Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

Cindirella's Search

Rozdział X

Autor:Grisznak
Korekta:Inai, Teukros
Serie:Sailor Moon
Gatunki:Obyczajowy
Dodany:2008-08-28 13:11:33
Aktualizowany:2011-12-03 12:03:33


Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Setsuna wyszła z łazienki (precyzyjniej rzecz ujmując - została z niej wypchnięta) i szła właśnie do pokoju Miny, gdy zauważyła rozmawiające w drzwiach Ami i panią Aino. One również ją dostrzegły.

- Setsuna? - spytała Ami - I jak poszło?

- Wszystko dobrze, Minako jest już taka jak dawniej.

- Niemożliwe! - matka Minako niemal podskoczyła - Byli tu nawet psycholog i psychiatra, nawet taki fachowiec z zagranicy, Kaszprowsky czy jakoś tak, i nikt nic nie poradził. Jak wam się to udało?

- Nasza koleżanka... ma duży dar przekonywania - odpowiedziała po chwili wahania Setsuna, zezując przy tym na wywalone z zawiasów przez ów dar przekonywania drzwi do pokoju - Pójdę teraz po jakieś ciuchy dla Miny.

- Kochane dziewczęta - pani Aino byłą wzruszona - Zaraz do niej pójdę i z nią porozmawiam.

- Może lepiej nie - Ami zatrzymała ją - Proszę jej dać kilka minut na pozbieranie się w sobie.

- Dobrze - po chwili wahania odparła kobieta - Zrobię w tym czasie jej ulubioną herbatę.

Ami poszła za Setsuną - Jak wam się to udało? - spytała. Setsuna, zamiast odpowiedzieć, wskazała na wywalone z zawiasów drzwi.

- Acha, ten dar przekonywania - westchnęła Czarodziejka z Merkurego - Mina jeszcze żyje?

- Tak, żyje i ma się dobrze. To znaczy, miała, kiedy wychodziłam.

Weszły do pokoju. Setsuna podniosła drzwi i oparła je o ścianę, tak, aby wyglądały na otwarte. O wkładaniu je ponownie w zawiasy nie było mowy, gdyż uderzenie powyginało je we wszystkie strony. Dwie czarodziejki przerzuciły cały pokój do góry nogami, znajdując wreszcie w tym Sajgonie kieckę, bluzkę i w miarę czystą bieliznę. Zabrawszy je ze sobą, Ami udała się do łazienki.

- Mako? - zapukała i otworzyła drzwi, by ujrzeć Minę siedzącą swobodnie w wannie. Tuż za nią siedziała równie naga Mako i myła jej plecy, szepcząc jej coś czule do ucha. Ami poczuła, że się rumieni, ale szybko przezwyciężyła to irytujące uczucie. Nie znosiła rumieńców, gdyż przypominały jej czasy, kiedy jej policzki przybierały ową barwę z najmniejszego nawet powodu, ku uciesze koleżanek, nabijających się z tego przy każdej możliwej okazji.

- O, Ami? - Makoto odwróciła się zaskoczona - Może się przyłączysz? - Minako zachichotała. Ami poczuła, że coś zaczyna się w niej gotować....

Setsuna, która została na zewnątrz, podskoczyła, kiedy w łazience rozległ się hałas i plusk. Wpadła do środka, by na niewielkiej przestrzeni dostrzec Ami, przetransformowaną w Czarodziejkę z Merkurego oraz Mako i Minę, które nagie jak je pan Bóg (czy też jakiś shintoistyczny demiurg) stworzył, krztusiły się dziesiątkami baniek mydlanych wylatujących z ich ust i nosów przy każdym oddechu.

- Ami? - spytała zaskoczona Czarodziejka z Plutona - co się stało?

- Na amory im się zebrało - mruknęła Ami, powracając do dawnej (to znaczy niedawnej) postaci - My tu się spieszymy, kombinujemy, a te dwie migdalą się w wannie jak gdyby nigdy nic. Ubierać mi się, ale już! - krzyknęła w kierunku dwóch leżących w wannie czarodziejek głosem Helgi z Allo Allo. Setsuna spojrzała na mijającą ją pannę Mizuno z wyraźnym respektem. Takiej jej nie znała i nie była pewna, czy chciała poznać. Przesiadywanie przez wieki przed wrotami czasu, mimo, że monotonne, zaczęło wydawać jej się całkiem atrakcyjne po tym wszystkim, co tu przeszła.

Minęło niespełna piętnaście minut, gdy cała czwórka stała przed domem, żegnana wylewnie przez matkę Minako, która, zdaje się, wciąż nie mogła uwierzyć w nagłe wyleczenie córki. Szczególne wyrazy wdzięczności spotkały, rzecz jasna, Makoto, której psychologicznym talentom pani Aino przypisywała ów cud. Ami w tym czasie nerwowo patrzyła na zegarek. Miała już powyżej uszu tej paranoi. Wystarczyło, że nie było jej kilka lat, i do czego tu doszło? Makoto zmieniła się w brudasa, a Minako w hikkikomori. Aż strach było pomyśleć, co mogło odbić reszcie. Z drugiej strony, Setsuna wydawała się jak zwykle zdystansowana do wszystkiego (ale w końcu siedziała cały czas pod wrotami czasu, nie w tym wariatkowie), zaś wcześniej spotkane Rei i Haruka nie sprawiały wrażenia szczególnie zmienionych. No właśnie, Haruka!

- Mako, słuchaj. Haruka dzwoniła i mówiła, że zepsuł jej się samochód. Podrzućmy te dwie - wskazała na Mine i Setsunę - do fryzjera a potem podwieźmy do Usagi Harukę i Michiru, ok?

- Dobra, jak chcesz - po tym co przeżyła w łazience, „Stalowa Mako” doszła do wniosku, że nie będzie przeciwstawiać się Ami. Pomyślała nawet, że takie odwrócenie ról, z Ami na górze, mogłoby być ciekawe. Tylko jak ją przekonać? No cóż, czas przyniesie rozwiązanie. W tym samym czasie Ami rozmieściła całą ekipę w samochodzie, strategicznie sadząc Minę i Setsunę z tyłu, sama zaś zajęła miejsce koło Mako. Czarodziejka z Jowisza depnęła po gazie i auto ruszyło z piskiem opon.


***


Ami z prawdziwą ulgą opuściła progi salonu fryzjerskiego. Najpierw przez dłuższy czas musiała wysłuchiwać Setsuny, która w szczegółach opisywała fryzurę, jaką sobie życzy. Potem przyszła kolej na Minę, która poza fryzurą zażyczyła sobie manicure, pedicure i wszystko co jeszcze można, a gdyby nie brak czasu, pewnie jeszcze pognałaby do solarium. Na dodatek, jedynie ona i Mako miały przy sobie pieniądze. Jej portfel przeszedł dość mocną kurację odchudzającą, ale nie zapomniała o rachunku, który zamierzała przy najbliższej okazji zaprezentować obydwu zainteresowanym. Na chwilę obecną musiała jednak przyjąć wydatek kilku tysięcy jenów jako przykrą konieczność. Zostawiła więc dwie przyjaciółki w salonie i razem z Makoto pojechały do rezydencji Outer Senshi.

Przed domem nikogo nie było, więc obie udały się do drzwi. Te otworzyły się po chwili pukania. Obie sailorki zniżyły wzrok, by ujrzeć postać niebezpiecznie przypominającą bohaterki Clampa. Niska, ciemnowłosa dziewczynka ubrana w kieckę z tysiącem fantazyjnych koronek i falbanek, na obcasach i w miniaturowej koronie na głowie spojrzała na nie smętnym wzrokiem, skrytym przed nimi pod czarną siatką woalki.

- Wejdźcie, jeśli taka jest wasza wola - rozległ się wysoki, nieudolnie stylizowany na ponury głos.

- Hotaru-chan? - spytała Ami, która uklękła i uchyliła zasłaniającej twarz woalki - Czy coś się stało? Ktoś umarł?

- Ami? - Hotaru odsunęła woalkę i na pokrytej trupim makijażem twarzy przez chwilę zagościło coś, co mogło przypominać uśmiech - Proszę, wejdźcie - odsunęła się, dając obu przyjaciółkom wejść do środka. Makoto spojrzała na nią uważniej.

- Co się stało, Hotaru-chan? - pytała autentycznie zatroskana Ami - Czemu jesteś tak dziwnie ubrana? Czy ktoś nie żyje?

- Ami - szturchnęła ją w bok Mako - To się nazywa „Gothic lolita”, naprawdę nie słyszałaś o tym?

- Nie - Ami pokręciła głową. Czytała co prawda swego czasu „Lolitę” Nabokowa, ale stojąca przed nią Hotaru raczej nie przypominała głównej bohaterki tej książki. Jednego natomiast Ami była pewna. Do kolekcji paranoi, którym uległy jej dawne koleżanki, mogła spokojnie doliczyć kolejny przypadek.

Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Pokaż komentarze do całego cyklu

Brak komentarzy.