Tanuki-Czytelnia

Tanuki.pl

Wyszukiwarka opowiadań

Studio JG

Opowiadanie

Runiczne Opowieści

Mannaz

Autor:Tamaya
Serie:Twórczość własna
Gatunki:Fantasy
Dodany:2005-08-17 21:48:08
Aktualizowany:2005-08-17 21:48:08


Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Mannoa


Władza jest po to, aby rozdzielać dobra

Pomiędzy potrzebujących

I umiejętnie pomagać innym,

A nie tylko czerpać własne korzyści

Z górowania nad nimi.


Wiele czasu minęło, od kiedy mag Xantir objął zaszczytny urząd w położonej na wyspie Wieży Gromów. Obecnie był już siwym starcem z włosami do ramion i długą brodą w szmaragdowej sięgającej stóp szacie z szerokimi rękawami obszytej złotą nicią układającą się na plecach i piersi w znak runiczny Mannaz. W czasie swojej kadencji wiele podróżował służąc pomocą zarówno władcom jak i ludziom prostym i zyskując sobie miano najmądrzejszego spośród nich. W owym czasie wykształcił też wielu uczniów, których rozesłał po świecie, aby stanowili sieć pośredników w kontaktach z nim i wspierali w potrzebie. Liczył sobie aktualnie 120 lat i chociaż granica jego wieku wynosiła 200 lat postanowił już teraz znaleźć swojego następcę. W tym celu pogrążył się w głębokiej medytacji podczas, której dane mu było się dowiedzieć, że poszukiwany kandydat nie znajduje się pośród jego uczniów. Niedługo potem miał sen, aby odwiedzić swoją siostrę kapłankę Aidę mieszkającą w odległym miejscu. Postanowił wyruszyć, więc w drogę. Wziął w rękę magiczną laskę zwieńczoną kulistym klejnotem z runą Mannaz we wnętrzu i udał się na szczyt wieży. Uniósł ręce w górę i zakrzyknął donośnym głosem:

- Przyzywam cię, Zojonie!

W rozbłysku magicznej poświaty zjawiło się jedno z jego Zwierząt Mocy mające postać potężnego ptako-gada Archeopteryxa o błękitno-czerwonym upierzeniu noszące imię Zojon. Xantir dosiadł go i rozkazał:

- Zanieś mnie na ląd!

Zojon wzbił się w przestworza i poszybował wedle jego woli w kierunku odludnego skrawka lądu, gdzie czekał już kolejny wierzchowiec maga, śnieżnobiały rumak noszący imię Stregor. Xantir pożegnał Zojona i odprawił go z powrotem do świata, z którego go przywołał, a następnie kontynuował podróż. Przemierzał świat jeżdżąc od wioski do wioski. Jednak pragnąc poznać prawdziwe myśli ludzi nie pokazywał im się w swojej prawdziwej postaci, lecz zmieniał ją stosownie do stanu ludzi z jakimi rozmawiał, przez co spotykał się z większą otwartością. Zamierzał też tym sposobem przyjrzeć się lepiej poczynaniom swoich uczniów. Jak wykorzystują posiadaną wiedzę i moc. Istniało bowiem od dawien dawna prawo zakazujące sprawowania w kraju najwyższej władzy przez czarodziei, które było do tej pory bezwzględnie przestrzegane. Wielu najzacniejszych służyło jako doradcy władców, ale zawsze ich działania ograniczały się tylko do pomocy pozostawiając ostateczną decyzję temu, komu jej udzielali.

Zdarzyło się, że wędrując tak dotarł do miejsca, które było rodzinnym miastem jednego z jego uczniów. Usłyszał tam informację, która go zaniepokoiła.

- Nasz pan jest już starym człowiekiem i pewnie niedługo przejmie władzę jeden z jego synów. - zwierzył mu się poddany rządzącego tam szlachcica - Coraz częściej mówi się, że będzie to Alister Zenobius, jego najstarszy syn. Krążą jednak plotki, że pobierał on nauki w Wieży Gromów i teraz zamierza je wykorzystać do umocnienia i rozszerzenia swojej władzy. Niektórzy są tym zaniepokojeni.

- "Alister Zenobius" - zamyślił się Xantir - "Istotnie był moim uczniem, jednak nie przyszłoby mi nigdy do głowy, że ten zdolny i ambitny chłopak zataiłby swoje pochodzenie i plany wiedząc, że tym samym sprzeniewierza się obowiązującemu od wieków prawu. Muszę się temu lepiej przyjrzeć".

Xantir zapoznał się z plotkami, które rzeczywiście okazały się prawdziwe.

- "Cóż z nim począć?" - zamyślił się znowu - " Co prawda na razie nie przynosi innym szkody swoim postępowaniem, ale to może z czasem ulec zmianie, jeśli dalej ma takie aspiracje jak słyszałem. A poza tym prawo jest prawem. Cóż, kiedy znajdę kandydata na mojego następcę zwołam zebranie, podczas którego przedstawię również i sprawę Alistera Zenobiusa. Do tej chwili ma czas się jeszcze zastanowić nad swoim postępowaniem".

Po tej decyzji postanowił ruszać dalej. Przemożna chęć ujrzenia Aidy nasiliła się, więc zaniechał dalszego odwiedzania miast i wiosek i postanowił w pierwszej kolejności udać się do niej. Kapłanka mieszkała w miejscu dość niedostępnym i rzadko miewała gości. Ucieszyła się, więc z nieoczekiwanej wizyty brata.

- Co cię tutaj sprowadza? - zapytała zaciekawiona.

- Wyruszyłem w podróż szukać swojego następcy i po drodze postanowiłem cię odwiedzi. - wyjaśnił on. W tym momencie do komnaty, w której rozmawiali weszła siedemnastoletnia dziewczyna, której wygląd od razu przykuł uwagę Xantira, gdyż nie była podobna do żadnego z mieszkańców krain jakie miał okazję zwiedzić. Miała ona ciemnooliwkową cerę i bardzo jasne włosy. Kiedy usłużyła im i oddaliła się Xantir zwrócił się z pytaniem do siostry:

- Kim jest ta dziewczyna? Ma taki niezwykły wygląd?

- Mnie też zdumiewa, bracie. - odpowiedziała Aida - Ale nie umiem ci na to odpowiedzieć. Znalazłam ją maleńką w lesie, a ponieważ był to akurat miesiąc Mannaz nadałam jej imię Mannoa. Jest bardzo zdolna. Zdaje się, że uczysz również dziewczęta, więc może wziąłbyś ją na naukę.

- Oczywiście. - zgodził się Xantir, a w myślach dodał:

- "Czyżby to miał być mój następca? Po raz pierwszy w historii w Wieży Gromów osiądzie kobieta."

Czuł, że właśnie jego poszukiwania zostały zakończone.

Poprzedni rozdziałNastępny rozdział

Ostatnie 5 Komentarzy

  • Skomentuj

Brak komentarzy.