Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Otaku.pl

Opowiadanie

Re: Zero Życie w innym świecie od zera tom 12 - recenzja książki

Autor:Diablo
Redakcja:Avellana
Kategorie:Książka, Recenzja
Dodany:2019-03-08 23:42:45
Aktualizowany:2019-03-08 23:42:45

Dodaj do: Wykop Wykop.pl


Ilustracja do artykułu




Tytuł: Re: Zero Życie w innym świecie od zera tom 12

Tytuł oryginalny: Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu vol. 12

Autor: Tappei Nagatsuki

Ilustracje: Shinichirou Otsuka

Tłumaczenie: Lucyna Wawrzyniak

ISBN: 978-83-8096-222-4

Wydanie polskie: Waneko







O ile wrażenia z jedenastego tomu Re:Zero można by skwitować stwierdzeniem: „Ależ to była piękna rzeź”, to akcja tomu dwunastego, mimo że prezentuje jakby nieco mniejszą hekatombę, okazuje się dużo bardziej dramatyczna… Choć może powinienem powiedzieć, że hekatomba była tym razem taka sama, tylko mniej dokładnie opisywana. Tym razem fabuła, zamiast na przedstawieniu rzezi totalnej, skupia się raczej na turpistycznym wręcz pokazaniu cierpienia i śmierci poszczególnych bytów osobowych. Tak, drodzy czytelnicy, niniejsza recenzja może zawierać śladowe ilości kwiecistej retoryki podlanej potencjalnie trudnymi słówkami.

Co się działo ostatnio, wszyscy dobrze wiemy. Łowczyni Trzewi urządziła rzeź, a nawet dwie, w rezydencji Roswaala, a Garfiel w przypływie złego nastroju doprowadził do, nie bójmy się tego słowa, masakry zgromadzonych w Sanktuarium mieszkańców Irlam. Niejako przy okazji, na liście ofiar „tyciego tygrysa” znalazły się jeden smok, jedna pokojówka i jeszcze pewnie kilka innych przypadkowych ofiar. Na koniec zaś Subaru zeżarły uroczo wyglądające króliczki! Czyż to nie słodkie…? A jakby tego było mało, niepokój egzystencjalny czytelnika mogło wywołać pojawienie się w Sankturium samej Wiedźmy Zazdrości. Zawiedzie się jednak ten, kto liczył na spektakularną walkę z mrocznym nemezis świata przedstawionego. Wątek Wiedźmy zostaje dość szybko zamknięty, Subaru zaczyna kolejną pętlę, a czytelnik, jako się rzekło na wstępie, ma okazję śledzić szereg kolejnych, acz ukazanych w nieco mniejszej skali, dramatów. Bez wdawania się w niepożądane spoilery pozostaje mi stwierdzić, że wizerunki i motywacje wielu poznanych dotąd postaci zostaną mniej lub bardziej postawione na głowie. W dodatku, jak się domyśli ten, kto obejrzy zawarte w tomiku kolorowe strony, Subaru przyjdzie poznać nowe Wiedźmy, a także spotkać pewną starą znajomą.

Wspomniana znajoma i jej pies pysznią się na obwolucie w towarzystwie biuściastej Elzy. Mogę tylko spekulować, czy sama obwoluta miała być w intencji jej autora mroczna, ale w moim odczuciu wyszła śmieszna. I moim zdaniem jest zdecydowanie najgorsza spośród dotychczasowych. Pod obwolutą, na okładce, nie znalazło się nic ponad znane już białe tło, a sama treść, pomijając liczne babole w postaci brakujących słówek, uciętych liter i tym podobnych wpadek, prezentuje ten sam poziom, co dotychczas. Ze wszystkimi charakterystycznymi dla tego tytułu wadami i zaletami.

Pozostaje mi już tylko stwierdzić, że lubującego się w obserwowaniu katorgi Subaru czytelnika czeka kolejna dawka historii pełnej łez, rozpaczy i dużej ilości czerwonego płynu wypełnionego elektrolitami, produktami przemiany materii, żelazem i innymi różnościami. A nazywając rzecz po imieniu, krwi tu nie brakuje. Tak jak i skurw… Znaczy się, skurczysyństwa, dwulicowości, podeptanych nadziei i zniszczonych jaźni. Miłej lektury!


Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Diablo : 2019-03-20 17:48:52

    Przecież już to raz zrobił. A przynajmniej próbował.  kliknij: ukryte Przy pętli z ratowaniem Emilki i walką z Białym Wielorybem. Po którymś tam powtórzeniu namawiał Ram do ucieczki w diabły i sielankowego życia gdzieś na prowincji. Nawet w pewnym momencie był cały rozdział z sielankową wizją jakby to mogło wyglądać. Ale skończyło się to, jak się skończyło i sezon sado-maso trwa. A początkowo to była w sumie taka lekka seria fantasy...

  • crafciak31 : 2019-03-20 15:59:36
    Wariactwo

    Czekam na dzień, w którym Subaru w końcu faktycznie powie, że to wszystko pierdzieli, bo to jeszcze cud, że nie spierdzielił na koniec świata przed tym wszystkim, co się mu dzieje.

  • Skomentuj