunek. Mocniej ściskasz moją dłoń. Cała jesteś niczym płonąca w bezksiężycową noc pochodnia, oświetlająca mi drogę to twego serca. Nasze palce splatają się, tworząc nierozerwalną sieć. Podążamy teraz razem wśród porannych kropli rosy, wiedząc, iż ta chwila rozpoczęła nowy rozdział naszego życia - wspólnego życia.


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.