Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Yatta.pl

Opowiadanie

Niedokończone Sprawy

Rozdział 5

Autor:Kh2083
Serie:Sailor Moon
Gatunki:Akcja, Przygodowe
Uwagi:Utwór niedokończony
Dodany:2016-11-22 08:00:48
Aktualizowany:2016-11-20 22:48:48


Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Rozdział 5

Michiru szła wzdłuż wąskiej, leśnej ścieżki. Drzewa otaczały ją ze wszystkich stron, dając chłodny cień w słoneczne południe. Wśród drzew śpiewały ptaki, z oddali słychać było trudne do zidentyfikowania dźwięki jakiegoś leśnego zwierzęcia. Dziewczyna gdzieś się śpieszyła, szła przed siebie w górę wzniesienia, nie zatrzymując się ani nie oglądając się za siebie. Wiedziała, że musiała dotrzeć gdzieś jak najszybciej, chociaż nie pamiętała co tak naprawdę było jej celem. Powietrze stawało się coraz zimniejsze i wilgotniejsze, a ścieżka coraz ciemniejsza. Pokrywa liści i gałęzi była coraz gęstsza, w miarę jak Michiru wędrowała w głąb lasu, a na dodatek czyste niebo zasnuło się ciemnymi chmurami zwiastującymi nadejście deszczu. W pewnym momencie dziewczyna znalazła się na szczycie wzgórza. Była na otwartej przestrzeni, ale dookoła niej było ciemniej niż wewnątrz leśnej gęstwiny. Po niebie przesuwały się czarne, burzowe chmury. Michiru spojrzała przed siebie i poczuła paniczny strach paraliżujący jej całe ciało. Patrzyła nie mogąc zrobić kroku, nie mogąc odezwać się, chociaż miała ochotę krzyczeć. Wielka, czarna wieża, którą pamiętała z własnych obrazów stworzonych w kilka ostatnich nocy, stała przed nią górując nad wszystkim w okolicy.

Michiru obudziła się z dziwnego koszmaru. Jej serce biło szybko i jej całe ciało było spocone. Rozglądnęła się dookoła, próbując dostrzec w półmroku znajome kształty. Po chwili przypomniała sobie, że była na pokładzie samolotu i razem z Haruką i Hikari leciała do Mongolii. Zamknęła oczy i westchnęła, czując się zakłopotana. Miała nadzieję, że nie mówiła przez sen czegoś co zwróciłoby uwagę jej współpasażerów. Na pokładzie panowała noc i większość ludzi spała. Prawdopodobnie nikt nie zauważył jej nagłego obudzenia. Poczuła dotknięcie dłoni na ramieniu. Spojrzała obok siebie na Harukę, która nadal spała, a chwilę później za siebie zauważając Hikari. Dziewczyna wpatrywała się w nią niebieskimi oczami.

- Wyglądasz na przerażoną. Co się stało? - Blondynka zapytała.

- Nic takiego. To był tylko sen. - Michiru odpowiedziała.

- Mam nadzieję, że cię nie obudziłam. - dodała.

- Nie. W mojej nowej postaci potrzebuję snu, ale odczuwam go zupełnie inaczej niż ty i inni ludzie. Tak naprawdę dopiero uczę się śnić... przemierzam światy marzeń sennych tych wszystkich ludzi i tworzę dla siebie własny świat, w którym będę mogła odpoczywać w nocy.

- W moich snach też byłaś? - Michiru spytała.

- Nie. Bo były zbyt intensywne. Jakby targała nimi wielka burza. Nie chcę, żeby mój świat snów był tak niebezpieczny jak twój.

- My nie wybieramy dla siebie świata snów. Dlatego nawiedzają nas koszmary takie jak ten mój dzisiaj.

- Nieprawda. Wybieracie dla siebie światy w które odchodzicie w czasie snu, chociaż nie zdajecie sobie z tego sprawy. Chociaż w twoim przypadku możliwe, że rzeczywiście nie miałaś wyboru.

- Co chciałaś przez to powiedzieć?

- Nie wiem. Nadal uczę się was rozumieć. - Hikari odpowiedziała enigmatycznie.

- A teraz spróbuję usnąć i śnić tak jak inni wokół nas. Dobranoc. - Dziewczyna położyła się na fotelu i zamknęła oczy.

Kilka godzin później Haruka, Michiru i Hikari rozmawiały o nowym przeciwniku z którym miały zmierzyć się w najbliższej przyszłości.

- Dziewczyny, niedługo będziemy na miejscu. Czy domyślamy się z czym będziemy miały do czynienia? - Haruka zapytała oczekując tak naprawdę odpowiedzi tylko Hikari.

- Moje lustro jest jak na razie bezużyteczne. - Michiru oznajmiła. Hikari wyciągnęła ze swojego plecaka mapę Azji.

- Kiedy spałyście miałam czas, aby spróbować poszukać anomalii, czegoś co nie należy do tego świata, czegoś co mogło pojawić się tutaj w wyniku powstania tunelu pomiędzy wymiarami. Okazało się, że jest tu coś takiego. Spójrzcie na ten obszar. Kiedy w czasie transu mój umysł obejmował całą zachodnią część kontynentu azjatyckiego, tam, dokładnie w tamtym miejscu wyczułam anomalię, bardzo małą, ale jednocześnie doskonale zauważalną. - Dziewczyna wytłumaczyła.

- Co tam jest? Pustynia Gobi? - Haruka oglądała mapę z uwagą.

- Co może być na takim pustkowiu?

- Mongolski Robak Śmierci. - Michiru wtrąciła uśmiechając się.

- Co takiego?

- Mongolski Robak Śmierci, nie słyszałaś? Legendarne zwierzę przypominające wielką, czerwoną dżdżownicę, obiekt badań kryptozoologii. Podobno zamieszkuje najbardziej suche tereny pustyni Gobi. Jest niebezpieczny, bo według zeznań świadków atakuje kwasem i poraża na odległość wyładowaniami elektrycznymi. - Michiru wyjaśniła.

- Dobrze. Też czasami oglądam takie rzeczy w telewizji. Ale jak to zwierzę może być związane z naszymi uciekinierami, skoro pojawiło się wiele lat temu?

- Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z początku XX wieku.

- W takim razie to niemożliwe, aby ten robak był naszym przeciwnikiem. - Haruka podsumowała.

- Niekoniecznie. - Hikari dołączyła do rozmowy.

- Co takiego?

- Istota, która przeszła przez wrota mogła pojawić się na tej planecie w naszych czasach, ale równie dobrze tygodnie, lata czy nawet wieki temu. Wrota łączyły ze sobą nie tylko różne części przestrzeni, ale również różne chwile czasu. - Wyjaśniła.

- To tylko pogarsza nasz problem. - Haruka dodała.

- Zastanawiam się jak dostaniemy się na pustynię Gobi i jak sobie tam poradzimy. Wylądujemy w stolicy kraju, którego zupełnie nie znamy, tysiące kilometrów od tej pustyni.

- Mogę nas tam teleportować. Jedynym problemem jest to, że muszę dokładnie znać teren w którym mam nas zmaterializować. Kiedy będziemy w mieście odwiedzę umysły jak największej liczby mieszkańców. Przynajmniej część z nich będzie znać geografię tamtego miejsca i drogę do naszego celu. - Hikari podzieliła się z dziewczynami swoim planem działania.

- Bez ciebie kręciłybyśmy się w kółko. - Michiru powiedziała zadowolona.

- Polegalibyście na waszej przyjaciółce, Sailor Pluto. Ona przeniosłaby was prosto do miejsca gdzie przebywają uciekinierzy z innych światów. - odparła Hikari.

Haruka, Michiru i Hikari wylądowały bezpiecznie w stolicy Mongolii. Kiedy znalazły się na ulicy przed głównym budynkiem portu lotniczego, postanowiły od razu przystąpić do wykonywania planu działania omawianego w czasie podróży samolotem. Hikari zostawiła swoje bagaże na ławce na której usiadły jej dwie "matki".

- Popilnujcie moich rzeczy, dobrze? Pochodzę między ludźmi i sporządzę mentalną mapę wszystkiego związanego z robakiem pustynnym. - Powiedziała i oddaliła się zanim dziewczyny zdążyły jej odpowiedzieć.

- Myślisz, że to dobry pomysł? - Haruka zapytała.

- Nie mamy wyjścia. Moje lustro nie znajdzie uciekiniera jeśli jest tysiące kilometrów od nas.

- Tak, ale czy to rozsądne przylatywać do miasta w innym kraju i wypuszczać na ulice obcą formę życia, której nie rozumiemy i nie mamy pojęcia jak bardzo jest potężna i gdzie kończą się jej możliwości?

- Haruka, zapomniałaś dodać, że ta obca istota chce zaglądnąć w myśli jak największej liczby mieszkańców tego miasta.

- Michiru, czy ciebie to bawi?

- Nie, ale muszę przyznać, że bawi mnie twoje zachowanie.

- Co takiego?

- Obserwuję cię odkąd pojawiła się Hikari. Jesteś niezadowolona, podejrzliwa wobec wszystkiego co ona robi, chociaż jak dotąd Hikari starała się nam we wszystkim pomagać. Odnoszę wrażenie, że jesteś o nią zazdrosna.

- Nie jestem. Ja po prostu... - Haruka zamyśliła się.

- Nie mogę zaufać komuś tak bardzo różnemu od nas, tak bardzo obcemu ... - powiedziała.

- Ja myślę, że nie możesz pogodzić się z faktem, że ona jest tak bliska nam obu. Przeraża cię kim ona tak naprawdę jest dla nas obu. Mam rację?

- Tak... i odkąd poznałyśmy Hikari, nawet zanim dowiedziałyśmy się prawdy jak została stworzona... od początku naszej znajomości mam przeczucie, że między nami trzema stanie się coś strasznego.

Michiru przytuliła się do Haruki zauważając, że dziewczyna bardzo posmutniała.

- Poradzimy sobie z tym tak jak zawsze... tym razem w trójkę. - Wyszeptała. W tym samym momencie Hikari wróciła ze spaceru ulicami miasta i mentalnej wędrówki wewnątrz umysłów jego mieszkańców.

- Jestem! - Powiedziała siadając pomiędzy Haruką i Michiru. - Blondynka spojrzała na nią ze złością.

- Znalazłaś coś? - Michiru spytała.

- Tak, dowiedziałam się, że prawie nikt z mieszkańców i turystów nie zna żadnych szczegółów na temat Pustynnego Robaka Śmierci.

- Czyli wróciliśmy do punktu startowego. Nie mamy pojęcia jak znaleźć naszego uciekiniera. - Haruka powiedziała z nutą niezadowolenia.

- Powiedziałam, że prawie nikt nic nie wie o robaku. Ale miałam kontakt z umysłem, który aż promieniał myślami o tej kreaturze. Miałam kontakt z kimś kto widział go na własne oczy!

- Naprawdę? - Michiru ucieszyła się.

- Tak! Chodźcie ze mną! Jest niedaleko stąd! - Hikari wstała chwytając dłonie Michiru i Haruki. Kiedy dziewczyny wstały z ławki i zabrały swoje bagaże, blondynka ruszyła w kierunku znajdującego się w pobliżu dworca kolejowego. Po kilku krokach, dziewczyny dotarły na uliczkę za jednym z największych budynków w okolicy. Okazało się, że siedział tam mężczyzna wyglądający na włóczęgę. Hikari spojrzała na niego, uśmiechając się.

- To on. W jego myślach mieszka nasz pustynny robak śmierci. - powiedziała.

- Jesteś pewna? - Haruka zdziwiła się.

- Tak. Zaraz dowiemy się od niego wszystkiego. - Hikari oznajmiła. Bezdomny odwrócił się. Widząc trzy kobiety, wstał z chodnika.

- Piękne pani, czy pomożecie człowiekowi w potrzebie? - zapytał.

- Jak to możliwe, że rozumiem to co mówi? - Haruka znów była zaskoczona.

- To także moja zasługa. - Hikari uśmiechnęła się i mrugnęła do niej. Podeszła bliżej nieznajomego.

- Przychodzimy do pana, bo jest pan jedyną osobą w okolicy, która może nam pomóc.

Kloszard zaśmiał się.

- Jak ja mogę pomóc wam?

- Wie pan gdzie jest coś czego poszukujemy. - Hikari powiedziała.

- Ja niczego nie wiem. Jak nie chcecie mi pomóc to sobie już idźcie. Nie powinniście zabawiać się kosztem biednego człowieka. - Mężczyzna odwrócił się, aby wrócić do mrocznej alejki w której zwykle sypiał.

- Szukamy robaka śmierci z pustyni Gobi. - Hikari oznajmiła stanowczo. Bezdomny zatrzymał się. Odwrócił się, a w jego oczach pojawił się błysk szczęścia, który nie gościł w nich od wielu lat.

- Naprawdę mówicie poważnie? Chcecie znaleźć tą istotę?

- Tak i wiemy, że ona istnieje naprawdę. Pan ją kiedyś spotkał, tak?

Człowiek milczał patrząc na trzy towarzyszące mu kobiety. Nie wiedział co powiedzieć. Bliskie spotkanie z robakiem z pustyni Gobi stało się przyczyną jego wszystkich kłopotów i doprowadziło go do sytuacji w jakiej się znalazł. Wcześniej nikt nie chciał wierzyć, że był świadkiem pojawienia się pustynnego potwora. Został uznany za wariata, a później stracił pracę, rodzinę i dach nad głową. A po wielu latach pojawiły się przed nim trzy osoby z innego kraju, które nie tylko wierzyły w opowieści o tajemniczym zwierzęciu, ale prosiły go o pomoc w jego odnalezieniu.

- Dobrze. Zrobię dla was wyjątek. Chodźcie ze mną. Nie bójcie się, pójdziemy do parku gdzie jest dużo przyjemniej niż w tej śmierdzącej dziurze. - powiedział wskazując kierunek w którym w jego mniemaniu był położony pobliski park miejski.

Po chwili wędrówki, dziewczyny i ich nowy znajomy znaleźli się w jednym z parków miejskich. Miejsce nie było zatłoczone, a kilku śpieszących się przechodniów nie zwracało uwagi na trzy kobiety i miejskiego włóczęgę. Dziadek usiadł na ławce, oparł się i wskazał ręką, aby Hikari podeszła bliżej.

- Patrzę ci w oczy i widzę, że jesteś szczerą osobą. Naprawdę mi wierzysz i nie uznajesz mnie za wariata. Mam nadzieję, że twoje przyjaciółki myślą tak samo jak ty.

- Myślą tak samo jak ja, prawda? - Hikari zwróciła się do dziewczyn. Haruka nie odpowiedziała. Michiru skinęła głową, uśmiechając się.

- Dobrze. Powiem ci największy sekret, którym nie dzieliłem się z nikim odkąd wylądowałem na ulicy uznany za kompletnego szajbusa. Dziewczyno, robak którego pokazują w telewizji, o którym opowiadają Amerykanie to nie jest prawdziwy czerw z pustyni. Owszem mieszka tam, ale jest tylko pokarmem dla prawdziwego króla piasków. Robak o którym czytałaś w książkach to mała półtorametrowa pijawka. Prawdziwy potwór ma metry wysokości, jest wielki, przemierza pustynię niczym wieloryb ocean! Wiem, bo widziałem go na własne oczy! - Człowiek rozpostarł ręce pokazując jak wielki był potwór o którym mówił.

- Chcemy go zobaczyć. Chcemy, abyś pokazał nam jak do niego dotrzeć. - Hikari poprosiła

- Niby jak miałbym to zrobić? Nie mam już zdrowia na długie podróże.

- Nie będziesz nigdzie podróżował. Po prostu otwórz przede mną swój umysł. - Blondynka powiedziała z uśmiechem. Podeszła do mężczyzny i dotknęła jego czoła. Haruka i Michiru obserwowały ją z zaciekawieniem. Po chwili Hikari cofnęła rękę i odwróciła się do koleżanek.

- Już. Jestem gotowa. Mogę was zabrać prosto do miejsca, gdzie mieszka ten robak. - Powiedziała. Włóczęga położył się na ławce i usnął.

- Obdarowałam go snami, które złapałam w Tokio. - Hikari dodała patrząc na mężczyznę.

- Teleportuję was tam jeśli przemienicie się w swoje formy Sailor Senshi. Ale pustynia to gorące miejsce, prawda? - kontynuowała.

- Tak. - Haruka odpowiedziała.

- Jest lato, więc temperatury są tam teraz ogromne. Poza tym w czasie doby temperatura może zmienić się nawet o 30 stopni Celsjusza.

- A ja widziałam we wspomnieniach tego człowieka, że robak mieszka w najgorętszej i najsuchszej części pustyni. Musimy się jakoś zabezpieczyć, prawda Sailor Neptune? - Hikari zwróciła się do zielonowłosej kobiety.

- Może pójdziemy do naszego hotelu. - Zaproponowała Haruka.

Chwilę później, dziewczyny znalazły się w hotelowym pokoju i przemieniły w Sailor Senshi. Hikari również zmieniła noszone przez siebie ubranie na uniform wzorowany na strojach jej dwóch matek.

- Otoczę nas bardzo cienką warstwą wody. Myślę, że to powinno nam pomóc przetrwać w największym upale. Pamiętajcie, że ten czar nie jest bardzo trwały i można go łatwo zakłócić.

- Dobrze, zrobimy to co do nas należy i wyniesiemy się z tej pustyni. - Uranus powiedziała.

- Co mamy robić? - zapytała.

- Złapcie mnie za rękę i zamknijcie oczy. Powiem wam kiedy czar się zakończy. Haruka chwyciła lewą dłoń Michiru. Hikari zrobiła to samo z prawą dłonią dziewczyny. Wszystkie trzy zamknęły oczy na znak zielonowłosej kobiety. Neptune wyszeptała cicho "Deep Submerge" i jej całe ciało zalśniło szmaragdową poświatą, która bardzo szybko otoczyła również Uranus i Sednę.

- Jesteśmy gotowe. - Michiru oznajmiła po kilkudziesięciu sekundach.

- To wszystko? Nie czuję, aby cokolwiek się zmieniło. - Haruka dziwiła się.

- Mówiłam, że to bardzo cienka warstwa wody. Ale wystarczy nam na krótki czas. Hikari?

- Jestem gotowa. Przygotujcie się na teleportację. Ochrońcie oczy, bo na pustyni blask Słońca może was oślepić. - Sailor Sedna podniosła obie ręce ponad głowę i w olśniewającym blasku teleportowała się razem z koleżankami.

Sailor Senshi pojawiły się na środku pustyni. Wszędzie dookoła były wydmy. Słońce świeciło wysoko nad horyzontem i w całej okolicy było niezwykle gorąco. Dziewczyny czuły żar bijący od otaczającego je piasku, nawet przez ochronną warstwę, którą otoczyła je Sailor Neptune. Hikari uśmiechnęła się.

- Słyszę jego umysł. Potężny umysł. - powiedziała i pobiegła na szczyt najbliższej wydmy. Uniosła ręce pod niebo, otworzyła usta i z jej gardła wydobyły się dziwne dźwięki. Jej nieziemską melodię słychać było wszędzie dookoła.

- Co ona wyprawia? - Haruka dziwiła się.

- Próbuje porozumieć się z robakiem pustynnym. Woła go tutaj. - Michiru odpowiedziała. W tym samym momencie pustynia pod jej nogami zaczęła się trząść. Mieszkaniec piasków usłyszał wołanie Sailor Sendy. Po chwili powierzchnia wydmy została rozerwana przez wyłaniający się z jej wnętrza czarny, ogromny kształt. Lawina piasku spadła na dziewczyny. Z pustyni wystawał wielki, czarny czerw pustynny. Kształtem przypominał przerośniętą dżdżownicę, a w jego otworze gębowym kryły się rzędy zębów. Zwierzę nie posiadało oczu, ale pomimo tego odwróciło swą głowę w stronę wojowniczek. Hikari odwróciła się do Michiru i Haruki. Na jej twarzy promieniał uśmiech.

- Powinnam przygotować miecz. - Sailor Uranus oznajmiła.

- Jest w nim coś pięknego. - Sailor Neptune skomentowała. Robak pustynny wydał z siebie niski, bulgoczący dźwięk. Sailor Sedna spojrzała w jego kierunku. Była bardzo zaniepokojona.

- Co się dzieje? - Spytała.

- Nie jesteśmy dla ciebie zagrożeniem! - dodała. Robak wysunął się z piasku na większą wysokość i ustawił swój otwór gębowy dokładnie na dziewczyną. Zasyczał wściekle. Wokół jego pyska pojawiły się wyładowania elektryczne.

- Co robisz! - Hikari próbowała się z nim porozumieć. Niestety było już za późno. Robak wystrzelił w wojowniczkę kulę energii elektrycznej. Hikari została rażona, ale udało jej się osłonić swoim ciałem Harukę i Michiru. Dziewczyna, odrzucona siłą ataku potwora, upadła blisko koleżanek.

- Hikari! - Neptune krzyknęła.

- Wiedziałam, że tak się to skończy. - Uranus wyjęła Kosmiczny Miecz i przygotowała się do ataku na robaka. Czerw wystawił się jeszcze wyżej z piasku, przez co wyglądał monumentalnie i górował nad znacznie mniejszymi od siebie kobietami.

- Będzie ciężko. - Haruka skomentowała. Robak zaatakował. W tym samym momencie rozległ się odgłos wystrzałów. W ciało czerwia uderzyły pociski, otaczając potwora chmurą dymu. Substancja która została wokół niego rozpylona była dla niego bardzo drażniąca, ponieważ zmusiła go do cofnięcia się, a chwilę później do powrotu do podziemnego tunelu, leżącego głęboko pod pustynią. Piasek trząsł się zdradzając, że bestia mogła wrócić w każdej chwili i pożreć wszystkie Sailor Senshi zanim te zdążyłyby zareagować. Powietrze nad piaskami zafalowało i w miejscu, gdzie przed sekundą nie było widoczne nic interesującego, pojawił się brązowy, antygrawitacyjny statek powietrzny. Właz w przedniej części jego pancerza otworzył się i z wnętrza wysiadł tajemniczy mężczyzna. Był wysoki, ubrany w brązowy płaszcz, skórzane spodnie i wysokie buty. Na dłoniach miał rękawice, a na głowie kapelusz. Twarz mężczyzny była zasłonięta złotą maską gazową z rurą doprowadzającą powietrze z butli na plecach. Spod jego kapelusza wystawały kosmyki siwych włosów.

- Kim pan jest? - Uranus pytała ściskając Kosmiczny Miecz. Neptune klęczała przy nieprzytomnej Hikari.

- Uratowałem wam życie. Teraz proponuję wam transport w bezpieczne miejsce. - mężczyzna oznajmił pokazując na swój pojazd. Haruka spojrzała na Michiru, a chwilę później na nieznajomego.

- Dobrze. - powiedziała. Tajemniczy człowiek podszedł do Hikari, podniósł ją i skierował się do swojej latającej maszyny. Uranus i Neptune poszły za nim pomimo wątpliwości co do jego prawdziwych zamiarów. Haruka nie schowała miecza i była gotowa na możliwą konfrontację. Sailor Senshi znalazły się wewnątrz pojazdu nieznajomego, a właz prowadzący na zewnątrz zamknął się za ich plecami. Ładownia maszyny była przestronna. Kroki dziewczyn odbijały się od ścian pomieszczenia wracając w postaci echa. Wewnątrz słychać było również inne dźwięki, dochodzące z głębi maszyny, przynoszące na myśl hałas panujący w odległej hali przemysłowej. Mężczyzna nie odwrócił się, ani nie zwolnił, a zamiast tego podszedł do najbliższych drzwi, które rozsunęły się otwierając mu drogę do innego pomieszczenia. Haruka i Michiru bardzo zdziwiły się, gdy zobaczyły długi korytarz biegnący w głąb budowli, która z zewnątrz była niewielkim pojazdem latającym.

- Nigdy wcześniej nie byłyście w tesserakcie? Wewnątrz jest dużo większy niż na zewnątrz. Jest to możliwe dzięki upakowaniu w środku dodatkowych wymiarów. - Siwy człowiek wyjaśnił podchodząc do drzwi.

- Gdzie ją pan niesie? - Michiru zapytała.

- Do ambulatorium. Została porażona energią elektryczną i może wymagać pomocy. - Mężczyzna odpowiedział. Dotknął panelu przy drzwiach i kiedy te się otworzyły, wszedł do wnętrza pomieszczenia. Powietrze było tam zimniejsze niż na korytarzu, a światło nadawało ścianom nieprzyjemny, trupio blady kolor. Było tam wiele różnych urządzeń medycznych, z których większość nie działała i była przykryta całunami z przezroczystych materiałów. Aparaty, które były podłączone do zasilania, migały kolorowymi światełkami. Mężczyzna położył Hikari na jednym z łóżek i wystukał sekwencję klawiszy na panelu sterującym stojącym obok niego.

- Co się dzieje? - Haruka spytała patrząc na snopy światła strzelające z aparatury i skupiające się na głowie nieprzytomnej blondynki. Nieznajomy zdjął z głowy kapelusz, a chwilę później również maskę. Okazało się, że miał twarz nie naznaczoną dużą ilością zmarszczek, ale jego oczy były oczami starego człowieka.

- Kim pan jest? Czego pan tutaj szukał? - Haruka pytała.

- Tyle pytań, po tym jak uratowałem wam życie? Powinnaś być lepiej wychowana. Ale dobrze, nie chcę mieć przed wami żadnych tajemnic. Nazywam się Mortimer Theobald. Jestem łowcą i kolekcjonerem dziwnych tworów natury. I zważając na okoliczności naszego spotkania, myślę, że potraficie wydedukować co było moim celem. A wy? Nie wyglądacie na zwykłe turystki zagubione w środku pustyni.

- Nie. Polujemy na tę samą formę życia co Pan. Jesteśmy strażniczkami, które strzegą planetę przed możliwą inwazją z innych światów.

- I myślałyście, że robak pustynny pochodzi z innego świata? Ciekawe. - Siwy odpowiedział spokojnie.

- A nie jest tak? Czy nie dlatego Pan go poszukuje? - Haruka spytała.

- Nie. Niemniej jednak jest dla mnie ważny, jako unikat na skalę światową, a może jeszcze większą.

- Co z Hikari? Co pan jej robi? - Michiru chciała wiedzieć więcej o leczeniu jej nowej córki.

- Mój sprzęt skanuje jej organizm, szuka uszkodzeń i po wybraniu najlepszej metody leczenia przystąpi do naprawy wszystkich problemów. Może powinniście przejść się do salonu i odpocząć przy szklance herbaty, gdy wasza przyjaciółka będzie dochodzić do zdrowia?

- Tak, nie wyjdziemy z tego... statku... dopóki Hikari nie będzie mogła chodzić o własnych siłach.

- Dobrze. Jesteście więc moimi gości. Poczekajcie na zewnątrz, ja wkrótce wskażę wam drogę. Muszę tylko spojrzeć na wyniki skanów waszej koleżanki. - Mortimer doszedł do konsoli i z uwagą wpatrywał się w ukazujące się na niej symbole. Po chwili jego oczy rozszerzyły się ze zdumienia. Uśmiechnął się. Wyszedł przed laboratorium i poprosił, aby Haruka i Michiru poszły do innych drzwi. Dziewczyny zdziwiły się, gdy w następnej sali nie było salonu i herbaty o których wspominał. W pokoju nie było niczego oprócz ciemnych ścian. Mortimer nacisnął przyciski na swojej rękawicy. Uranus i Neptune nie zdążyły nawet zareagować, gdy pola siłowe w postaci sfer całkowicie otoczyły ich ciała. Dziewczyny krzyczały, ale bariery nie przepuszczały żadnych dźwięków. Siwy człowiek dotknął panelu na ścianie i w tym samym momencie rozsunął się właz w podłodze. Kule energetyczne więżące Sailor Senshi uniosły się w powietrze, aby za chwilę wylecieć na zewnątrz, prosto w rozżarzone piaski pustyni. Mortimer uśmiechnął się.

- Znalazłem w tym świecie coś znacznie cenniejszego niż robak pustynny. - powiedział.

Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Pokaż komentarze do całego cyklu

Brak komentarzy.