Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Inuki - sklep z mangą i anime

Opowiadanie

Carcassonne - recenzja

Autor:Grisznak
Korekta:IKa
Kategorie:Recenzja, Gry (Planszowe)
Dodany:2009-10-11 16:16:34
Aktualizowany:2013-06-22 14:40:34



Ilustracja do artykułu

Tytuł: Carcassonne

Wydawca: Hans im Gluck Verlag

Rok wydania: 2001

Autor: Klaus - Jurgen Wrede

Wydanie polskie: Albi

Liczba graczy: 2-5

Gatunek: planszowa, budowlana

Rozszerzenia:


Carcassonne jest dla mnie grą szczególną. Chyba żadna z wydanych ostatnimi czasy w Polsce gier planszowych nie pokazuje tak idealnie zalet nowoczesnych planszówek jak ta. Łączy w sobie wszystkie ich zalety, tworząc produkt ocierający się niebezpiecznie blisko o miano ideału. I choć ideałów jako takich nie ma, to już sama popularność tej gry, tudzież mnogość dodatków do niej świadczą o tym, jak udanym tytułem się stała. A pomyśleć, że chodzi o grę poświęconą budowaniu dróg, murów i klasztorów.

Sam tytuł może dla przeciętnego Polaka brzmieć cokolwiek egzotycznie. Carcassonne to miasto w południowej Francji, słynne z zachowanych w idealnym stanie potężnych murów obronnych, budowanych przez kolejnych władców. Fortyfikacje te stanowią największy zachowany w Europie kompleks tego rodzaju. Dziś owe umocnienia są jedną z większych atrakcji turystycznych tej części Francji, zaś miasto odwiedza rocznie około trzech milionów turystów. Gracze jednak nie będą zwiedzać dzisiejszego Carcassonne, ale uczestniczyć w jego budowie. Dzięki ich wysiłkom miasto i jego okolice mogą nabrać zupełnie innego kształtu. Będą budowali mury obronne, drogi, inwestowali w rolników, zbójowali na drogach oraz wspierali Kościół, wszystko po to, by stać się najpotężniejszymi feudałami w okolicy.

W dość dużym (jak na zawartość), ładnie wykonanym pudle znajdziemy zasady gry, planszę do liczenia punktów, pięć zestawów po osiem drewnianych figurek w różnych kolorach, symbolizujących podwładnych każdego z graczy oraz siedemdziesiąt dwa żetony terenu. Żetony są sztancowane, dzięki czemu łatwo je wyjąć z ramek bez ryzyka uszkodzenia. Zasady zawarto na czterech stronach - więcej nie potrzeba, gdyż prostota zasad jest jedną z największych zalet Carcassonne. Pudełko wykonano w ten sposób, że można je wykorzystać w trakcie gry do przechowywania żetonów. Co prawda w tej roli lepiej sprawdza się dołączony do jednego z dodatków woreczek, ale o tym nieco później. Same żetony nie są jakoś wybitnie efektowne graficzne, ale za to są czytelne i dobrze dopasowane do siebie - a to istotne. Co więcej, są solidne - moją Carcassonne mam już od dłuższego czasu, gra jest bardzo intensywnie używana, a żetony wciąż są niemal jak nowe. Przejdźmy zatem do kwestii najważniejszej - jak to działa?

Zasady gry, jak wspomniałem, do skomplikowanych nie należą. Co turę każdy z graczy losuje jeden żeton terenu i kładzie go na stole. Musi on być dopasowany w jakiś sposób do znajdujących się tam wcześniej miejsc, łączyć się z nimi przy pomocy dróg, murów, miasta lub łąki. Na wystawionym żetonie można postawić pionek symbolizujący naszego człowieka. Jeśli będzie to miasto, staje się on rycerzem, jeśli droga - rozbójnikiem, jeśli pole - chłopem, a jeśli klasztor - mnichem. Po zamknięciu danego obszaru (miasto otoczone ze wszystkich stron murami, droga zakończona z dwóch stron bramami lub skrzyżowaniami, klasztor otoczony polami) pionek wraca na naszą rękę, a my zgarniamy punkty. Gdy wszystkie żetony terenu zostaną wykorzystane, gra się kończy, a zwycięża ten, kto zdobył największą ilość punktów.

Proste i oczywiste? Zgadza się, Carcassonne w założeniu miało być prostą grą familijną, w którą bez problemu może grać cała rodzina lub grupa znajomych w różnym wieku. Szybko jednak, po jednej - dwóch partiach, gracze zauważą, że mimo znacznej roli elementu losowego, w grze tej można wypracować różne strategie. Oczywiście, można w nią grać wedle zasady „każdy sam dla siebie”, ale dopiero kooperacja, podstępy i rywalizacja z innymi graczami przynosi prawdziwe emocje. Choć do miasta lub drogi, którą buduje jeden gracz inni nie mogą dokładać swoich żetonów i pionków, nie ma problemów by ustawić je gdzieś obok i nagle, gdy przeciwnik się tego nie spodziewa, połączyć je. Gdy takie miasto zostaje ukończone, punkty zdobywa ten, kto miał w nim więcej rycerzy. To właśnie jest prawdziwy motor Carcassonne - nie tylko zapewnić sobie maksymalną ilość punktów, ale i zadbać, aby inni gracze nie zdobyli owych punktów zbyt wiele. Oczywiście, można ze sobą współpracować przeciw pozostałym, ale kto powiedział, że trzeba dotrzymywać warunków umowy?

Prostota i grywalność a także otwarty system sprawiły, że do Carcassonne ukazało się sporo rozszerzeń. Niektóre z nich, takie jak Wieża, Kupcy i budowniczy, Księżniczka i smok, dostępne są i na naszym rynku. Wprowadzają one nowe żetony terenu, zasady szczegółowe, nowe figurki dla większej liczby graczy, a wreszcie ułatwiające grę dodatki, takie jak woreczek do przewożenia gry lub wieża, z której ciągnie się żetony podczas rozgrywki. Co prawda dodatki do tanich nie należą, ale po pewnym czasie okazują się bardzo przydatne, zwłaszcza gdy gramy w tym samym gronie. Dzięki nim gra staje się dłuższa i ciekawsza. Nawet jeżeli nie planujecie kupować wszystkich, to warto wzbogacić zestaw podstawowy co najmniej jednym dodatkiem. O ile w przypadku wersji podstawowej gra trwa ok. 45 minut, tak każdy dodatek wydłużą ją o jakieś 15 minut, a niektóre pozwalają dołączyć do gry kolejnym graczom. Ukazały się także wersje alternatywne, rozgrywające się w czasach jaskiniowców lub podczas podboju Ameryki.

A propos graczy - gros współczesnych gier planszowych stawia na znaczną ich liczbę i rzadko kiedy da się w nie efektownie grać we dwójkę. Choć z każdym kolejnym graczem emocje podczas gry w Carcassonne rosną, to i dwoje graczy może się całkiem nieźle bawić, co uważam za sporą zaletę tego tytułu, nie zawsze bowiem da się skompletować czterech czy pięciu graczy. Niewątpliwą zaletą tej planszówki jest niepowtarzalność każdej kolejnej rozgrywki - bowiem za każdym razem planszę układa się od nowa i całkowicie losowo. Starszym graczom może to kojarzyć się nieco z wydaną dawno, dawno (niemal trzydzieści lat temu) grą pt. Labirynt Śmierci. Jeśli zaś chodzi o wady - z ręką na sercu, trudno mi się ich doszukać. Może tylko to, o czym pisałem powyżej - po pewnym czasie wręcz prosi się o zakup rozszerzeń.

Carcassonne nie jest grą drogą (ok. siedemdziesięciu złotych), zwłaszcza gdy wziąć pod uwagę jej walory. To jeden z tych tytułów, które warte są swojej legendy i nie starzeją się wraz z upływem czasu ani trochę. Jeśli potrzebujecie prostej, acz bardzo grywalnej gry dla kilku osób, niekoniecznie biegle obeznanych z planszówkami, trudno mi wskazać lepszą rzecz. Można powiedzieć, że to modelowy, i jak dla mnie, niedościgniony wzorzec czegoś, co ogólnie określa się mianem „gry towarzyskiej”. Nie wierzycie? Przekonajcie się sami.


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.