Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

About: Time

Krwiste cięcie

Autor:Toomanypickles
Korekta:IKa
Tłumacz:Miko-chan
Serie:Naruto
Gatunki:Dramat, Romans
Dodany:2007-11-08 14:06:14
Aktualizowany:2008-02-21 15:38:57


Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Przed wami dalszy ciąg mojego tłumaczenia. Jest to bezpośrednia kontynuacja About: Frustration. Oryginał autorstwa [linkadres=www.fanfiction.net/u/789529/]Toomanypickles[/link] można znaleźć na stronie fanfiction.net. Życzę miłej lektury.


Sakura patrzyła znudzona na ludzi zebranych w jej domu na obiedzie. Benji zauważył jej pusty wzrok, za którym czaiło się przygnębienie. Miewała czasami takie momenty, działo się to od czasu do czasu, ale nigdy wcześniej nie wyglądała w ten sposób.

Kiedy Bezimienna przyszła, przywitała ją właśnie Sakura, tak jak witała wszystkich innych gości, po czym wróciła do kuchni. Benji patrzył na to nerwowo, po czym ruszył za nią.

- Prawie skończyłam robić kolację - powiedziała, kiedy wszedł do kuchni - powinieneś podawać przekąski, są w lodówce.

Nawet nie ruszył w kierunku lodówki, zamiast tego patrzył jak Sakura z precyzją kroi warzywa. Z precyzją, jeśli pominąć fakt, że właśnie pocięła sobie palce i teraz krew ściekała po ladzie. Ona jednak nic nie robiła, jedynie stała i patrzyła na to.

- Daj, pomogę ci - powiedział, chwytając ręcznik i wycierając jej rękę - chodź do łazienki. - Zaprowadził ją tam, gdzie wyjął apteczkę i opatrzył dłoń gazą - Dlaczego ty nie podasz przystawek i nie posiedzisz z gośćmi, ja skończę kolację.

- Nie, nie. Poradzę sobie, Benji. Jestem po prostu trochę roztrzęsiona. Nie wyspałam się ostatniej nocy.

"Wiem." Pomyślał Benji. "Ostatnio w ogóle nie sypiasz, prawda?" Jednak nie powiedział tego na głos, nie chciał jeszcze bardziej jej ranić, wystarczyło w jak kiepskim stanie umysłu już była.

- Po prostu nie chcę byś sobie zrobiła jeszcze jakąś krzywdę, to wszystko. Idź i porozmawiaj z ludźmi. W końcu to był twój pomysł żeby zaprosić Bezimienną.

Sakura zachichotała.

- Bezimienną? Nazwałeś ją tak prosto w oczy?

- Nie - Benji też się uśmiechnął - może tobie uda się wydobyć z niej imię. To jest twoja misja tego wieczoru.

- Tak jest! - Odparła z uśmiechem, salutując mu zabandażowaną ręką. - Zdobędę to imię dla ciebie, choćbym miała zginąć!


Benji opadł na swoje łóżko z zadowoleniem. Co za noc... Sakura zaprosiła Sasuke i Naruto, dwóch jej przyjaciół z czasów, kiedy była jeszcze ninja. Kolacja była przygotowana na siedem osób (choć jedzenia było jak dla osiemnastu, zważywszy ile je Naruto) a Sakura gdzieś znikła, tak jak na dobrą gospodynię przystało. Ale to on zrobił kolację i wszystkim smakowała, a przynajmniej tak powiedzieli, a po deserze i kawie, każdy rozszedł się w swoją stronę.

To dziwne, tak bardzo obawiał się tej nocy, bał się, że Bezimienna będzie w jego domu z innymi ludźmi, ale to wcale nie było straszne. Po prostu siedziała w ciszy, słuchając co wszyscy inni mówili. Raz położyła dłoń na ręce Sakury, a gdy ta to spostrzegła, zaczęły rozmawiać, jednak później Bezimienna stała się obojętna, jakby nieśmiała.

Cóż, ona wyszła jako pierwsza. A wszyscy z czasem poszli w jej ślady. Wszyscy z wyjątkiem Ino, która została obserwując jak Benji sprząta. A potem poszła z Sakurą do jej pokoju i tam została.

Benji uśmiechnął się smutno do poduszki. Ino była dobrą przyjaciółką Sakury, więc mogła wiedzieć, co ją niepokoi, może wiedziała też jak jej pomóc. Przynajmniej miał taką nadzieję.


Sakura objęła Ino w pasie i ścisnęła najsilniej jak potrafiła. Ino nic nie powiedziała, bo tak naprawdę nie wiedziała co na to powiedzieć, a jej milczenie bardziej raniło Sakurę niż jakiekolwiek słowa. To bolało ponieważ przypominało jego, on zawsze był cichy.

- On nie wróci, prawda?

Ino pogłaskała ją po plecach uspokajająco.

- Nie wiem... przypuszczam jednak, że wróci. Jest całkowicie zapatrzony w ciebie, dziewczyno.

Sakura potarła nosem ramię Ino. Jak długo go nie ma? Jeszcze nawet nie tydzień, a ona zachowuje się tak żałośnie.

- Jeśli zamierzał odejść, zostawiłby ci jakąś wiadomość, prawda? Podałby ci przecież jakiś powód zniknięcia?

Sakura zmarszczyła się. Był jakiś powód, coś o czym zapomniała, coś co wydarzyło się w nocy kiedy odszedł, prawda?

- Wy dwoje naprawdę dużo zrobiliście dla siebie nawzajem - stwierdziła Ino.

Mówiła teraz, praktycznie tylko po to by nie zapanowała cisza, ale to spowodowało, że Sakura coś sobie przypomniała. Czuła wręcz, że te wspomnienia są na wyciągnięcie ręki, wystarczyło je chwycić. Kiedy jednak je dosięgła, natychmiast zapragnęła ponownie o tym zapomnieć.

Ino objęła ją ciaśniej, kiedy Sakura zalała się łzami.

- Ino, on nie wróci... - Mówiła przez łzy. - Sama go wypędziłam. Ja myślałam, że on jest kimś innym, myślałam, że chce mnie znowu zgwałcić i zaczęłam krzyczeć. Tym razem odszedł na dobre!

I tak jak przewidywała, kiedy już zaczęła płakać, nie mogła przestać. Zbyt wiele łez zebrało się w jej organizmie. To mogło zabrać wiele czasu, nim nadrobi stracone lata, jak również stratę jego.

Ino pokręciła głową.

- Nie.

- Jak to "nie?" - Spytała Sakura, a łzy wciąż spływały po jej policzkach.

- Nie ma mowy, żebyś to tak zostawiła - stwierdziła Ino - to co powiedziałam jest bardziej niż pewne. Żadnych więcej wątpliwości, jesteś zakochana.

Sakura spojrzał na twarz przyjaciółki w zamyśleniu, a potem zaczęła płakać jeszcze mocniej, choć wydawało się to niemożliwe.

Ino trzymała ją w objęciu, póki łzy nie przestały płynąć.

- Więc tym jest miłość? Tym bólem? Tym uczuciem pustki gdzieś na dnie żołądka? - Spytała Sakura spoglądając w twarz przyjaciółki szukając tam odpowiedzi, ale ta w międzyczasie zasnęła. Sakura uśmiechnęła się i uścisnęła ją.

- Ino, nie chcę być więcej zakochana.


Rano Benji został zbudzony przez znacznie szczęśliwszą Sakurę. Na początku przezornie obserwował ją, obawiają się, czy pozorne zadowolenie nie kryje pod spodem znacznie bardziej destrukcyjnych uczuć, ale Ino usiadła z nimi przy stole i uśmiechnęła się do niego uspokajająco.

- To jest teraz kobieta z planem.

Benji uniósł brwi, spoglądając wyczekująco na Sakurę, która uśmiechając się, brała dokładkę bekonu. Kiedy zrozumiał, że nie zamierza mu nic powiedzieć, zapytał.

- I jaki jest ten wasz plan?

Sakura pogryzła dokładnie bekon i przełknęła go, nim odpowiedziała.

- Mam nadzieję, że nie będziesz mieć mi tego za złe, ale opuszczę was na jakiś czas. Tak naprawdę nie wiem na jak długo. Zostawię ci pieniądze, a jeśli będziesz potrzebować więcej, możesz otworzyć sklep albo w ogóle go prowadzić, ponieważ nie chcę stracić moich klientów, rozumiesz?

- Sakura? - Zaczął Benji. - Co ty planujesz? Wiesz, że umiem się o siebie zatroszczyć, więc przestań gadać bez sensu.

- No cóż... odchodzę.

Ino przewróciła oczami, a Benji dalej naciskał.

- Gdzie odchodzisz?

- Hm... - Sakura oparła łokcie na stole i podparła rękoma brodę. - Myślę, że zacznę w Sunie, spotkam się z Temari. - Kiedy zobaczyła spojrzenie Benji'ego pokręciła szybko głową. - Nie, nie możesz iść ze mną. Nie tym razem. Musisz zostać tutaj, trenować i zaopiekować się wszystkim. Nie będzie mnie przez dłuższy czas...

- Sakura...

- Dobrze Benji. Zamierzam go przyprowadzić z powrotem, ponieważ to moja wina, że odszedł.

Benji pokręcił głową.

- Jestem pewien, że nie...

- Moja, Benji. Nie wiesz co się wydarzyło, ale to nieważne. Po prostu, uwierz mi, dobrze? Zamierzam go odnaleźć i naprawić to.

Chłopiec skinął głową.

- Dobrze.

- W porządku! - Ino klasnęła w ręce, jakby właśnie zobaczyła zakończenie jakiegoś przedstawienia. - W takim razie Sakura musi się szykować, a ty Benji powinieneś już iść, spóźnisz się.

Benji spojrzał na zegar ścienny i uświadomił sobie, że Ino ma rację. Pochłonął błyskawicznie śniadanie i wybiegł przez drzwi.


7 lat temu i troszeczkę.

- Jestem teraz w stanie obrzydzenia do samej siebie. To nieuprzejmie się wtrącać.

- Co dziś popsułaś? - Zapytał Gaara, siadając obok niej na dachu ich starego mieszkania.

Sakura miała taką minę, jakby mogła się w każdej chwili rozpłakać, tyle że na jej policzkach nie było łez.

- Nic. Ja po prostu... Położyłam go do łóżka, popatrzyłam na niego i wtedy uświadomiłam sobie, że nie powinnam tego robić. Nie jestem jego matką. On wciąż powinien mieć matkę, która kładłaby go do łóżka. I gdyby nie ja, on wciąż miałby ją.

Gaara milczał.

- Powiedziałem ci, moja matka umarła, bo była chora.

Sakura odwróciła się, by zobaczyć Benji'ego, który stał na szczycie schodów.

- Nie przejmuję się tym więcej - wszedł na dach, mówiąc ciszej - teraz mam ciebie.

Sakura patrzyła się na niego przez dłuższy moment i mogłaby zatracić się na zawsze w tym spojrzeniu, gdyby nie Gaara.

- Wiesz, mówisz stanowczo za dużo.

c.d.n.

Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj
  • Pokaż komentarze do całego cyklu
  • Chigai : 2007-11-12 07:53:10
    Eh

    Oo, Shampoo, widzę, że nie ja jedna jestem wielbicielką tego fika... Też się ostatnio zabrałam za całe About: Frustration od nowa.

    A About: Time coraz bardziej wciąga. Szczególnie ten moment na dachu. Czekam niecierpliwie na następną część^^

  • Shampoo : 2007-11-11 14:24:24
    Niesamowite

    Przesiedziałam całe przedpołudnie przed komputerem, czytając About: Frustration i znów całe About:Time. Jeszcze żaden Fanfick mnie tak nie wciągnął. Czytanie tego sprawia mi niesamowitą frajdę. Z niecierpliwością czekam na następne. Liczę, że są tak samo dobre jak poprzednie. Pozdrawiam :P

  • Skomentuj
  • Pokaż komentarze do całego cyklu